Indianie Lakota Sioux
(Wprowadzenie)

.

Ze wzgledu na swa liczebnosc, centralne polozenie i wojowniczosc
Siouxowie sa jednym z najpopularniejszych plemion Ameryki Poln.

Wg. sondazy przeprowadzonych w USA na najbardziej znanych Indian,
dwoch Lakotow; Siedzacy Byk i Szalony Kon, znalazlo sie w pierwszej
czworce. Pozostali to nieposkromiony Geronimo od
Apaczow Chiricahua,
i Tecumseh, slynny wodz Szaunisow (Szewanezow).

Najwiekszy pomnik na swiecie poswiecony Indianinowi znajduje sie w USA.
Przedstawia on wodza Lakotow, Szalonego Konia. Wysokosc tego pomnika
wynosi 195 m. Niedaleko miesci sie indianskie centrum kulturalne.

"Najbardziej znanym wizerunkiem Indianina na swiecie
jest wojownik Siouxow polujacy na bizony.
(...)
Dla wiekszosci ludzi symbolem indianskosci
jest piorpusz Siouxow. "
- Guy Gibbon

.

  • Wprowadzenie.

  • Jezyk i mowa Lakota Sioux.
    - - Mowa znakow Indian prerii.

  • Liczebnosc Lakotow dawniej i dzis.

  • Wzrost i wyglad Lakotow.

  • Grupa krwi i kod genetyczny Indian.

  • Ich ziemie (+ mapa)
    - - "Zdobywanie zachodu."

  • Podzial na szczepy i podszczepy

  • Rozbrat w rodzie

  • Koczowniczy tryb zycia.
    - - Travois, namioty tipi.

  • Bizony i inne zwierzeta (+ 3 video)

  • Pozywienie Lakotow.

    ~

  • Pierwsze kontakty z bialymi
    Siouxowie sa "najpodlejszymi lotrami
    wsrod dzikusow" - M.Lewis i W.Clark
    podczas podrozy przez kontynent

  • Traperzy i handlarze

  • Fort Laramie, Fort Pierre i inne forty.

  • Osadnicy.
    Tysiace osadnikow przybywa na ziemie Indian.
    "Czy jeszcze jakies blade twarze pozostaly tam
    (na wschodzie) ?"

  • Telegraf.
    Aby zrobic wrazenie na ciekawych Indianach
    biali lekko porazili kilku z nich pradem.

  • Metysi.
    Lakoci nazywali metysow Slotas
    i odnosili sie do nich z poczuciem
    wyzszosci.

  • Wojownicy Lakota Siouxow
w strojach paradnych.
Fotografia Curtisa.

  • Bibliografia i linki do stron o Indianach.

    .

    .

    .

    .

    .

    .

    .

    .

    .

    .

    .

    .

    .

    .

    .


  • Piesn wojownikow Lakota Siouxow o honorze.

    Wprowadzenie.

    .

    Ilustracja: wojownik Lakotow ze zdobyta w bitwie flaga amerykanska. W licznych wojnach z "bladymi twarzami" Lakoci - mimo gorszego uzbrojenia - odniesli szereg spektakularnych zwyciestw: masakra oddzialu Grattana, masakra oddzialu Fettermana, zamkniecie fortow Reno, Smith i Phil Kearny, zamkniecie Szlaku Bozemana, zwyciestwo nad Little Bighorn, itd.

    Siouxowie nazywali siebie Ochéthi Sakowi, co znaczy tyle co "Siedem Ognisk". Sama nazwa "Sioux" pochodzi od slowa Nadouessioux uzywanego przez Francuzow zamieszkujacych Kanade. Jest to przekrecona wersja slow nadoüessioüak i naadowesiwag pochodzacych z grupy jezykowej Algonkinow.

    Ze wzgledu na swa liczebnosc, wojowniczosc, sukcesy w walce z Amerykanami i sasiednimi plemionami indianskimi, oraz centralne polozenie, Siouxowie (Siuksowie, Sjuksowie) sa jednym z najpopularniejszych plemion Ameryki Polnocnej.
    Guy Gibbon pisze na str. 1 w swej ksiazce "The Sioux: the Dakota nd Lakota nations" : "Najbardziej znanym wizerunkiem Indianina na swiecie jest wojownik Siouxow polujacy na bizony. (...) Dla wiekszosci ludzi symbolem indianskosci jest piorpusz Siouxow."
    ("The most common image of American Indians throughout the world is that of the bison-hunting Sioux (...) For most people in the world, the very symbol of Indianness is the Sioux eagle-feather headress. Even other Indian people throughout North America wear some version of this headdress at powwows as a symbol of Indian unity.")

    Wg. sondazy przeprowadzonych w USA w latach 1990-ych na najbardziej znanych Indian, na cztery czolowe miejsca dwa zajeli Lakota Siouxowie; Siedzacy Byk i Szalony Kon. Jedyni nie-Siouxowie to Geronimo> od Apaczow Chiricahua i Tecumseh od Szaunisow / Szawanezow. A propo, wszyscy czterej mocno dali sie we znaki Amerykanom.
    Dzis kilka miast, ulic, i nawet druzyn sportowych w Ameryce, nosi nazwe Sioux. Siedzacy Byk (1831–1890) byl nie tylko jednym z wodzow wojennych Lakotow ale takze duchowym przywodca Siouxow. Siedzacy Byk jest jednym z najpopularniejszych wodzow indianskich. Napisano o nim wiele ksiazek i nakrecono kilkanascie filmow (w tym 6 w Hollywood). W 1989 w USA wydano znaczek pocztowy z jego podobizna. W 2010 Prezydent USA, Barack Obama, uznal Siedzacego Byka za jednego z wielkich Amerykanow. To nie zostalo przychylnie przyjete przez duza czesc spoleczenstwa tego kraju.

    .

    The land of the Sioux,
Cheyenne and Arapaho 
Indians.
Ziemie Sjuksow, Czejenow
i Arapaho Indian w USA.
    Ziemie Siouxow / Sjuksow oraz ich przyjaciol Czejenow i Arapahow.

    .


    ~

    Jezyk i mowa Lakota Sioux.
    Mowa znakow Indian prerii.

    Mowa Siouxow nalezy do grupy jezykowej Sioux, ktora jest
    jedna z najbardziej rozpowszechionych. Naleza do niej:
    - Lakota, Nakota i Dakota Siouxowie
    - Wrony
    - Gros Ventres
    - Osedzowie
    - Assiniboini
    - Winnebago
    - Missouri
    - Omaha
    - Ponca
    - Kansa
    - Iowa
    - Oto
    - Biloxi
    - Quapaw
    W XIX wieku Robert Latham sugerowal ze jezyk Siouxow jest podobny do jezyka Irokezow i Indian Caddo. W 1931 Louis Allen przedstawil pierwsza liste slow podobnie brzmiacych w jezyku Siouxow i Irokezow. W latach 1960-ych i 1970-ych Wallace Chafe badal podobienstwa miedzy jezykiem Siouxow i Indian Caddo. Jednak obecnie uwaza sie ze mowa Siouxow nalezy do oddzielnej rodziny jezykowej, nie majacej wiele wspolnego z jezykiem Irokezow i Caddo.

    Ponizej tlumaczenie niektorych slow i zwrotow Indian Lakotow na jezyk polski:
    ojciec - ate
    matka - ina
    mezczyzna - wicasa
    starszy mezczyzna - wicahcala
    kobieta - winyan
    starsza kobieta - winuhcala
    chlopiec - hoksila
    dziewczyna - wicin
    dziecko - cinca
    dziadek - unci
    bacia - lala
    rodzina - tiwahe
    - - - wrog - toka
    - - - Amerykanin, blada twarz - wasicu
    - - - pieniadze - mazaska
    - - - dolar USA - mazaska
    woda - mni
    pemikan - wasna
    suszone mieso - pa'pa
    wolowina - talo
    dziki ryz - psin
    kukurydza - wagmiza
    sol - mniskuya
    kociol - cega
    butelka - janjan
    noz - mila
    lyzka - cinska
    - - - czerwony - sasa
    - - - czarny - sapa
    - - - bialy - ska
    - - - zolty - zi
    - - - zielony - zito
    - - - niebieski - to
    - - - srebrny - mazaska
    - - - zloty - mazaska zi
    tak - han
    smiac sie - iha
    widzialem - wanblake
    nie wiem - slolwaye sni
    jestem glodny - lowacin
    nie rob tego - ecunsni yo
    mam problem - sicaya ecamu
    co to jest ? - he taku hwo ?
    skad jestes ? - nituktetanhan hwo ?
    gdzie mieszkasz ? - tuktel yati hwo ?
    ciesze sie ze przyszles - tanyan yahi yelo
    - - - pierwszy - tokeya
    - - - drugi - inunpa
    - - - trzeci - iyamni
    - - - 1 (jeden) - wanji
    - - - 2 (dwa) - nunpa
    - - - 3 (trzy) - yamni
    - - - 4 (cztery) - topa
    - - - 5 - zaptan
    - - - 6 - sakpe
    - - - 7 - sakowin
    - - - 8 - saglohan
    - - - 9 - nepcunka
    - - - 10 - wikcemna
    - - - 11 - ake wanji
    - - - 12 - ake nunpa
    - - - 20 - wikcemna nub
    - - - 21 - wikcemna nunpa ake wanji
    - - - 100 - opawing'e
    - - - 1.000 - opawing'e wikcemna
    poranek - hinhanni
    poludnie (srodek dnia) - wicokan
    wieczor htayetu
    noc - hanhepi
    - - - dusza - nagi
    - - - oczy - ista
    - - - skora - ha
    - - - zab, zeby - hi
    - - - wlosy - pehin
    - - - kosc - huhu
    - - - krew - we
    - - - glowa - nata
    - - - twarz - ite
    - - - noga - hu
    - - - stopa - si
    - - - brzucho - ikpi
    - - - zoladek - tezi
    - - - watroba - phi
    - - - serce - cante
    - - - slina - tage
    - - - mocz - ieje
    - - - flegma - phahli
    wiosna - wetu
    lato - bloketu
    jesien - ptanyetu
    zima - waniyetu
    - - - slonce - wi
    - - - ksiezyc - hanwi
    - - - wschod - wiyohinyanpata
    - - - zachod - wiyohpeyata
    - - - polnoc - waziyata
    - - - poludnie - itokagata
    preria - oblaye
    gora, gory - paha
    rzeka - wakpa
    jezioro - ble
    - - - wiatr - tate
    - - - snieg - wa
    - - - deszcz - magaju
    - - - ogien - peta
    - - - dym - sota
    - - - woda - mni
    pies - sunka
    kon - sunka wakan
    bizon (byk) - tatanka
    bizon (krowa) - pte
    niedzwiedz - mato
    jelen - tahca
    antylopa - heton cikala
    piesek preriowy - pispia
    wilk preriowy - sung'manitu tanka
    kojot - sung'mahetu
    skunks - maka
    lis - tokala
    bobr - capa
    ryba - hogan
    pszczola - tehmunga
    orzel - wanbli
    jastrzab - cetan
    wrona - kangi
    sroka - halhate
    sowa - hinhan
    wrobel - ihuhaotila
    dzieciol - wagnuka

    Mowa znakow Indian prerii Aby porozumiec sie z plemionami mowiacym innym jezykiem Lakoci, tak jak prawie wszyscy Indianie prerii, uzywali jezyka znakow.

    Wg. Krystyny Jarzabek "Zarówno Indianie, jak i naukowcy, uwazaja "mowe" gestów za niezwykle latwa. Wynika to, byc moze, stad, ze wiele z tych gestów wizualnie bardzo przypomina to, co nazywa, moze sie tez z nazywanym obiektem kojarzyc badz nawiazuje do dzialan typowych dla danej czynnosci.

    I tak na przyklad skrzyzowanie przed soba na ksztalt stozka, na wysokosci dolnej czesci twarzy, krawedzi palców wskazujacych oznacza tipi, czyli rodzaj namiotu, w jakim niekiedy mieszkali Indianie. Nasladowanie przygietymi palcami czynnosci czesania wlosów - od czubka glowy do ramienia - stanowi odpowiednik wyrazu kobieta. Nalozenie rozchylonych dwóch palców prawej dloni - wskazujacego i srodkowego - przy pozostalych palcach przykurczonych, na wewnetrzna krawedz lewej dloni, sygnalizuje pojecie kon. Rozchylone palce przywodza tutaj na mysl nogi jezdzca siedzacego na koniu." (Jarzabek - Bezglosny Jezyk Indian)

    ~

    Liczebnosc Lakotow dawniej i dzis.

    Siouxowie byli i sa jednym z najliczniejszych plemion indianskich Ameryki Polnocnej. Przy czym Lakoci sa znacznie liczniejsi niz ich bracia Dakota i Nakota. Ponizej jest liczebnosc plemion i szczepow indianskich pod koniec XX wieku:
    - Czirokezi - 301.000
    - Nawahowie - 298.000
    - Czipeweje - 215.000 (w USA i Kanadzie)
    - Irokezi - 125.000 (w USA i Kanadzie)
    - Lakota Siouxowie - 55.000
    - Kri - 32.000 (w USA i Kanadzie)
    - Czarne Stopy - 32.000 (w USA i Kanadzie)
    - Seminole - 18.000
    - Osedzowie - 15.500
    - Czejeni Polnocni i Poludniowi- 15.000
    - Komancze - 14.800
    - Szoszoni - 12.200
    - Wrony - 12.000
    - Kiowa - 11.000
    - Utahowie - 10.000
    - Plaskie Glowy - 6.600
    - Caddo - 5.400
    - Assinoboini - 5.200 (w USA i Kanadzie)
    - Arapaho Polnocni i Poludniowi- 5.000
    - Kickapoo - 4.800
    - Arikara - 4.000
    - Gros Ventres - 3.600
    - Saukowie i Lisy - 3.400
    - Paunisi - 3.200
    - Apacze Jicarilla - 3.200
    - Apacze Mescalero - 3.000
    - Apacze Lipan - 2.800
    - Wichita - 2.600
    - Iowa - 2400
    - Nez Perces - 2.400
    - Oto i Kansa - 800
    - Tonkawa - 600
    - Karankawa - 200

    Tak wiec pod koniec XX wieku narod Lakotow liczyl okolo 55.000 osob.
    Dla porownania podam ze w 1840 Lakoci liczyli 11.500 osob, a w 1860
    ponad 13.500 mezczyzn, kobiet i dzieci.

    Ponizej jest liczebnosc poszczegolnych szczepow Lakotow w 1870.
    Brule - 3.200 osob
    Oglala - 2.600
    Miniconju - 2.350
    Hunkpapa - 2.250
    Czarne Stopy - 1.600
    Bez Lukow - 1.600
    Dwa Kotly - 1.050
    UWAGA: nalezy pamietac ze tylko 25 % stanowili mezczyzni, a reszta to kobiety (35 %) i dzieci (40 %). Z tych 25 % przypadajacych na mezczyzn danego szczepu tylko czesc stanowili ci w wieku 17/18 - 35 lat, a wiec typowi wojownicy. Starsi mezczyzni nie czesto brali udzial w wyprawach wojennych. Za to w obronie wsi bral udzial kazdy z nich.

    ~

    Wzrost i wyglad Lakotow.
    Obecnie wszyscy Indianie prerii, i nie tylko,
    nosza pioropusze takie jakie nosili Lakoci.

    Pienka dziewczyna z plemienia Siouxow Siouxowie (Lakoci, Nakoci i Dakoci) zaliczali sie do srednich wzrostem Indian. Najwyzsi byli Czejeni i Wrony, a najnizsi Apacze, Komancze i Utahowie. Clark Wissler podal nastepujace dane na str. 149 w "North American Indians pf the Plains":
    1. Czejeni - 174,5 cm
    2. Wrony i Omaha - 173,2 cm
    3. Arapaho - 172,8 cm
    4. Siouxowie - 172,6 cm
    5. Czipeweje - 172,3 cm
    6. Czarne Stopy - 171,5 cm
    7. Paunisi - 171,3 cm
    8. Kiowa - 170,9 cm
    9. Nez Perces - 169,7 cm
    10. Arikara - 169,0 cm
    11. Komancze - 167,8 cm
    12. Utahowie - 166,1 cm

    Indianka z dzieckiem Jesli chodzi o budowe ciala to Siouxowie nalezeli do przecietnych. Najlepiej wg. bialych zbudowanymi Indianami prerii byli mezczyzni Wron i Osedzow. Najciemniejsza skore mieli Utahowie. Z tego powodu niektorzy nazywali ich Czarnymi Ludzmi. Jednymi z Indian o jasniejszej cerze byli Komancze. Przyczyna tego byla podomniez duza ilosc jencow (kobiet i dzieci amerykanskich i meksykanskich) ktorzy byli przetrzymywani w ich wioskach. Z czasem niektorzy z nich stawali sie zonami, corkami czy synami Komanczow. Ponadto dzieci z mieszanych malzenstw mialy skore jasniejsza. Do Indian o nieco jasniejszej cerze nalezeli takze Mandani mieszkajacy w ziemiankach nad rzeka Missouri. Niektore plemiona nazywaly ich, z lekka przesada, "Bialymi Ludzmi". Jedne z najpiekniejszych twarzy mieli podomniez Czejeni (kobiety i mezczyzni.)

    Wojownicy Lakotow mieli dlugie wlosy, w przeciwienstwie do Paunisow, Osedzow, i kilku innych plemion, ktorych mezczyzni golili glowy pozostawiajac tylko czub zwany lokiem skalpowym. Wojownicy Wron mieli najdluzsze wlosy wsrod Indian zamieszkujacych zachod USA. Niektorzy z nich nawet je sztucznie przedluzali wlosami z konskich grzyw i ogonow. Cecha charakterystyczna wygladu Wron, zacietych wrogow Lakotow, byla czupryna zaczesywana do gory. Kobiety Lakotow i wiekszosci sasiadujacych z nimi plemion mialy wlosy splecione w dwa warkoczyki.

    Co do roznic miedzy Lakotami i ich sojusznikami i przyjaciolmi Czejenami, to sprowadzaly sie one glownie do strojow. Wielu Czejenow, a szczegolnie Poludniowych Czejenow, nosilo amerykanskie a nawet meksykanskie ubrania i nakrycia glowy. Lakoci w swych ubraniach z wyprawionych skor upolowanych zwierzat wygladali bardziej dziko. Co ciekawe Polnocni Czejeni ubierali sie podobnie do Lakotow i wygladali mniej "cywilizowanie".

    Niektorzy Amerykanie twierdzili ze tipi i wioski Arapahow nie sa tak czyste jak Lakotow. Ze kobiety Arapahow maja wieksze twarze i sa nizsze i brzydsze niz Lakotki. Dla Francisa Parkmana wiekszosc kobiet Arapahow byla niska i brzydka ("low stature and mostly ugly"). Oczywiscie mozna znalezc tez opinie calkowicie przeciwne do podanych powyzej. A tak prawde mowiac co dla jednego jest brzydke dla drugiego moze byc piekne.

    Pioropusz Lakota Sioux Kazdy wyczyn wojenny byl oznaczany u Lakotow orlym piorem. Slynny wodz Lakotow, Siedzacy Byk, pierwsze pioro zdobyl w walce z Wronami w wieku 14 lat, a drugie w starciu z Plaskimi Glowami. Po kilkunastu latach mogl sie juz poszczycic pioropuszem. Takich ktorzy zasluzyli na noszenie pioropusza wsrod Lakotow bylo niewielu, na 100 wojownikow nosilo je moze pieciu. (W obecnych czasach niemalze co drugi Indianin widoczny na fotografii ma pioropusz na glowie.)
    Piora w pioropuszu Lakotow byly ustawione pod pewnym katem, tak jak to widac na fotografii obok. Czasami pioropusz posiadal tzw. ogon, czyli przedluzenie. Inny wodz Lakotow, Czerwona Chmura, mogl sie poszczycic prawem do 80 pior. W niektorych plemionach bylo duzo latwiej zasluzyc na pioropusz niz wsrod Lakotow. Dla tych plemion byl on raczej ozdoba niz czyms co swiadczylo o dokonaniach na sciezce wojennej.

    Wojownik Arapaho. Czejen w tradycyjnym
pioropuszu swego plemienia. Pioropusz Czarnych Stop Na fotografiach obok pioropusze:
    - Czarnych Stop
    - Czejenow
    - Arapahow
    Pioropusze Czarnych Stop, Arapahow i Czejenow mialy piora ustawione prosto do gory i nie mialy przedluzenia. Tzw. Zolnierze Psy zrzeszajacy najwaleczniejszych wojownikow Czejenow zamiast orlich pior uzywali pior wron i krukow. I z nich tez robili swoje pioropusze. Z kolei Komancze lubili dodawac pioropusz do specjalnej czapki ze skory do ktorej byl przytwierdzony jeden lub dwa rogi bizona. Wedlug niektorych bialych wojownicy Komanczow z twarzami pomalowanymi na czerwono lub czarno i z rogami na glowie wygladali jak "pomiot szatana." Swym wygladem budzili przerazenie od Meksyku do Teksasu. Rogi bizona byly takze uzywane przez Lakotow.
    PS.
    Obecnie prawie wszystkie plemiona Ameryki Pn. nosza pioropusze takiego typu jakie nosili Lakota Sioux. Nawet te plemiona ktore w XVIII i XIX wieku w ogole nie nosily pioropuszy. Niestety wiekszosc z nich wyglada dosc kiczowato.

    Artykul: "Podobienstwa i roznice miedzy Apaczami i Komanczami."

    ~

    Grupa krwi i kod genetyczny Indian.

    Grupa krwi jest kluczem, ktory otwiera drzwi do zdrowia, choroby, i odpornosci psychicznej. Decyduje o podatnosci na choroby i o upodobaniu do zywnosci. Okolo 40 tysiecy lat temu nasi przodkowie zajeli najwyzsze miejsce w lancuchu pokarmowym jedzac prawie wylacznie mieso. Bylo to wynikiem stylu zycia lowcy, mysliwego, typowego dla ludzi epoki kamiennej. Organizmy naszych przodkow przystosowaly sie do pozywienia, ktore zawieralo w wiekszosci mieso upolowanych zwierzat, a ich wyznacznik antygenow grupowych mial strukture okreslana dzis jako grupa "O". Wspolczesni ludzie z grupa "O", by chronic swoje zdrowie powinni jesc wzglednie duze ilosci miesa.
    Wsrod Indian prerii (Lakota Sioux, Nakota Sioux, Dakota Sioux, Komancze, Kiowa, Czejeni, Arapahowie, Czarne Stopy, Osedzowie, Apacze Prerii itd.) dominuje grupa krwi "O". Wlasciwie jest ona bardzo rozpowszechniona wsrod wszystkich Indian Ameryki Polnocnej i Poludniowej. Uczeni oceniaja ze 70-90 % Indian obu Ameryk posiada grupe krwi "O". Do nielicznych wyjatkow nalezo Czarne Stopy. Wedlug "Racial and Ethnic Distribution of A B O Blood Types" zaledwie 17 % tego plemienia ma grupe krwi "O". Za to az 100 % Indian z plemienia Bororo w Brazylii ma te grupe krwi.

  • USA (Indianie) - 80 % z grupa krwi "O"
  • USA (murzyni) - 49 %
  • Irlandia - 47 %
  • Islandia - 47 %
  • USA (biali) - 45 %
  • Anglia - 37 %
  • Francja - 36 %
  • Niemcy - 35 %
  • Izrael - 32 %
  • Wegry - 31 %
  • Polska - 31 %

    Wzrostowi ludnosci towarzyszyl spadek liczebnosci dzikich zwierzat. Nasi przodkowie z grupa krwi "O" musieli znalezc inne zrodlo pozywienia. Zaczela rozwijac sie produkcja oparta na rolnictwie i uprawach. Wielu z nich zaczelo spozywac pokarm roslinny. W ten sposób wyksztalcila sie grupa krwi "A", z genetycznym kodem roslinozercy.
    Wsrod Indian w USA procent ludzi z grupa krwi "A" jest bardzo niski.

  • Norwegia - 48 %
  • Portugalia - 46 %
  • Szwecja - 44 %
  • Finlandia - 44 %
  • Dania - 44 %
  • Francja - 44 %
  • Anglia - 42 %
  • Niemcy - 43 %
  • USA (biali) - 40 %
  • Polska - 38 %
  • Izrael - 38 %
  • Arabia Saudyjska - 26 %
  • Indie - 23 %
  • USA (Indianie) - 15 %

    (UWAGA: z braku miejsca nie wzialem pod uwage pozostalych grup krwi.)

    Jesli chodzi o kod genetyczny DNA, to wsrod Indian obu Ameryk zdecydowanie dominuja ci z chromosomem Y, grupa Q. Na mapce ponizej czestotliwosc jego wystepowania w Ameryce, Azji i Europie jest oznaczona kolorami:
    25-90 % ludnosci, kolor czerwony,
    5-25 % ludnosci, pomaranczowy,
    2-5 % ludnosci, kolor zolty,
    ponizej 2 % oznaczone jest kolorem bialym.
    W Europie takich ludzi jest niewielu. Jedynie 2.5 % Norwegow, Szewdow i Slowakow ma dokladnie ten kod DNA. Wsrod Indian obu Ameryk sprawa wyglada zupelnie odwrotnie. Na przyklad 30 % Czipewejow, 60 % Czejenow, 80 % Apaczow i az 90 % Nawahow i Utahow ma chromosom Y (DNA), grupa Q. Co ciekawe to w Azji najwiecej ludzi z takim kodem genetycznym wystepuje nie w Mongolii ale w Rosji, wsrod Czukczow, Ketow, Selkupow i Koriakow. Wszystkie te ludy zyja na Syberii.


    Ludnosc z chromosomem Y (DNA) , grupa Q, w Ameryce, Azji i Europie.
    Jest to wg. wielu uczonych dowodem na to ze Indianie przywedrowali do
    Ameryki z Azji.

  • ~

    Ziemie Lakotow. "Zdobywanie zachodu."
    Na twierdzenie Amerykanow ze ziemie miedzy Pn. i Pd. Platte nalezaly
    do innych plemion, Czerwony Jastrzab od Lakotow odpowiedzial im tak :
    "przepedzilismy ich, zachowalismy sie tak jak bialy czlowiek kiedy
    chce zabrac ziemie Indianom."

    Pierwsza mapa Ameryki Polnocnej na ktorej byli zaznaczeni Siouxowie i ich ziemie byla ta sporzadzona w 1678 przez Francuza o nazwisku Jean-Baptiste Franquelin. Wynika z niej ze Siouxowie zajmowali ziemie nie tylko te lezace w Minnesocie, ale takze te bardziej na zachod, we wschodniej czesci stanow Dakota Poludniowa i Dakota Polnocna. W latach 1700-1750 Oglala i Brule organizowali wyprawy wojenne przeciwko plemionom mieszkajacym nad Missouri i zmusili Omaha, Iowa i Otto do opuszczenia czesci swych ziem. (George Hyde pisze na str. 14: "In 1700-1750 the Oglala and Brules must have often taken part in the expeditions made against the tribes on the Missouri. The first result of these wars was the flight of the Omahas to the Missouri and the withdrawal of the Iowas and Ottoes from their home in northern Iowa.")
    Nastepnie Lakoci przekroczyli Missouri w 1750 roku i w latach 1770-ych weszli do Gor Czarnych, skad wkrotce wyparli Czejenow, Kiowow i Wrony. Kalendarz Lakotow, tzw. winter count, autorstwa Amerykanskiego Konia mowi o odkryciu Czarnych Gor w 1775 lub 1776 przez wojownikow Oglala prowadzonych przez Stojacego Byka.

    Mape ponizej powinienem zatytulowac "Jak Lakoci zdobywali Dziki Zachod."
    Te zajmowanie kolejnych ziem na zachodzie przez Lakotow Richard White nazwal "zdobywaniem Zachodu". Te okreslenie przypomina Amerykanom ze nie maja monopolu na ekspansje i podboj. (ang: Richard White has provocatively described the Sioux movement onto the Plains as the winning of the West. This phrase has the virtue of reminding us that European Americans did not have a monopoly on expansion." - na str. 23 u Jeffreya Ostlera)

    Winning of the West.
Map of the Sioux Indians expansion.
Lands of Lakota, Nakota and Dakota.

    Objasnienia:
    Siedem bialych tipi na mapce obok oznacza siedem "narodow" Siouxow.
    Jak juz wspomnialem Siouxowie nazywali siebie Ochéthi Sakowi, co znaczy tyle co "Siedem Ognisk".
    Te siedem "ognisk" lub "narodow" tworzyli: Mdewkantoni, Sisseton, Wahpeton, Wahpekute, Yankton, Yanktonai i Teton (bardziej znani pod nazwa Lakota)
    Linie ciagle i kropkowane oznaczaja zwiekszanie sie ziem Lakotow.
    Wskutek licznych (i zwycieskich) wojen Lakoci bardzo znacznie powiekszali swe ziemie kosztem swych sasiadow: Wron, Arikara, Czejenow, Arapahow, Kiowow, Gros Ventres, Assiniboinow, Ponca i Paunisow. Po konie, skalpy i jecow organizowali dalsze wyprawy wojenne. Od atakow Lakotow ucierpieli Szoszoni, Omaha, Utahowie, Czarne Stopy i Plaskie Glowy.
    Znaczenie numerkow (1. 2. 3. 4. 5.) na mapie:
    1.
    Lakoci przepedzaja Czejenow, Kiowow i Wrony z Czarnych Gor i obszarow polozonych na
    poludnie i zachod od nich. Kiowa odchodza na poludnie od Platte a Wrony na zachod od rzeki
    Prochowej (ang: Powder). Czejeni przenosza sie na ziemie lezace miedzy Polnocna Platte i
    Arkansas.
    2.
    Choc ziemie lezace pomiedzy Polnocna i Poludniowa Platte uwazano za wlasnosc Czejenow
    to wielu Oglalow i Brulow tam obozowalo i polowalo. Gdy podczas jednego ze spotkan z bialymi
    ustalano granice miedzyplemienne, Oglala i Brule twierdzili ze te ziemie naleza do nich poniewaz
    ... oni tam poluja. Niektorzy z Oglalow mieli nawet wieksze roszczenia terytorialne. Na przyklad
    Czarny Jastrzab z Oglalow powiedzial wyslannikowi rzadu amerykanskiemu Gen. Mitchellowi
    "Zyjemy tam gdzie polujemy, czyli pomiedzy rzekami Platte i Arkansas, i [wzgorzem] Red Butte."
    Na twierdzenie ze te ziemie nalezaly do innych plemion, Czerwony Jastrzab odpowiedzial tak
    "przepedzilismy ich, zachowalismy sie tak jak bialy czlowiek kiedy chce zabrac ziemie Indianom."
    Co ciekawe, George Grinnell twierdzi ze gdy w Styczniu 1865 setki wojownikow Lakotow, Czejenow
    i Arapahow opuscili swe wioski nad strumieniem Cherry Creek i ruszylo w kierunku Julesburga, to
    te wielka watahe prowadzili Lakoci, ktorzy lepiej znali rancza i stacje dylizansow lezace w okolicy
    tej osady niz Czejeni. Czyli ze mimo faktu ze to byly teoretycznie ziemie Czejenow to Lakoci czesciej
    tam przebywali i lepiej je znali.
    (Grinnell pisze w 'The Fighting Cheyennes' na str. 182: "The Sioux led the march because they knew
    the location of the ranches and stations near Julesburg better than the Cheyennes, who did not often
    visit that region." A w 'Life of George Bent' na str. 181: "The Sioux knew this country north of the
    South Platte best, and so their chiefs led the march and picked out the camping places.")
    3.
    Wskutek wasni zakonczonych zabiciem jednego z wodzow, nastapil podzial szczepu na
    Polnocnych i Poludniowych Oglala. Mniej liczni Poludniowi Oglala przeniesli sie na poludnie
    od rzeki Platte, na ziemie nalezace do Poludniowych Czejenow. Poludniowi Oglala docierali nawet
    nad Arkansas.)
    Prawde powiedziawszy to Brule dotarli nad Arkansas jeszcze przez Poludniowymi Oglalami.
    Otoz gdy handlarz Bent wybudowal fort nad ta rzeka, wyslal goncow do Brulow z zaprosinami.
    Brule znali Benta poniewaz ten poprzednio handlowal na ich ziemiach. (Do wyprawy Brulow
    - a wlasciwie jednego z ich podszczepow - nad Arkansas doszlo w 1828 roku. W drodze powrotnej
    Brule natkneli sie na Paunisow i stoczyli zwycieska potyczke.)
    4.
    Oglala Szalonego Konia i ich sojusznicy zajeli ziemie lezace na zachod od rzeki Prochowej (Powder).
    Otoz gdy Wrony sprzedali swe ziemie w zamian za rezerwat, Lakoci weszli na nie uznajac je za swoje.
    Tak wiec pod koniec lat 1860 granica miedzy Lakotami i Wronami nie przebiegala juz wzdluz rzeki
    Prochowej ale wzdluz Gor Wielkorozca. Grupy Lakotow i Czejenow zapuszczaly sie nawet na zachod
    od tych gor. Na tych ziemiach Lakoci stoczyli slynne bitwy z armia USA w tym tzw. Masakra oddzialu
    Fettermana, calkowite rozbicie oddzialu Generala Custera nad Little Bighorn, itd. Setki "bladych
    twarzy" stracilo zycie w tych krwawych wojnach.
    5.
    Hunkpapa Siedzacego Byka i ich sojusznicy zajeli ziemie lezace miedzy rzekami Yellowstone i
    Missouri poprzednio nalezace do Gros Ventres, Assiniboinow i Wron. Na tym obszarze mialy miejsce
    ostatnie walki Siedzacego Byka i jego zwolennikow z oddzialami armii amerykanskiej. Potem Indianie
    wycofali sie do Kanady.
    Na wiosne 1871 roku ponad 6.000 mezczyzn, kobiet i dzieci Nakotow (szczep Yanktonai) i Dakotow
    (uciekinierzy po powstaniu w Minnesocie w 1862) przenioslo sie ze swoich ziem lezacych na wschod
    od Missouri do Montany, nad rzeka Mleczna. Zwabila ich do tego obszaru obfitosc bizonow. Wkrotce
    sladem Nakotow i Dakotow poszla grupa Lakotow zlozona z Hunkpapow i ich sojusznikow. Poniewaz
    te ziemie nalezaly do Gros Ventres, Assiniboinow i Kri wiec wkrotce rozpoczely sie walki.
    Dla Indian zamieszkujacych doline rzeki Mlecznej Amerykanie utworzyli duzy rezerwat i wybudowali
    Fort Belknap w ktorym Indianie mogli odbierac porcje zywnosciowe i inne rzeczy. Wojsko takze staralo
    sie zapobiegac konfliktom miedzy plemionami na terenie rezerwatu. Handlarze z Fortu Peck przybywali
    do rezerwatu aby kupic skory i futra od Indian. W kilku takich spotkaniach handlowych uczestniczyl
    Siedzacy Byk.
    Oczywiscie Lakoci nie zamierzali zostac w rezerwacie. Po odebraniu racji zywnosciowych odeszli aby
    walczyc na poludniu z Wronami i zolnierzami. Podczas jednego ze spotkan Hunkpapow z agentem do
    spraw indianskich w Montanie, Andrew Simmonsem, w Listopadzie 1871, wodz Czarny Ksiezyc
    domagal sie aby biali opuscili Fort Buford i osiedle polozone u ujscia rzeki Muszelkowej. Czarny Ksiezyc
    wyjasnil ze ziemie polozone w centralnej Montanie, w tym takze wokol ujscia rzeki Muszelkowej, zostaly
    zabrane Wronom i Gros Ventres i teraz naleza do Lakotow. (Utley pisze na str. 95: "[...] and abandon
    Fort Buford and the settlement at the mouth of the Musselshell. This country belonged to the Lakotas.
    They had taken it away from the Crows and Gros Ventres, and now if necessery, the young men would
    throw their lives away fighting the soldiers.")

    rzeka Missouri
    Potezna rzeka Missouri przeplywala przez same srodek ziem Sjuksow.
    Na zachod od niej mieszkali Lakoci, a na wschod Nakoci i Dakoci.
    Zachodni brzeg Missouri w jej srodkowym biegu jest wyzszy od
    wschodniego brzegu.

    ~

    Podzial Lakotow na szczepy i podszczepy.

    .
    Siouxowie byli zwani Oceti Sakowin, co znaczy tyle co siedem ognisk. Kazde ognisko mialo symbolizowac jeden "narod" (Mdewkanton, Wahpeton, Wahpekute, Sisseton, Yankton, Yanktonai i Teton). Te siedem "narodow" zbieralo sie latem kazdego roku. Podczas tych spotkan odbywal sie tez Taniec Slonca, mialy miejsce narady wodzow, itd. Te siedem "narodow" wybieralo 4 wodzow zwanych Wicasa Yatapicka sposrod wodzow wodzow poszczegolnych szczepow i podszczepow. Ostatnie takie wielkie spotkanie siedmiu "narodow" Siouxow mialo miejsce w 1850 roku.

    "Narod" Tetonow, lub Lakota, stopniowo migrowal na zachod, coraz dalej od pozostalych. Liczebnosc i znaczenie Lakotow znacznie wzroslo w 19 wieku. Jednak mimo to utrzymywali oni kontakty z Dakotami i Nakotami. Np. kazdego roku w Maju spotykali sie Lakoci i Dakoci nad rzeka Minnesota w celach handlowych. Potem miejsce owych spotkan zostalo przeniesione bardziej na zachod, nad rzeke James. Tam w tzw. Debowym Zagajniku, czyli Otuhu Oju (na wschod od ujscia rzeki Cheyenne do Misosuri), stalo w Maju nawet 1.200 tipi !
    Glownym towarem Lakotow byly konie. Byly one albo zdobyte na wrogach albo zlapane na Piaszczystych Wzgorzach (ang: Sand Hills) w Nebrasce. Za nie kupowali od Dakotow przedmioty, ktore ci ostatni nabywali od bialych handlarzy na wschodzie. (George E. Hyde pisze w swej ksiazce "Spotted Tail's folk: a history of the Brulé Sioux": "Even after they crossed the Missouri to live, the Brules and other Tetons kept up the custom of going eastward across the Missouri each spring to visit and trade among the Santees [...] After they had crossed the Missouri to live, it was too far for the Tetons to go to the Minnesota River, and this annual fair was moved westward, to the James River, to a point called Otuhu Oju, or Oak Grove, about due east of the mouth of the Cheyenne River on the Missouri. There in May each year a great gathering of Sioux took place, as many as 1.200 lodges sometimes being present: Tetons, Saones, Yanktons, Yanktonais and Santees, the last being in the main Sissetons, who seem to have made a bussiness of trading with the Sioux of the west.")

    Obecnie przyjmuje sie nastepujacy podzial Siouxow :

  • wschodnich (Dakota / Santee)
  • srodkowych (Nakota / Yankton)
  • zachodnich (Lakota / Teton)

    Najliczniejszym z tych trzech byli zachodni (Lakota/Teton), ktorzy w 1840 liczyli 11.500 sob.
    To jest prawie polowe calej populacji Siouxow w tamtym okresie.

    Szczepy
    Dakota / Santee
    (wschodni Siouxowie)

    Toczyli dlugie i ciezkie walki z lepiej uzbrojonymi
    Czipewejami. Front walki rozciagal sie od kranca
    Jeziora Gornego na wschodzie, do rzeki Pembina
    na zachodzie. W wyniku tych wojen stracili czesc
    swych ziem.
    Walczyli z wiekszym szczesciem z Saukami, Lisami
    Iowa, Ponca, Omaha, i szeregiem innych plemion.
    W 1837 Dakoci sprzedali USA te ze swych ziem, ktore
    lezaly na wschod od rzeki Mississippi. W 1851 Dakoci
    sprzedali reszte swych ziem w Minnesocie z wyjatkiem
    malego kawalka przeznaczonego na rezerwat.
    W 1862 Dakoci z rezerwatu zabili rekordowa ilosc
    "bladych twarzy" (450-800 cywili, 77 zolnierzy)
    a kilkuset wzieli do niewoli. Wojsko usmierzylo to
    powstanie. Prawie 40 Dakotow zostalo powieszonych.

    Sisseton
    (2.500 osob)
    Dzielili sie na Gornych i Dolnych Sisseton i zamieszkiwali
    okolice jeziora Mille Lacs, gornego biegu rzek Minnesota i
    czesc doliny rzeki Czerwonej.

    Mdewkanton
    (1.500 osob)
    Zamieszkiwali doline gornej Mississippi i dolnej Minnesoty
    To wlasnie z nich wywodzil sie wodz Mala Wrona (ang: Little
    Crow), przywodca powstania w 1862 w Minnesocie.

    Wahpeton
    (1.000 osob)
    Zamieszkiwali ziemie lezace na polnoc od rzeki
    Minnesota

    Wahpekute - Wloczedzy
    (750 osob)
    Zamieszkiwali ziemie lezace na zachod od Mdewkantonow
    i wokol zrodel rzeki Des Moines.
    W indianskiej trylogii Alfreda Szklarskiego "Orle Piora"
    jest sporo o Wahpekute, ich zwyczajach, wygladzie, itd.

    Nakota / Yankton
    (srodkowi Siouxowie)

    Toczyli ciezkie walki z Assiniboinami i Kri na polnocy,
    z Paunisami na poludniu, i z Arikara na zachodzie.
    W latach 1857-58 podjeli raczej skromna probe
    przeciwstawienia sie Amerykanom.

    Yankton
    (?.??? osob)
    Na poczatku lat 1800-ych zamieszkiwali doliny rzek James
    i Big Sioux (obecny stan Poludniowa Dakota). Choroby i
    alkoholizm przyczynily sie do wczesnego ich oslabienia.

    Yanktonai
    (5.000 osob)
    Na poczatku lat 1800-ych zamieszkiwali tereny wokol zrodel
    James i Big Sioux (obecny stan Polnocna Dakota)
    W 1830 ok. 4.000 Yanktonai przenioslo sie na zachod od
    Missouri gdzie dolaczylo do Lakotow, a ok. 1.000 Yanktonai
    ruszylo na wschod gdzie dolaczyli do Dakotow. Z czasem
    wielu Yanktonais osiedlilo sie w odleglej Montanie.
    W 1812 wodz Wanata z grupa wojownikow wzial udzial w
    wojnie USA z Wlk. Brytania po stronie Anglikow. Wyroznil
    sie w bitwie pod Fortem Sandusky. Po 1820 zaczal popierac
    Amerykanow, a szczegolnie ich handlarzy na Missouri.

    Lakota / Teton
    (zachodni Siouxowie)

    Liczni i agresywni. Stoczyli niezliczona ilosc potyczek
    z bialymi i Indianami. Zadali ciezkie kleski Amerykanom,
    Indianom Wronom, Paunisom, Szoszonom, i wlasciwie
    kazdemu kto im sie pod reke nawinal. W swym marszu na
    zachod zabierali ziemie kolejnym sasiadom.
    Z Lakotow najbardziej wrogimi Amerykanom byli Oglala,
    Hunkpapa i Miniconju. Jeszcze w XX wieku doszlo do
    konfrontacji miedzy wojskami USA a Indianami w
    rezerwacie Oglalow, Pine Ridge.

    Brule
    (5.700 osob w 1880 roku)
    Slynni wodzowie, znani wojownicy:
    - Pstrokaty Ogon (ang: Spotted Tail)
    - Maly Grzmot (ang: Little Thunder)
    Proces podzialu Brulow na Dolnych i Gornych rozpoczal sie
    w okresie gdy Amerykanie pobudowali placowki handlowe
    na ich ziemiach. Te placowki ktore staly wzdluz Missouri i
    dolnego biegu rzeki Bialej byly zaopatrywane z Fortu Pierre
    na Missouri. Brule ktorzy je odwiedzali i czesto tam
    obozowali zostali nazwani Dolnymi Brulami.
    Te zas placowki ktore staly w gornym biegu rzeki Bialej byly
    zaopatrywane z Fortu Laramie. Ci z Brulow ktorzy byli z nimi
    zwiazani byli nazywani Gornymi Brulami.
    W latach 1850-ych jedna z grup Dolnych Brulow opuscila swe
    tradycyjne ziemie i przeniosla sie do poludniowo-zachodniej
    Nebraski. Dwie grupy Gornych Brulow (Sieroty i Osedzowie)
    przeniosly sie na zachod, do Wyomingu i na poludnie od
    Platte.
    Grupy Dolnych i Gornych Bruli:
    --- Isanyati, W Kierunku Santee. Najwieksza grupa Gornych Brulow w 1804.
    --- Choka-tunwan, Srodkowa Wioska. Najwazniejsza grupa Dolnych Brulow.
    --- Wacheunpa
    --- Minisha, Czerwona Woda. W latach 1840-ych doszlo do podzialu grupy.
    Czesc odeszla do Oglalow, czesc do Bez Lukow, a czesc do innych Brulow.
    --- Wagmeza-yuha, czyli Ci Co Maja Kukurydze. Do tej grupy przylaczylo
    sie w latach 1805-20 sporo Miniconju. W ciagu nastepnych dwoch dekad
    --- Wagmeza-yuha i Isanyati czyli W Kierunku Santee, utworzyli
    jedna wspolna i duza grupe.
    --- Wablenicha czyli Sieroty, zwani tez Bez-Matek Hunku-wanicha.
    Do tej grupy przylaczylo sie w latach 1805-20 sporo Miniconju.
    --- Wazhazha, zwani tez Osedzami. Najmniejsza grupa w 1804. Czesto
    obozowali razem z Oglalami i Gornymi Brulami. (Nicollet pisal w 1839 ze
    grupa ta powstala z wymieszania sie jednej z grup plemienia Ponca i Lakotow.)
    ~
    George Hyde dzieli Brulow na 5 podszczepow z czego jeden nazwany przez
    niego Isanyati nalezal przed 1805 do Dakotow, drugi zwany Minnishani
    do Saonow (Szejenow ?), a trzeci Tishayate az do 1810 nalezal do Miniconju.
    Ponadto Wazhazha wywodzili sie z Osedzow. Tak wiec Brule byli mieszanka
    kilku roznych szczepow.

    Oglala
    (4.800 osob w 1880 roku)
    Slynni wodzowie, znani wojownicy:
    - Szalony Kon (ang: Crazy Horse)
    - Czerwona Chmura (ang: Red Cloud)
    - Boja sie Jego Koni
    Oglala dzielili sie na Polnocnych i Poludniowych. Ci pierwsi
    byli duzo liczniejsi i mieszkali na polnoc od rzeki Platte.
    Ci drudzy zyli na poludnie od tejze rzeki. Oglala najbardziej
    przyjaznili sie z Brulami, Miniconju, Hunkpapa i ... Czejenami.
    Grupy Oglalow:
    Prawdziwi Oglala (ang: True Oglala)
    --- Hunkpatila - z niej pochodzil Szalony Kon
    --- Itesica - z niej pochodzil Czerwona Chmura
    --- Payabya - z niej pochodzil Boja Sie Jego Koni
    --- Wagluhe - z niej pochodzil Amerykanski Kon
    --- Cankahuhan z niej pochodzil On Pies
    --- Hokayuta
    Oyuhpe
    --- Prawdziwi Oyuhpe
    --- Makaicu
    --- Wakan
    --- Wajaje lub Wazhazha (oni uwazali siebie za Brule a nie Oglala)
    Kiyuksa
    --- Kuinyan
    --- Tapisleca

    Hunkpapa
    (1.600 osob w 1880 roku, a 2.900 pol wieku wczesniej)
    Slynni wodzowie, znani wojownicy:
    - Siedzacy Byk (ang: Sitting Bull)
    - Cztery Rogi (ang: Four Horns)
    - Zolc (ang: Gall)

    Miniconjou
    (1.300 osob w 1880 roku)
    Slynni wodzowie, znani wojownicy:
    - Kulawy Jelen (ang: Lame Deer)
    - Czarny Ksiezyc (ang: Black Moon)
    - Wielka Stopa (ang: Big Foot)
    - Garbaty (ang: Hump)

    Czarne Stopy / Sihasapa / Blackfoot
    (1.100 osob w 1880 roku)

    Bez Lukow / Sans Arcs / No Bows
    (900 osob w 1880 roku)

    Dwa Kotly / Oohenunpa / Two Kettles
    (800 osob w 1880 roku)

    UWAGA: co do liczebnosci poszczegolnych szczepow Lakotow to nalezy pamietac ze tylko 25 % stanowili mezczyzni, a reszta to kobiety (35 %) i dzieci (40 %). Z tych 20 % przypadajacych na mezczyzn danego szczepu tylko czesc stanowili ci w wieku 17/18 - 35 lat, a wiec typowi wojownicy. Starsi mezczyzni nie czesto brali udzial w wyprawach wojennych. Za to w obronie wsi bral udzial kazdy z nich.

  • ~

    Rozbrat w rodzie.

    .

    W latach 1830-ych wsrod Oglala bylo dwoch dominujacych wodzow, Potezny Niedzwiedz (ang: Bull Bear) i Stary Dym (ang: Old Smoke). Matka pozniejszego wodza Czerwonej Chmury byla siostra Starego Dyma. Stary Dym zazdroscil popularnosci rywalowi, ktory mial dominujaca osobowosc. Miedzy tymi dwoma wodzami istniala rywalizacja, ktora niejako podzielila Oglalow na dwie frakcje.

    Do zwolennikow Poteznego Niedzwiedzia zaliczaly sie 4 grupy:

  • - Prawdziwi Oglala (ang: True Oglala)
  • - Kiyuksa lub Koyas, z niej wywodzil sie sam Potezny Niedzwiedz
  • - Kura Preriowa ze Spiczastym Ogonem (ang: Sharp-tailed Grouse)
  • - grupa bez okreslonej nazwy

    Zwolennicy Starego Dyma to 3 grupy:

  • - Zle Twarze, z niej wywodzil sie wodz Stary Dym
  • - Hunkpatila
  • - Oyuhpe

    Na jesieni 1841 jeden z wojownikow Zlych Twarzy porwal zone wojownikowi z grupy Koyas. Gdy Potezny Niedzwiedz dowiedzial sie o tym, wpadl w szal. Po wypiciu whisky i zebraniu grupy zwolennikow udal sie on do wioski Zlych Twarzy stojacej nad potokiem Chugwater (niedaleko Fortu Laramie).
    Doszlo do klotni podczas ktorej zostal zastrzelony ojciec wojownika ktory porwal kobiete. Powstalo wielkie zamieszanie podczas ktorego mlody Czerwona Chmura postrzelil Poteznego Niedzwiedzia w noge. Gdy ten upadl na ziemie Czerwona Chmura dopadl go i dobil. Widzac to wojownicy Koyas rzucili sie do ucieczki nie zatrzymujac sie nawet we wlasnej wiosce. Zle Twarze scigali ich ale bez wiekszego skutku. Ich lupem jednak padlo nieco koni i ... kobiet.

    Po smierci Poteznego Niedzwiedzia jego syn zostal wodzem, a sami Koyas stali sie Kiyuksas. W literaturze amerykanskiej znani sa oni pod nazwa Cut-Offs, co znaczy mniej wiecej tyle co Odcinacze, Podrzynacze, itp. Z czasem zaczeli oni coraz czesciej polowac na terenach lezacych na poludnie od rzeki Platte. Z tego powodu wielu Indian i bialych nazywalo ich Poludniowymi Oglala (ang: Southern Oglala).
    W latach 1850-ych i 1860-ych ich tereny rozciagaly sie miedzy rzekami Platte i Smoky Hill w stanie Kansas. Ich wioski staly nad rzeka Solomon i strumieniem Walnut Creek, doplywem Arkansasu. Czesto wedrowali az nad sam Arkansas (ang: They went so far south as Arkansas River often) gdzie odwiedzali Fort Benta. Zwykle obozowali razem z Czejenami. W 1867 General Custer natknal sie na polaczona wioske Czejenow i Poludniowych Oglala nad Walnut Creek. W 1864 razem z Czejenami poszli daleko na polnoc, nad rzeke Prochowa, aby tam razem z Polnocnymi Oglala polowac i atakowac bialych i wrogich Indian. W 1865 Kapitan W.O.Collins szacowal liczebnosc Polnocnych Oglala na 300 tipi i Poludniowych Oglala na 150 tipi.

    Zwolennicy Starego Dyma, i sam Czerwona Chmura, pozostali na ziemiach lezacych na polnoc od Platte, i dlatego nazywano ich Polnocnymi Oglala (ang: Northern Oglala). Z czasem Polnocni Oglala stali sie duzo liczniejsi od swych poludniowych braci. Ich tereny lowieckie rozciaggaly sie miedzy Gorami Czarnymi a rzekami Prochowa, Yellowstone i Platte.
    Jedna z mniejszych grup Poludniowych Oglala tworzyli Wablenicha czyli Sieroty. Na jesieni 1844 ich wyprawa wojenna zakonczyla sie katastrofa (Wrony i Szoszoni zabili takze ich wodza) i ci co pozostali przy zyciu byli odtad nazywani Sierotami. Zyli oni i polowali na poludnie od Platte.

    Kilkadziesiat lat pozniej, w 1875, agent zarzadzajacy jednym z rezerwatow Siouxow pisal ze Oglala dzielili sie nastepujaca:

  • Prawdziwi Oglala (ang: True Oglala)
    - - - - - Hunkpatila - z niej pochodzil Szalony Kon
    - - - - - Itesica - z niej pochodzil Czerwona Chmura
    - - - - - Payabya - z niej pochodzil Boja Sie Jego Koni
    - - - - - Wagluhe - z niej pochodzil Amerykanski Kon
    - - - - - Cankahuhan - z niej pochodzil On Pies
    - - - - - Hokayuta
  • Oyuhpe
    - - - - - Prawdziwi Oyuhpe
    - - - - - Makaicu
    - - - - - Wakan
    - - - - - Wajaje (oni uwazali siebie za Brule a nie Oglala)
  • Kiyuksa
    - - - - - Kuinyan
    - - - - - Tapisleca

    Gdy w latach 1830-ych handlarze postawili Fort Laramie nad rzeka Platte, Oglala, Brule i Miniconju zaczeli ich czesto odwiedzac. Z czasem niektorzy biali wzieli za zony Indianki. Blizsze i dalsze rodziny owych kobiet zaczely obozowac wokol tej placowki handlowej. Dzieci z mieszanych malzenstw takze wolaly pozostac w forcie niz koczowac na prerii. Z czasem wioska przyjaznych Oglalow i metysow rozrosla sie do dosc sporych rozmiarow. W latach 1860-ych zylo w niej ponad 600 osob. Biali dali dla nich nazwe "Laramie Loafers."

    Poniewaz owi Loafers byli nastawieni przyjaznie do bialych wiec stali sie obiektem drwin ze strony tzw. dzikich Oglala. Co prawda ci ostatni takze odwiedzali fort ale tylko okresowo i na krotko. Po sprzedaniu skor upolowanych zwierzat, mokasynow, skorzanych kurtek i spodni, i innych rzeczy, wracali na prerie. Uwazali oni ze Loafers zupelnie zniewiescieja zyjac razem z bialymi.
    Z kolei Loafers uwazali dzikich Oglalow za cos w rodzaju chlopcow z prowincji co to o swiecie nie maja pojecia. Jeden z Loafers powiedzial ze dzicy Oglala mysla ze bitwa w ktorej wzielo udzial 100 wojownikow, i w ktorej po 2 godzinach walki zginelo kilku z nich, jest krwawa. A on sie dowiedzial od bialych i metysow ktorzy czytaja gazety, ze w bitwie bialych z bialymi pod Gettysburgiem zginelo kilkadziesiat tysiecy zolnierzy. Loafers nasmiewali sie z naiwnosci dzikich Oglala ze ci mysla ze kiedykolwiek pokonaja bialych.

    A czym na codzien zajmowali sie Loafers ? Ano posrednictwem w handlu miedzy Amerykanami i Indianami. Nawet sprzedawali amunicje dzikim Oglalom gdy ci walczyli z wojskiem. Jesli trzeba bylo to Loafers zaladowywali towar na wozy i jechali na prerie do wiosek dzikich Indian. Jesli np. karawana osadnikow zatrzymala sie przy forcie i potrzebowala swiezych mulow, Loafers kupowali je od Indian i sprzedawali bialym. Amerykanie uwazali ze Loafers z czasem stali sie tak cwanymi handlarzami jak sami biali handlarze.
    Loafers byli takze uzyteczni z innych powodow. Gdy np. Amerykanie chcieli spotkac sie na rozmowy pokojowe z dzikimi Oglala, a nikt z bialych nie odwazyl sie wyjechac na preriach aby ich znalezc, zwracano sie z tym do Loafers. Ci mieli przyjaciol, znajomych i krewnych wsrod dzikich Oglalow i swietnie sie orientowali w polozeniu ich wiosek.

    Poniewaz tylko okazyjnie Loafers udawali sie na polowania wiec czesto dopraszali sie zywnosci od przejezdzajacych karawan osadnikow. Gdy znikly bizony z prerii a w Forcie laramie przestali pojawiac sie karawany osadnikow, Loafers zaczeli glodowac. Na szczescie dla nich, owczesny komendant fortu, Pulkownik W.O. Collins, nakazal wydawanie im niewielkich porcji zywnosciowych. W zimie 1864-65 wydal im nadwyzki z magazynu mundurowego.
    Gdy w latach 1870-ych wszyscy Oglala zostali ulokowani w rezerwacie, Loafers byli tymi sposrod nich ktorzy byli za utrzymaniem przyjaznych stosunkow z wladzami zarzadzajacymi rezerwatem. Wielu synow Loafers zapisalo sie do policji indianskiej. Podzial wsrod Oglalow na przyjaznych i wrogich Amerykanom istnial w rezerwacie przez bardzo dlugo, jednak z biegiem lat nazwa Loafers wyszla z uzycia.

  • ~

    Koczowniczy tryb zycia.
    Travois, namioty tipi.

    .

    Lakoci byli nomadami, dosc czesto przenosili sie z miejsca na miejsce. Najczestszym powodem wedrowek Indian prerii byly bizony. Lakoci wedrowali za olbrzymimi stadami tych zwierzat. Lakoci mieszkali w namiotach zwanych tipi i tzw. wickiup. Te pierwsze bylo w ksztalcie stozka i zrobione ze skor bizonich. Te drugie bylo duzo mniejsze i wykonane z trawy, galezi, skor i kory. Tipi sluzylo jako mieszkanie dla calej rodziny.

    Tipi Czarnych Stop byly bardziej kolorowe niz tipi Siouxow i Czejenow. Ponadto niektorzy Amerykanie, jak np. Francis Parkman, uwazali ze tipi Arapahow byly brudniejsze niz tipi Lakotow. Wickiup bylo stawiane na bardziej tymczasowe okazje, na przyklad przez wojownikow na wojennej sciezce. (Uwaga, tzw. wigwamy byly duzo wieksze niz wickiup i nie byly uzywane przez Lakotow.) Tipi mialo dwa otwory, jeden sluzyl jako wejscie a drugi spelnial zadanie komina. Wiecej na temat tipi mozna latwo znalezc na internecie, jak chocby tutaj wiec nie bede sie rozpisywal na ten temat. A tutaj sa ilustracje i fotografie przedstawiajace wickiup roznych plemion.

    Tipi Wron bylo wieksze niz tipi Czejenow i innych plemion prerii. (Bernard de Soto pisze na str. 123: "They had the largest and best tipis and were the best-dressed of all tribes ...) Za jedno z najmniejszych tipi uchodzilo tipi Paunisow. w ktorym miescilo sie srednio 6.5 osoby. Dla porownania w tipi Lakotow srednio mieszkalo 7 osob, Czejenow 8, a Wron 8.5. John Gray wyliczyl ze na jedno tipi Lakotow przypadalo srednio 1,75 mezczyzn, 2,45 kobiet i 2,8 dzieci.

    Rodzina skladajaca sie z 8 osob (2 mezczyzn, 3 kobiety, 3 dzieci) potrzebowala okolo 10 koni.
    2 konie do ciagniecia drewnianych tyczek uzywanych do budowy tipi
    1 kon do transportowania skor bizonich uzywanych do budowy tipi
    2 konie do transportu zapasow zywnosci (duza czesc tego to suszone mieso)
    3 konie do jazdy dla kobiet
    2 konie do jazdy dla mezczyzn
    Jesli rodzina byla bogatsza to mogla miec 20-30 koni.
    Niektore rodziny Komanczow mialy po kilkaset koni !

    Indianskie travois Przed przeniesieniem wioski na inne miejsce tipi zwijano i zapakowywano na tzw. travois. Na travois (widoczne na fotografii -->) pakowano takze inne rzeczy, jak skory, przedmioty codziennego uzytku itd. Czasami jechaly na nim dzieci i starsze osoby. Czarny Jelen od Oglalow (ang: Black Elk) wspominal ze po tym jak jego ojciec zlamal noge w bitwie z oddzialem Fettermana, nie jezdzil konno przez dlugi czas, ale byl wozony na travois. Podczas przenoszenia wioski na inne miejsce w zimie, ojciec byl opatulany w skory i futra i sadzany na travois. Jego zona jechala na koniu ciagnacym te travois, a maly Czarny Jelen siedzial na drugim travois, tez obwiniety w futra.
    Przecietna rodzina Indian prerii potrzebowala kilka travois. Tyczki uzywane na travois byly tymi samymi, ktore uzywano do postawienia tipi. A propo, Indianie prerii mieli problem ze znalezieniem odpowiednich drzew ktore by sie nadawaly na tyczki do travois. Prerie byly prawie bezdrzewne, a w dolinach rzek drzewa byly niewysokie. Tak wiec dla Lakotow najlepszym miejscem na zdobycie dobrych tyczek byly zalesione Gory Czarne. Czarny Jelen od Oglalow wspominal jak jego grupa wyruszyla na wiosne do Czarnych Gor aby uzupelnic zapasy tyczek do travois i tipi.
    Niektorzy historycy twierdza ze w przeciwienstwie do innych plemion prerii, Wrony nie zapakowaywaly tipi i swego dobytku na travois, ale na konie. W ten sposob byly w stanie szybciej sie poruszac i przez znacznie trudniejszy teren.
    A propo, zanim Indianie weszli w posiadanie koni, do ciagniecia travois uzywali psow. Oczywiscie takie travois bylo znacznie mniejsze i nie mozna bylo nim transportowac ciezszych rzeczy. W tej sytuacji mobilnosc Indian prerii byla ograniczona. Tutaj sa ilustracje przedstawiajace takie psie travois.

    Gdy Lakoci i Czejeni zdobyli wozy probowali zaprzac do nich swe konie. Te jednak ostro "protestowaly" i niejedna taka proba zakonczyla sie zwariowanym pedzeniem przez prerie dotad dopoki woz sie nie wywrocil. Jednak konie zdobyte na bialych nie sprawialy takich problemow. Jako pierwsi wozow na preriach uzyly plemiona zamieszkale na poludniu, Kiowa, Komancze, Osedzowie i Poludniowi Czejeni. Potem ta moda przyszla takze na srodkowe i polnocne prerie, do Lakotow i Polnocnych Czejenow.

    .


    VIDEO: fragment programu "Wild West Tech" poswieconego budowie tipi.

    .

    Wioska indianska na prerii Tipi mozna bylo dosc latwo zlozyc i postawic w innym miejscu. Miejsce na rozstawienie wioski musialo odpowiadac kilku kryteriom. Przede wszystkim musial byc latwy dostep do wody pitnej. Z tego wzgledu zwykle obozowano nad rzekami. Woda w rzece szybko plynacej i glebokiej uchodzila za zdrowsza niz woda w rzece plytkiej o slabym nurcie. Po drugie wybierano miejsca z ktorych bylo niedaleko do zrodel opalu. Mogl to byc niewielki lasek, lub po prostu drzewa rosnace wzdluz rzeki. Po trzecie wazne bylo aby w okolicy byla trawa dla koni i zwierzyna lowna dla ludzi. W zimie dochodzilo jeszcze jedno kryterium, a mianowicie oslona od zimnych wiatrow. Z tego wzgledu wybierano miejsca w zadrzewionych dolinach rzek lub w dolinach gorskich. Unikano obozowania na otwartej prerii.

    Jesli wioska znajdowala sie na duzym, otwartym terenie, tipi mogly byc ustawione w duze kolo, z namiotem wodza lub starszyzny w jego srodku.

    Wioska tez mogla byc po prostu rozciagnieta wzdluz rzeki. O takiej wlasnie wiosce wspomina George Bent, ktory w 1865 przebywal razem z Poludniowymi Czejenami w odwiedzianach u Polnocnych Czejenow i Lakota-Siouxow nad rzeka Prochowa. Tipi Lakotow i Czejenow byly wtedy rozrzucone grupkami wzdluz rzeki na dlugosci prawie 2 km. ("The tipis were set up in irregular groups and the whole village extended along the river for a mile or more.")
    Zas 25 Lipca 1865, gdy polaczone wioski Lakotow i Czejenow znajdowaly sie nad strumieniem Szalonej Kobiety, doplyw rzeki Prochowej, tipi byly ustawione w jedne wielkie kolo. (na str. 213-214 w Life of George Bent: "We were camped with the lodges set in a great circle, and the day before we started there was a grand war parade.")

    Na wiosne 1876 wielka wioska polaczonych sil Lakotow, Czejenow, Arapahow, Yanktonais i Dakotow stala nad rzeka Rosebud. Przebywali w niej wodzowie Siedzacy Byk, Wroni Krol, Zolc i Czarny Ksiezyc (szczep Hunkpapa), Szalony Kon i Duza Droga (Oglala), Pstrokaty Orzel (Bez Lukow), Inkpaduta (Dakoci i Yanktonais) i Tepy Noz (Czejeni). Tipi staly wzdluz rzeki i byly rozciagniete na tak wielkiej przestrzeni ze Czarny Jelen nie byl w stanie zobaczyc konca wioski. ("The village was long, and you could not see all the camps with one look." na str. 95 w ksiazce Black Elk Speaks)
    W Czerwcu wioske przeniesiono w gore rzeki do miejsca nadajacego sie do przeprowadzenia Tanca Slonca. Dolina rzeki w tym miejscu byla bardzo rozlegla i tipi ustawiono w gigantyczne podluzne kolo. Rzeka przeplywala przez srodek wioski. ("The valley was wide and flat there, and we camped in a great oval with the river flowing through it, and in the center they built the bower of branches in a circle for the dancers, with the opening of it to the east whence comes the light" na str. 95 w Black Elk Speaks)

    Zwykle wiekszosc stada koni pasla sie poza wioska. Te najlepsze wierzchowce byly na noc przyprowadzane do wioski i trzymane na dlugim rzemieniu blisko tipi. Tak wiec wykradzenie tych lepszych wierzchowcow bylo znacznie trudniejsze niz tych pozostajacych poza wioska.
    Gdy w okolicy nie brakowalo drzewa wtedy stawiano niewielkie ogrodzenia dla wybranych koni. George Bent, ktory w 1865 przebywal wsrod Poludniowych Czejenow, wspominal ze gdy ich wioska stala nad rzeka Prochowa, Indianie ustawili takie wlasnie niewielkie ogrodzenia dla zwierzat. Poludniowi Czejeni byli tak daleko na polnocy poniewaz byli w odwiedzinach u swych przyjaciol Polnocnych Czejenow i Lakota-Siouxow. Tipi staly w luznych grupach wzdluz rzeki. Rodziny i przyjaciele stawiali tipi blisko siebie i wspolnie stawiali takie ogrodzenie. (Na str. 197 w Life of George Bent jest napisane: "There was plenty of timber at this new camp, and the Indians made a number of crude log corrals, in which they kept their best horses at night. Several families would club together and build one of these corrals close to the lodges, and each evening all of the valuable horses were driven into the corral for safekeeping. The poorer and wilder animals were permitted to run loose on the range during the night.") Co ciekawe to ze mieszkajacy takze nad rzeka Prochowa Indianie Wrony takze stawiali ogrodzenia dla swych lepszych wierzchowcow.
    25 Lipca 1865, na dzien przed wielka wyprawa wojenna przeciwko Amerykanom nad Platte, najlepsze konie zagoniono na noc do srodka wioski. Tipi Lakotow i Czejenow byly wtedy ustawione w olbrzymie kolo nad strumieniem Szalonej Kobiety, doplywem rzeki Prochowej. Z rana ponad tysiac wojownikow dosiadlo swych wierzchowcow i bez zwloki wyruszylo na wyprawe.

    Przenosiny na nowe miejsce byly okresem radosnym, starsze dzieci byly zajete biegami, wyscigami konnymi, i polowaniem na mala zwierzyne napotkana po drodze. Niektore kobiety i dziewczeta spiewaly. Gdy jednak uwazano ze w poblizu moze byc wrog wtedy zachowywano sie cicho, a uzbrojeni wojownicy jechali w duzych grupach po obu stronach i na czele. Mari Sandoz pisze ze na czele wedrujacej kawalkady jechalo 4 czlonkow starszyzny wioskowej. Ich zadaniem bylo wybieranie kolejnych miejsc postoju na drodze do wybranego punktu. Za nimi jechali wojownicy, a potem kobiety z dziecmi. Zwiadowcy stale wyprzedzali calo grupe. Zwykle 2 bylo daleko na przodzie i kilku na flankach. Podczas podrozy najmlodsze dzieci siedzialy albo na travois (takie jak te widoczne na fotografii), albo na koniach, razem z matkami. Taka kawalkada kilkudziesieciu travois rozciagala sie na dlugosci 1-2 km.

    George Hyde pisze ze podczas przenosin na nowe miejsce Indianie (Czejeni i Lakoci) poruszali sie nie w jakims ustalonym szyku, ale w luznych grupach. Cala kolumna mogla byc rozciagnieta na 1-2 km. Na czele jechala starszyzna poniewaz oni najlepiej znali plemienne ziemie. Gdy oni uznali ze dane miejsce jest odpowiednie na rozstawienie tipi wtedy o tym powiadamiano kobiety. Oprocz wyznaczenia miejsca pod wioske zapadala decyzja na jak dlugo w tym miejscu grupa ma pozostac. Nastepnie kobiety zajmowaly sie zdjeciem ladunkow z koni i rozstawianiem tipi. Dziewczeta pomagaly swym matkom w rozladunku podczas gdy chlopcy zajmowali sie zaprowadzeniem koni na pastwisko poza wioske. Jesli miano pozostac w danym miejscu tylko na jedna noc, wtedy kobiety nie rozpakowywaly wszystkich rzeczy.

    Paunis Ciekawy opis takiej wedrowki po preriach jest w ksiazce George Grinnella "Pawnee, Blackfoot, and Cheyennes." Autor pisze ze Paunisi dwa razy w roku opuszczali swoj rezerwat nad rzeka Loup w Nebrasce aby zapolowac na bizony. Pewnego lata towarzyszyli im Indianie Omaha, Ponca i Oto. W sumie wedrujaca grupa liczyla az 4.000 osob i po przekroczeniu rzeki Platte i zblizeniu sie do doliny rzeki Republican zapuscila sie na ziemie tradycyjnie obfitujace w bizony.
    Daleko w przodzie, wypatrujac bizonow, jechali zwiadowcy Paunisow. Po przekroczeniu Platte zauwazyli pojedyncze sztuki tych zwierzat i w miare zblizania sie do Republican zaczely sie pojawiac male stadka. O tym zwiadowcy poinformowali wodzow. Cala grupa zatrzymala sie nad strumieniem Bobrow (ang: Beaver Creek), doplywem Republican i tam rostawiono namioty. Czesc kobiet zajela sie szukaniem drewna na opal a czesc zajela sie rozpakowywaniem dobytku. Potem przygotowaly posilek dla swych rodzin. Konie wygoniono poza wioske aby tam pod opieka kilku chlopcow mogly sie spokojnie pasc.
    Jeszcze przed wschodem slonca wiekszosc mieszkancow wioski byla juz na nogach. Kobiety przyniosly wody ze strumienia, przygotowaly posilek, a nastepnie zwinieto namioty, zapakowano dobytek na konie i travois i cala grupa ruszyla w droge. Jechano nie szybko i w jednej ciasnej grupie, ale powoli i w rozciagnietej na kilka kilometrow linii. (Po prostu ta rodzina ktora wczesniej wstala, zjadla posilek, ta wczesniej ruszala w droge.)
    Wiele kobiet szlo pieszo prowadzac objuczone konie. Starsze osoby jechaly na koniach, trzymajac obok siebie najmniejsze dzieci. Najmniejsze dzieci siedzialy na travois i musialy uwazac aby nie oberwac konskim ogonem po twarzy. Te dzieci czesto trzymaly na reku szczeniaki. Takze osoby chore lub niektore kobiety siedzialy na travois. Starsi chlopcy biegali naookolo, strzelajac z malych lukow do przypadkowo napotkanych po drodze zwierzat i ptakow. Taka kawalkada czynila dosc duzo halasu. Bylo sporo zrebakow ktore biegaly naookolo. Jeszcze wiecej bylo psow, ktorych szczekanie bylo slychac caly czas. Rozlegaly sie krzyki biegajacych dzieci. Wojownicy szli, lub jechali konno, w malych grupkach po obu stronach kawalkady. Na czele znajdowali sie wodzowie i znaczniejsi wojownicy. Oczywiscie zwiadowcy znow byli daleko w przodzie.
    Mniejsze stada bizonow i pojedyncze sztuki ignorowano, majac nadzieje na spotkanie wielkiego stada. Po dlugim marszu zatrzymano sie na odpoczynek. Okolo 3-ej po poludniu Paunisi i ich sprzymierzency skonczyli jesc glowny posilek i wypoczywali. Nagle uslyszano krzyki "Lakoci nadchodza !" Mezczyzni natychmiast rzucili sie do broni. Kobiety i dzieci zaczely panikowac. Wielu mezczyzn pobieglo za wioske aby przyprowadzic konie. Jak sie wkrotce okazalo niewielka grupa Lakotow usilowala zabrac konie Paunisom. Ci ostatni szybko zorganizowali grupe poscigowa i ruszyli za napastnikami. Po wielu godzinach poscigu wojownicy Paunisow wrocili do wioski. Choc nie zdobyli skalpow to odbili 2 wierzchowce. Przez caly wieczor, siedzac wokol ognisk mieszkancy wioski sluchali opowiesci wojownikow o ich poscigu za wrogiem. Nastepnego dnia zwinieto namioty, zapakowano dobytek na konie i travois i ponownie ruszono na poludnie. Wkrotce zwiadowcy dali znac ze zauwazyli duze stado bizonow.
    W porownaniu do gnusnego zycia w rezerwacie takie wedrowki po prerii byly okresem radosnym i ciekawym dla Indian. Nawet jesli wiazaly sie z duzym niebezpieczenstwem. Jeden z Paunisow powiedzial ze poza paleniem fajki i opowiadaniem o wydarzeniach z przeszlosci nic sie nie dzialo w rezerwacie.

    .

    ~

    .

        PS.
        Ponizej jest krotki fragment mojej ulubionej ksiazki indianskiej z dziecinstwa, "Maly Bizon" Arkadego Fiedlera. W ponizszym fragmencie autor opisuje jak Czarne Stopy podeszly pod wioske Wron i odbily konie.

        "Pedzilismy przez noc, przez dzien i znowu przez noc, zazywajac tej drugiej nocy jedynie dwugodzinnego snu. Rano trzeciego dnia zachowano wszelkie srodki ostroznosci. Znalezlismy sie w poblizu wroga. Nie wolno bylo palic ognisk, trzymalismy sie wylacznie dolin, na wierzcholki wzgorz wychodzily tylko czujki.

        W marszu wywiadowcy stale nas wyprzedzali i wracali z nowinami.
        Wrony starali sie pozostawic po sobie jak najmniej sladow, lecz mimo to nawet ja dostrzeglem je w niektorych miejscach na ziemi i wtedy uwazalem sie za bystrego wojownika. Krajobraz zmienial sie. Bylo mniej pagorkow i falistosci, prerie sie wygladzily, za to strumienie i rzeczki tworzyly glebokie doliny. W takiej to dolinie odkryto oboz nieprzyjaciela, ktory widocznie zamierzal tu popasac dluzej niz jeden dzien: dla koni sklecil z pni ogrodzenie, azeby bezpiecznie spedzac je tam na noc.

        Zatrzymalismy sie w malej kotlinie. Oddaleni od obozu Wron o niespelna 10 kilometrow, czekalismy w ukryciu przez caly dzien. W tym czasie nikogo nie wysylano na polowanie, wiec na spozycie zabito konia. Dzien byl sloneczny, noc zapowiadala sie gwiazdzista. O zmroku ruszylismy calym obozem, by blizej podejsc do Wron. Wyznaczeni na wyprawe wojownicy trzymali sie juz w pogotowiu. My chlopcy, urzadzilismy okropna awanture, bo kazano nam pozostac przez caly czas w tyle przy matkach, a to nie bylo nam w smak. Wreszcie ojcowie ulegli. Pozwolili nam pojsc za soba w pewnej odleglosci, dajac nam doroslego opiekuna i dokladne wskazowki, jak sie zachowac podczas natarcia.
        W tej garstce chlopcow ja bylem najmlodszy.
        Po spozyciu wieczerzy wodz nakazal wojownikom i nam, mlodszym, wykapac sie w rzece. Do mycia uzylismy piasku i szorowalismy skore z calych sil, azeby usunac z niej zapach zjedzonej koniny. Konie nie znosza woni wlasnego miesa, przed wszystkim zas tluszczu; gdy poczuja, staja sie dzikie i trudne do opanowania. A chodzilo przeciez o to, zeby odbicia koni dokonac cichaczem, niepostrzezenie.

        Bylem jeszcze za maly, zebym dokladnie rozumial wszystkie szczegoly planu dzialania. Wiem tylko to, ze wrog trzymal konie w zagrodzie niedaleko rzeczki, ktorej nazwy juz nie pamietam. Tuz przy tej zagrodzie, obok w wawozie stalo kilkanascie namiotow. Dwa z nich w poblizu ogrodzenia zajmowali Ruxton i jego biali towarzysze, reszte namiotow - Wrony z rodzinami.
        Nasz plan polegal na tym, by pnie zagrody usunac od strony strumienia i w tym kierunku wypedzic konie, zarowno nieprzyjacielkie, jak i nasze skradzione. Walki z Wronami nie przewidywano, lecz polowa naszych wojownikow, posiadajaca strzelby, miala zaczaic sie na wzgorzach ponad obozem i w razie przebudzenia sie wrogow i ich alarmu obsypac dwa namioty Ruxtona gradem kul. W tej rozgrywce chodzilo o to, zeby trzymac w szachu przede wszystkim Amerykanow, jako najlepiej uzbrojonych."

        (...)
        Lezelismy tuz naprzeciw ogrodzenia dla koni. Nikla poswiata od gwiazd pozwalala nam dostrzec zarysy plotu, a nieco dalej wzbijaly sie jasniejsze trojkaty nieprzyjacielskich namiotow. Od czasu do czasu slyszelismy ciche rzenie koni za ogrodzeniem. Widocznie Wrony od strony rzeki nie wystawily zadnej strazy. Zauwazylismy naszych ojcow, czolgajacych sie pod plotem. Raz po raz potrzasali zaroslami, azeby konie slyszaly ich szelest i nie przelekly sie obcych ludzi. Nawet ten i ow wstawal na rowne nogi i pokazywal sie zwierzetom. Widzielismy jak usuwali ogrodzenie. W obozie wsrod namiotow szczekaly psy. Szczekaly czesto, choc nie zajadle. Wtedy nasi zwiadowcy na sasiednich wzgorzach zaczeli nasladowac skowyt kujotow, azeby Wrony mysleli, ze to obecnosc wilkow stepowych niepokoi ich psy.
        (...)
        Wtedy ujrzelismy pierwsze konie, wychodzace z wyrwy w plocie. Zblizyly sie do rzeki i spokojnie zaczely pic wode. Nie sprawialy wrazenia sploszonych. Na ich widok gwaltowniej zabily nam serca. Chcielismy dzialac, trudno nam bylo ustac w miejscu. Po pierwszych koniach zjawilo sie ich wiecej. Byly juz mniej spokojne, przybiegaly do rzeki klusem, wsrod podnieconego rzenia. Kilkanascie, dwadziescia kilka,; ciemna masa tloczacych sie cielsk. Tetent rozlegal sie coraz glosniejszy. Konie pedzily coraz szybciej.

        Wtem alarm.
        Ktos w namiocie Wron podniosl gwaltowny okrzyk. Odpowiedzialy mu inne wrzaski, w oku mgnienia ozyl caly nieprzyjacielski oboz. Do tej chwili cisza zalegala sasiednie wzgorza. Nagle jaskrawy blysk rozdarl tam ciemnosci i powietrze zatrzeslo sie od huku wielu strzelb."

    ~

    Bizony i inne zwierzeta.

    .

    Wiekszosc ziem Lakotow pokrywaly prerie, porosniete trawa rowniny, na wschodzie i poludniu plaskie a na zachodzie i polnocy faliste. Na preriach prawie nieprzewanie wieja wiatry, ktory sila czasami jest imponujaca. Np. w Grudniu 1833 wichura byla tak silna ze przewrocila palisade Fortu Union nad Missouri ! (Barton Barbour pisze na str. 51: "The newly built palisades of 1833 looked sturdier than they really were. During the night of December 15, just one month after completion, a fierce wind flattened substantial portions of the north and west palisades.") Czeste byly przypadki ze wszystkie tipi w wiosce byly przewrocone przez wiatr ! W zimie taka wichura byla szczegolnie nieprzyjemna i Indianie z tego powodu stawiali swe wioski w zadrzewionych dolinach rzecznych lub w obszarach podgorskich.

    Glownymi zwierzetami zamieszkujacymi te rozlegle prerie byly potezne bizony,
    wilki i nieco mniejsze od nich kojoty, plochliwe i szybkie antylopy i niewielkie pieski preriowe.

    Polowanie na bizony Podstawa zycia Lakotow byly bizony. Nie tylko ich mieso, ale takze ich skory a nawet kosci, byly cenione przez Indian prerii. Na bizony polowano konno (tak jak to widac na ilustracji), lub naganiano je na urwiska skalne.

    Bizony zyly glownie na preriach rozciagajacych sie od rzeki Saskatchewan na polnocy, do rzeki Rio Grande na poludniu, od Gor Skalistych na zachodzie, do rzeki Mississippi na wschodzie. Prerie porastaly dwa typy traw; wysokie i niskie. Wysokie trawy rosly we wschodniej czesci prerii, a te niskie w zachodniej. Granica miedzy nimi przebiegala mniej wiecej wzdluz poludnika 100. Jak latwo sie domyslec w centrum prerii, po obu stronach poludnika 100, wystepowala mieszanka obu typow traw. I to wlasnie ten obszar byl ulubionym "pastwiskiem" bizonow. Bizony zyly takze na wschod od Missisippi, na obszarach czesciowo zalesionych. (W Pennsylwanii ostatniego bizona zabito w 1801 roku. Ostatni bizon zyjacy na wschod od Mississippi zostal zastrzelony w latach 1820-ych.)

    Nie ma zgodnosci wsrod historykow co do tego ile wlasciwie bylo bizonow.
    Niektorzy szacuja ich liczbe na 5-6 milionow, inni zas na 50-60 milionow.
    Przy czym ponad 2/3 zylo na poludnie od rzeki Platte a 1/3 polnoc od niej.

    Pulkownik Dodge pisal ze stado ktore napotkal nad rzeka Arkansas bylo tak duze ze nie widac bylo jego konca. W 1832 Kapitan Benjamin Booneville pisal ze nad Polnocna Platte "cala ziemia jest zupelnie czarna od niezliczonych stad [bizonow]." Jeszcze jeden podrozny, John Townsend, pisal ze ilosc bizonow nad Platte jest nie do obliczenia. W 1840 niedaleko Fortu Laramie nad Platte przebywal misjonarz Pierre-Jean de Smet. Pisal on "Gdziekolwiek bysmy sie nie ruszyli, zawsze naookolo pelno tu bizonow." John Pulsipher pisal w 1848 ze "Bizonow nad Platte jest taka obfitosc, takie ilosci, ze zaden smiertelnik nie jest w stanie ich policzyc." W 1850 stado bizonow pasace sie niedaleko Fortu Kearny nad Platte liczyly ok. 15.000 sztuk ! W 1862 Charles Teeter pisal "Widzielismy czarna, zywa, poruszjaca sie mase bizonow, rozciagajaca sie az po horyzont." Jeszcze w 1866 bylo sporo bizonow nad rzeka Little Blue we wschodniej Nebrasce. To na nie polowali Paunisi, Omaha i Oto z pobliskich rezerwatow.

    Mapa pokazujaca 
zmniejszanie sie obszaru
na ktorym wystepowaly 
bizony. Lata 1818-78 Mapa: kolorem zoltym oznaczony jest zasieg wystepowania bizonow. Poczatkowo wystepowaly one nawet daleko na wschodzie, np. w Kentucky na ziemiach Szaunisow / Szewanezow. Pod koniec XVIII wieku nie bylo juz bizonow u Szewanezow. (Collin Calloway - "The Shawnees and the War for America" na str. 50: Buffalo once roamed Kentucky in herds, but now, recalled one pioneer, "Many a man killed a buffalo just for the sake of saying so." Buffalo in Kentucky were wiped out before the end of the 18th century.)
    Kilkanascie lat pozniej nie bylo juz bizonow na wschod od Mississippi. W latach 1860-ych i 1870-ych na zachodzie szlaki osadnicze i linie kolejowe poprzecinaly ten wielki obszar na trzy mniejsze (oznaczone kolorem pomaranczowym). Powstalo wtedy okreslenia: polnocne stado, srodkowe (centralne) stado i poludniowe stado. Najszybciej wybito bizony ze srodkowego stada. Potem przyszla kolej na stado poludniowe i to mimo faktu ze Komancze atakowali bialych mysliwych polujacych na rozleglych preriach Teksasu.

    Na poczatku lat 1820-ych zabijano okolo 200.000 bizonow rocznie. Z tej liczby na bialych mysliwych przypadalo 5 tysiecy sztuk tych zwierzat. Potem ta proporcja znacznie wzrosla na korzysc Amerykanow. Od 1857 rocznie zabijano ponad milion bizonow. Najwieksze rzezie tych zwierzat mialy miejsce w okolicach nastepujacych placowek handlowych, zwanych wtedy fortami: Laramie, Bent, Benton, St. Vrain, Griffin, Union, Clark, Berthold, i Pierre.
    Czasami marnowalo sie wiele miesa i skor. Na przyklad podczas jednego z polowan w latach 1830-ych 500 wojownikow Lakotow zabilo niedaleko Fortu Pierre okolo 1.400 sztuk tych zwierzat. Po zabraniu jezykow reszte zostawili na prerii. Handlarze zaaplacili im za owe jezyki kilkoma barylkami alkoholu. (A propo, gdy Poludniowi Czejeni w rezerwacie na Terytorium Indianskim zaczeli kupowac alkohol, ich kobiety coraz czesciej buntowaly sie poprzez niewyprawianie skor. Agent zarzadzajacy rezerwatem pisal ze widzial ponad tysiac mocno pijanych Czejenow.)

    Biali lowcy bizonow Proces exterminacji bizonow ulegl dramatycznemu przyspieszeniu gdy zwiekszyl sie popyt na ich mieso i skory. W roku 1870 wynaleziono nowy chemiczny proces obrobki skor bizonow w taki sposob aby nadawaly sie do uzycia w przemysle. Wkrotce ceny na skory poszly ostro w gore i zacheceni szybkim zarobkiem tysiace bialych mysliwych wyruszylo na prerie.

    Biali najczesciej polowali w grupach. Czesc grupy stanowili mysliwi, a czesc ci ktorzy zdejmowali i czyscili skory. Ich najczestszym uzbrojeniem od roku 1875 byly sztucery .50-90 Sharps specjalnie zaprojektowane do polowania na tak duzego zwierza. Po znalezieniu stada biali mysliwi zajmowali pozycje w odleglosci 80-100 m od bizonow. Starano sie trafic w pluca a nie w glowe bizona. Kosci czaszki byly tak grube ze kula czesto nie przechodzila przez nie. Zamiast zabitego i nieruchomego zwierzecia, bylo ranne ktore natychmiast ploszylo reszte stada. Dobry strzelec mogl zabic sztuka po sztuce, nie wzbudzajac zaniepokojenia tych duzych zwierzat. Niektorzy mysliwi mieli ze soba po dwa karabiny; jak sie lufa pierwszego zbytnio rozgrzala od czestego strzelania, brano drugi karabin. I tak na zmiane. Gazeta Kansan wydawana w pogranicznym miescie Newton podala ze w Grudniu 1872 tylko w zachodnim Kansas na preriach znajdowalo sie az 2.000 bialych mysliwych. W Teksasie sprawy wygladaly podobnie.
    Jedna z atrakcji dla osob podrozujacych koleja przez prerie bylo strzelanie do bizonow. W 1872 na prerie przybyl Wielki Ksiaze Aleksy, syn samego cara Rosji Aleksandra, aby zapolowac na bizony. Wielki Ksiaze Aleksy podrozowal na zachod w luksusowym wagonie. W miescie Omaha dolaczyl do niego General Custer, a nad North Platte znany mysliwy William Cody (Buffalo Bill). Nastepnie wygodnymi wozami zawieziono ich na prerie polozone przy granicy Colorado i Kansas. Jako eskorte dla tak znamienitych mysliwych przydzielono zolnierzy z Fortu Wallace. W sumie Aleksy i jego grupa uczestniczyli w dwoch polowaniach. W jednym z nich zastrzelili 50 bizonow. Wielki Ksiaze byl zachwycony.

    Wielki stos skor bizonich
czekajacych na zaladowanie
na wagony kolejowe. Slynny mysliwy William Cody, zwany Buffalo Billem, zabijal ponad 100 bizonow dziennie. Podaje sie ze Cody w ciagu 18 miesiecy zabil az 4.280 bizonow ! Mieso z tych zwierzat szlo na potrzeby budowniczych kolei transkontynentalnej. Gdy zakonczono jej budowe William Cody musial poszukac innego zajecia. Inny mysliwy chwalil sie ze w swej "karierze" zabil ich ok. 20,000 sztuk. Sredniej jakosci skora bizona kosztowala 3 dolary w Dodge City nad rzeka Arkansas. Cena swietnie wyprawionej skory dochodzila do 50 dolarow. Byly to duze sumy jak na tamte czasy. Dla porownania, czlowiek ktory zdejmowal skory z zabitych bizonow, a nastepnie je czyscil, zarabial ok. 1 dolara dziennie.

    Ostatnie wieksze polowania Indian na bizony na srodkowych preriach mialy miejsce w pierwszej polowie lat 1870-ych. w 1871 i 1872 Czerwona Chmura i jego Oglala dolaczyli do Pstrokatego Ogona i jego Bruli i opuscili rezerwat aby zapolowac nad rzekami Republican i Smoky Hill. Czerwona Chmura nigdy tak daleko na poludniu nie polowal. Lakoci mogli polowac poza rezerwatem ale musieli wczesniej otrzymac na to zgode agenta. Ten z kolei informowal o tym dowodcow fortow. Podczas wyprawy w 1873 doszlo do starcia Oglalow ze swietnie uzbrojonymi bialymi mysliwymi nad rzeka Republican. Trzech wojownikow zostalo zabitych.
    Na jesieni 1874 Oglala i Czejeni jeszcze raz udali sie nad Republican ale zastali tam jeszcze wiecej bialych mysliwych. Wszedzie walaly sie kosci zabitych zwierzat. W zimie zdolali zabic tylko 100 bizonow. W Pazdzierniku 1876 ponad 2.400 Poludniowych Czejenow i Poludniowych Arapahow (2/3 obu szczepow) urzadzilo polowanie niedaleko fortu Camp Supply na Terytorium Indianskim i zabili ponad 800 bizonow.
    W 1881, lub 1882, mialo miejsce ostatnie wielkie polowanie Lakotow na bizony. Wielkie stado tych zwierzat wykryto na zachod Fortu Yates. Agent zarzadzajacym rezerwatem Standing Rock, McLaughlin, uwazal ze nastroje wsrod Lakotow byly tak niedobre ze obawial sie wybuchu powstania. Wobec tego wydal pozwolenie aby Indianie mogli zapolowac na te gigantyczne stado liczace okolo 50.000 bizonow. Po zabiciu 1/10 stada, w pelni usatysfakcjonowani Lakoci przerwali polowanie. Lakoci uczestniczyli w polowaniach na bizony takze w 1883 i 1885 na terenie rezerwatu. Stada te jednak byly duzo mniejsze niz te z 1881 i 1882.

    A stada bizonow byly coraz mniejsze poniewaz polowali na nie takze biali mysliwi. Po wybiciu bizonow na poludniowych i srodkowych preriach, przyszla kolej na stada pasace sie na polnocnych preriach. Tak wiec pod koniec lat 1870-ych, lub na poczatku lat 1880-ych, zjawily sie tam setki bialych mysliwych z poludnia. Skory i mieso upolowanych bizonow gromadzono w kilku niedawno powstalych miasteczkach, ktore nastepnie wysylano na wschod. Miasteczko Glendive w Montanie stalo sie tym czym bylo Dodge City w Kansas.
    Pulkownik McCreight pisal ze w 1881 w dolinie rzeki Cheyennes zabito az 250.000 bizonow ! W nastepnym roku nie bylo gorzej. W 1882 kolej Northern Pacific Railway przewiozla 200.000 skor bizonich z Montany i Dakoty do miast na wschodzie. Poniewaz ilosc mysliwych stale rosla a ilosc bizonow zaczela spadac wiec w 1883 kolej przewiozla tylko 40.000 sztuk. Gdy w 1884 zniklo ostatnie duze stado bizonow biali mysliwi nie chcieli w to uwierzyc. Kilka niewielkich stad skrylo sie w bezludnych obszarach Polnocnej Dakoty i Montany. Tam ich niestety znalezli Lakoci z rezerwatu i wystrzelali prawie do ostatniej sztuki. W Kanadzie pozostalo jeszcze sporo bizonow ale Indianie i biali mysliwi wkrotce wybili i je. W 1889 zostal zabity ostatni bizon na preriach amerykanskich. Mialo to miejsce w powiecie Barton w stanie Kansas. Pojedyncze sztuki schronily sie na obszarach gorskich i polpustynnych.

    Ciekawostki:
    Indianie i bizony 1700-01 : pierwsze polowanie Lakotow konno na bizony (wlasciwie grupa mysliwych miala tylko jednego wierzchowca)
    1702-03 : w zimie Lakoci wpedzili okolo 1.000 bizonow na zamarzniete jezioro. Gdy lod sie zalamal zwierzeta potopily sie. Indianie zdecydowali sie pozostawic je w wodzie. Jezioro z zamarzajaca woda sluzylo im jak gigantyczna lodowka w ktorej przetrzymywano olbrzymie ilosci miesa.
    1748-49 : ze wzgledu na niezwykle sroga zime i gleboki snieg Lakoci nie mogli polowac na bizony. Glod byl taki ze Indianie przez kilka miesiecy jedli "zamarzniete ryby". (Wedlug kronikarzy Lakotow.)
    1750-51 : Lakoci zabili dwa biale bizony. Biale bizony byly i nadal sa wielka rzadkoscia.
    1771-72 : Lakoci mieli duzo miesa poniewaz wiele bizonow utopilo sie probujac przejsc rzeke po lodzie.
    Indianie po prostu wylawiali zwierzeta z rzeki i holowali je do pobliskiej wioski.
    1826 : ze wzgledu na bardzo gleboki snieg na preriach, Oglala mieli wielkie problemy z polowaniem.
    Caly szczep glodowal. Grupa mysliwych po zjedzeniu padliny (martwy bizon) zmarla.
    1868 : Lakoci zobaczyli pierwsze stado teksaskiego bydla na swych preriach.
    Indianie nazwali je bizonami bialego czlowieka :-)

    .


    VIDEO zatytulowane "The Buffalo". Jest to fragment pieknego programu o bizonach
    pokazanego na kanale telewizji publicznej (PBS) w USA.


    Atak bizona na turyste amerykanskiego.
    (A propo, w 1832 wojownik Lakotow, Jeden Rog,
    popelnil samobojstwo rzucajac sie z nozem na bizona !

    .

    Oprocz bizonow na preriach zyly takze inne zwierzeta. Antylopy preferowaly prerie z krotkimi trawami, czyli obszary polozone niedaleko Gor Skalistych. Antylopy sa plochliwymi zwierzetami. A poniewaz w dodatku sa niezwykle szybkie wiec sa trudne do upolowania. Pieski preriowe mozna bylo spotkac na preriach pokrytych krotkimi i mieszanymi trawami. Na preriach zyly jeszcze wilki i kojoty. Wilki byly wieksze i czesto zabijaly kojoty. Na poludniu USA kojoty zyly w malych grupkach lub pojedynczo, na polnocy zas formowaly sie w duze stada.

  • Obecna liczebnosc antylop w USA wynosi ponad 500.000 sztuk.

    W gorach zyly jelenie wapiti. Samce wapiti sa 40% wieksze od samic a ich masa wynosi srednio 320 kg. Dlugosc ich rogow moze wynosic ponad 1 m i wazyc 18 kg. Ich glowy i karki sa ciemniejsze od reszty ciala. Jelenie wapiti sa duzo wieksze i ciezejsze od antylop. Wapiti poruszaja sie dostojnie ale dosc powoli i sa latwym do upolowania zwierzeciem. Tutaj sa ilustracje przedstawiajace jelenia wapiti.

  • Historycy szacuja ze dawniej zylo okolo 10 milionow jeleni w USA.
    Obecnie jest ich ok. 1 miliona, z tego 750.000 zyje w Gorach Skalistych.

    W Gorach Skalistych zyly niedzwiedzie czarne, brazowe i szare, tzw. grizzli. Naszyjnik z pazurow niedzwiedzia byly bardzo ceniony i swiadczyl o wielkiej odwadze wlasciciela. Dlugosc ciala grizzli dochodzi do ponad 3 m, masa do 700 kg. Ubarwienie siersci jest wlasciwie brazowe z szarym nalotem. Wszystkozerny, odzywia sie roslinami, padlina, zwierzetami, przy czym ofiara jego pada rowniez niedzwiedz czarny, zwany baribalem. Masa baribala dochodzi do 400 kg a dlugosc jego ciala do 2 m.
    Obecna liczebnosc niedzwiedzi w USA:

  • czarny (baribal) - okolo 400.000
  • brazowy - ponad 30.000
  • szary (grizzli) - 1.200


    Antylopa i kojot na prerii.

  • ~

    Pozywienie Lakotow.

    .
    W zyciu Lakotow okresy obfitosci przeplatane byly okresami glodu. Indianie jedli mieso, warzywa i dzikie owoce. Mieso jedzono w postaci surowej, gotowanej i pieczonej na ogniu. Czasmai bylo tak ze po zabiciu bizona wycinano watrobe i dawano chorym lub slabym. (Dzis wiadomo ze watroba zawiera wiele mikro- i makro-elementow pozytecznych dla zdrowia.) Do przysmakow nalezaly gard bizona i jego nerki. Nie gardzono tez jelitami, ktore czesto jedzono razem z ich zawartoscia ! Wedlug opinii wielu bialych, Indianie prerii potrafili zjesc naprawde olbrzymie porcje miesa. To samo mozna powiedziec o bialych mysliwych i traperach zyjacych przez dluzszy czas na preriach i w Gorach Skalistych.
    Bernard de Soto opisal na str. 41 i 42 w swej ksiazce "Across the Wide Missouri" zwyczaje zywieniowe traperow i Indian prerii. Najpierw cytat o traperach i pracownikach Hudson Bay Company skupujacej skory i futerka od Indian i zyjacych w ich kraju. Nie bede doslownie tlumaczyc tych dwoch cytatow, podam tylko ze konsmupcja 4 kg miesa dziennie byla wtedy norma. Gdy zwierzat nie brakowalo wtedy jedzono nawet dwa razy tyle. Szpik z kosci i tluszcz otaczajacy nerki uchodzily za przysmaki. Inadianie i niektorzy biali cenili surowe watroby, przy czym biali lubili posypac ja prochem strzelniczym (brakowalo soli).
    “Eight pounds (of meat) a day was standard ration for Hudson’s Bay Company employees, but when meat was plentiful a man might eat 8 pounds for dinner, then wake a few hours later, build up the fire, and eat as much more. [...] Moreover, to the greases that stained the mountaineer’s garments were added the marrow scooped from bones and the melted fat that was gulped by the pint. Kidney fat could be drunk without limit; one was more moderate with the tastier but oily belly fat, which might be automatically regurgitated if taken in quantity, although such a rejection interrupted no one’s gourmandizing very long.” I cytat o Indianach: “They ate the kidneys raw, but the delight of an Indian gourmet was to eat his way down a 10-foot length of raw, warm, perhaps still quivering gut – in one snapshot by an appalled white the gourmet squeezes out the gut’s contents just ahead of his teeth. Guts or boudins were delicious to the white palate too, but they were first lightly seared above the fire.”

    Jedna z ulubionych potraw Indian prerii i traperow byl pemikan. Slowo pemikan pochodzi z jezyka Kri Prerii (pimîhkân). Skladniki: chude mieso z bizona (lub losia, jelenia), jagody saskatoon, zurawina, dzikie wisnie i porzeczki, szpik z kosci, tluszcz. Najpierw nalezalo pociac mieso na drobne kawalki a potem osuszyc nad slabym ogniem lub na sloncu. Te cienkie paski miesa wisialy dotad az staly sie bardzo kruche. Wtedy mieszano je z suszonymi owocami i dodawano szpik i tluszcz. Wszystko mieszano i tluczono na papke. Tak przygotowany pemikan byl przechowywany calymi miesiacami w skorzanym pojemniku.


    VIDEO : "Cree Food TV - Pemmican" - czyli jak przygotowac pemikan wg. Indianina z plemienia Krii

    Widocznie zywnosc ktora jedli byli bardzo zdrowe skoro zarowno wzrost, uzebienie i dlugowiecznosc Indian prerii budzilo zachwyt bialych w 19 wieku. Na przyklad Amerykanie podkreslali jak wysocy sa Indianie prerii. Moim zdaniem duzy wplyw na wzrost miala konsumpcja miesa, ktore jak wiadomo zawiera wiele bialka sluzacego do budowy ciala. Srednia wzrostu Indianina prerii wynosila 172 cm. Przy czym najwyzsi wsrod nich byli mezczyzni Czejenow (174,5 cm) i Wron (173,2 cm). Dla porownania uchodzacy za najwyzszych na swiecie biali z USA mieli srednia wzrostu 171 cm. Biali zyjacy w Europie byli nieco nizszego wzrostu niz Amerykanie. Za najnizszych byli uwazani czarni mieszkancy Afryki i mieszkancy Azji.
    Znane sa liczne przypadki Indian prerii dozywajacych ponad 100 lat. Siwienie wlosow nastepowalo dopiero w wieku 70 lat, a czesto nawet pozniej. Do wielkiej rzadkosci nalezalo psucie sie zebow. Oczywiscie nie tylko zywnosc miala wplyw na dlugowiecznosc i zdrowotnosc Indian prerii. Takze ruch na swiezym powietrzu oraz nieskazone srodowisko naturalne odgrywaly rownie wazna role.

    c.d.n. ....

    ~

    Pierwsze kontakty z bialymi.
    Siouxowie sa "najpodlejszymi lotrami wsrod dzikusow"
    - M.Lewis i W.Clark podczas podrozy przez kontynent.

    .

    Jednymi z pierwszych bialych ktorzy zobaczyli Lakoci byli prawdopodobnie Francuzi. W 1712 Etienne Veniard de Bourgmont dotarl do wiosek Indian Missouri polozonych nad rzeka o tej samej nazwie. Zyl on wsrod nich przez dwa lat i odbyl kilka podrozy w gore rzeki. Podczas jednej z nich dotarl poza ujscie Niobrary do Missouri. Tam spotkal Indian Arikara i ich sasiadow, w tym prawdopodobnie Nakotow lub/i Lakotow.

    W 1738 francuski podroznik Pierre Gaultier de Varennes, sieur de La Vérendrye, z kilkoma ludzmi, w tym jego syn, dotarli do jeziora Winnipeg i rzeki Czerwonej, w obecnej kanadyjskiej prowincji Manitoba. Tam Francuzi spotkali duza grupe Assiniboinow do ktorych dolaczyli i razem dotarli do wiosek Mandanow w obecnej Polnocnej Dakocie. Sasiadami tych Indian byli Lakoci. Podczas kolejnej podrozy w te rejony w 1741-43 de La Vérendrye i jego syn dotarli do Missouri i do Gor Wielkorozca (ang: Bighorn). Aby tam dotrzec Francuzi musieli przejsc przez ziemie Lakotow. Byli to pierwsi biali na tych ziemiach.

    W 1791-92 Lakoci po raz pierwszy widzieli biala kobiete. Jak dotychczas byli to biali mezczyzni (traperzy, zolnierze, handlarze i podroznicy).

    W 1794 zostala sformowana firma la Compagnie de Commerce pour la Decouverte des Nations du haut du Missouri, ktora miala zajmowac sie badaniem ziem nad gorna Missouri a potem handlem z tamtejszymi Indianami. Wsrod jej czlonkow byli bracia Auguste i Pierre Chouteau (ktorzy potem zaslyneli z handlu z Komanczami nad Arkansasem), Jean Papin, Benito Vasquez (ktory postawil fort o swym nazwisku i handlowal z Czejenami, Siouxami i in. plemionami), Joseph Robidoux, Gabriel Cerre, i inni. George Hyde pisze ze pomiedzy 1795 i 1804 francuscy handlarze z St.Louis zawitali do Lakotow i wkrotce zalozyli kilka placowek handlowych niedaleko ujscia rzek Bad i Cheyenne.

    W 1803 Napoleon sprzedal USA prowincje Luizjana, ktora obejmowala olbrzymi obszar lezacy w srodku kontynentu polnocno amerykanskiego. W tymze roku handlarz francuski Jean Valle z St. Louis przezimowal u podnozy Gor Czarnych gdzie spotkal Lakotow.

    W 1804 Amerykanie zorganizowali ekspedycje pod kierownictwem Lewisa i Clarka w celu blizszego zbadania tych ziem oraz znaleziemiu przejscia do oceanu. Amerykanie podrozowali droga wodna, wzdluz Missouri, a nastepnie przez Gory Skaliste, zanim dotarli do oceanu.
    W swej dlugiej podrozy spotkali sie oni z ponad tuzinem plemion, i tylko dwa z tych spotkan byly nieprzyjemne. Jedno z nich bylo spotkaniem z Siouxami (patrz ilustracja ponizej) u ujscia rzeki James do Missouri. Lewis i Clark mysleli ze spotkali sie z jednym ze szczepow Lakotow, Brulami (Bois Brule), choc faktycznie byli to Yanktoni. Jednak jest bardziej niz prawdopodobne ze w wiosce Yanktonow znajdowali sie tez Brule, jako ze szczepy te sasiadowaly ze soba.
    Biali zauwazyli ze w wiosce Siouxow przebywalo 48 jencow z plemienia Omaha (kobiety i dzieci). Lewis i Clark dowiedzieli sie ze niedawno Siouxowie zniszczyli wioske Omahow liczaca 40 tipi, zabijajac 75 osob i biorac w niewole prawie 50. Obaj Amerykanie sugerowali lagodniejsze traktowanie Omahow, a szczegolnie kobiet, ale Siouxowie zignorowali ich.

    W 1812 czesc Dakotow poparla Wielka Brytanie w wojnie z USA. Wodz Wanata z grupa wojownikow Nakota wzial udzial w bitwie pod Fortem Sandusky, gdzie sie wyroznil w walce. W 1815 William Clark zawarl w imieniu rzadu amerykanskiego traktat pokojowy w Portage des Sioux, niedaleko St. Louis, z 43 wodzami Siouxow zamieszkujacymi doline gornej Mississippi i gornej Missouri.

    Duzy wplyw na dostepnosc ziem Lakotow dla bialych mialo otwarcie ruchu na rzece Missouri. Poczatkowo plywaly po niej lodzie i niewielkie statki zaglowe handlarzy. Ich baza startowa bylo miasto St. Louis polozone niedaleko zbiegu rzek Missouri i Mississippi. W 1817 zawital do St. Louis parowiec i wkrotce miasto stalo sie drugim po Nowym Orleanie portem rzecznym. Poniewaz parowce nie mialy glebokiego zanuzenia wiec docieraly az do Fortu Benton w Montanie.

    Na wiosne 1819 wojsko amerykanskie rozpoczelo militarna ekspedycje ktorej celem mialo byc zbadanie obszarow polozonych nad rzeka Yellowstone. Wojsko z zapasami zywnosci i amunicji zostalo zaladowane w St. Louis na 4 parowce. Niestety juz od samego poczatku nie dopisywalo im szczescie. Jeden parowiec zatonol a dwa zatrzymaly sie na Missouri w obecnym stanie Kansas. Tylko jeden dotarl do Council Bluffs w obecnej Nebrasce. Tu wojsko postawilo niewielki fort zwany poczatkowo Camp Missouri i tu spedzilo zimowe miesiace. Na wiosne zmieniono plany ekspedycji i zrezygnowano z dotarcia do Yellowstone. Jednak fort pozostal, zmieniono mu tylko nazwe na Fort Atkinson.

    W 1820 Major S.H.Long poprowadzil niewielka ekspedycje wzdluz rzeki Platte. Nastepnie poruszajac sie wzdluz jej poludniowej odnogi Long dotarl do Gor Skalistych a stamtad wrocil do St. Louis. Jednym z czlonkow ekspedycji byl botanik i geolog Edwin James.

    Podczas spotkania Nakotow i Lakotow z ekspedycja Lewisa i Clarka na Missouri, w roku 1804,
    omalze nie doszlo do rozlewu krwi. Obie strony kilkakrotnie chwytaly za bron. Clark napisal ze
    Siouxowie sa "najpodlejszymi lotrami wsrod dzikusow" ("vilest miscreants of the savage race")
    i ze sa wojowniczy ("warlike"). Lewis i Clark mysleli ze spotkali Bruli Lakota. Faktycznie byli
    to Yanktoni, choc bardzo prawdopodobne ze wsrod nich byli tez Brule lub inni Lakoci.

    ~

    Traperzy i handlarze

    .
    Zanim na ziemie Lakotow przybyli osadnicy i zolnierze, pojawili sie odkrywcy, podroznicy, traperzy i handlarze. Trzech z nich, Charles Courtin, Joseph Dickson i Forrest Handcock, spedzili wsrod Lakotow zime 1805-06. Potem przybylo ich znacznie wiecej.

    Traperzy przebywali w Gorach Skalistych calymi miesiacami polujac na jelenie, niedzwiedzie i bobry. Bobrze futerka mialy wielu nabywcow w miastach na wschodzie USA i w Europie. Na nie traperzy nastawiali pulapki wzdluz rzek i strumieni. Zreszta sama nazwa "traper" pochodzi od slowa ang. "trap" czyli "pulapka."
    Wodz Delawerow Czasami traperom towarzyszyli wojownicy Delawerow, uwazani za jednych Indian na ktorych mozna polegac. A w dodatku swietnych tropicieli sladow i dobrych strzelcow. (Bernard deVoto pisze na str. 55 i 56 "The Delawares were the only Indians the mountain men ever thought of as companions in their trade." oraz "The point that distinguished a Delaware from other Indians was that you could depend on him")

    Traperzy w Gorach Skalistych Najlepsze lowiska z punktu widzenia traperow znajdowaly sie wokol trzech potokow zrodlowych rzeki Missouri, w gorzystej czesci obecnego stanu Colorado, w okolicy Jeziora Yellowstone, oraz w dolinie rzeki Zielonej (ang: Green River). Ziemie te nalezaly do kilku plemion: Szoszonow, Wron, i Czarnych Stop. Niektorzy traperzy twierdzili ze najlepsze lowiska sa wokol tzw. Trzech Potokow Zrodlowych rzeki Missouri. (ang: Three Forks of the Missouri). Francis Parkman pisze ze "rejon Trzech Potokow Zrodlowych Missouri jest najlepszym do zakladania pulapek na bobry w calych Gorach Skalistych." Te trzy potoki, to rzeki Jefferson, Madison i Gallatin. Owe Trzy Potoki Zrodlowe Missouri zaznaczylem na mapie ponizej. Inni uwazali ze dolina rzeki Zielonej (ang: Green River) byla tym przyslowiowym rajem dla mysliwych. Tam tez odbylo sie najwiecej tzw. rendezvous, czyli corocznych spotkan traperow, handlarzy i Indian. Hafen i Young pisza na str. 21 w swej ksiazce "Fort Laramie amd the Pageant of the West 1834-90" ze dolina rzeki Zielonej to "raj traperow" (ang: trapper's paradise).

    Traper zaskoczony przez Indian.
Obraz H. Terpninga zatytulowany 
Pojawili sie nagle Traperzy polowali pojedynczo i w grupach zwanymi "brygadami."
    W grupie bylo bezpiecznej na tych oddalonych od cywilizacji ziemiach. Mimo ze traperzy byli odwaznymi ludzmi i swietnymi strzelcami, to niektorzy z nich stracili nie tylko skory ale i zycie. Szczegolnie "wydajni" w zabijaniu traperow byli Czarne Stopy. Wg. Ksiecia Maximiliana zabili oni tylko w samym roku 1832 rekordowa ilosc 58 traperow. Jesli jego dane sa prawdziwe to Czarne Stopy bija na glowe w tej dziedzinie tak slynne i agresywne plemiona jak Komancze, Apacze Chiricahua, Lakoci i Czejeni.
    Na obrazku powyzej jest przedstawiona sytuacja w ktorej traper jest zaskoczony pojawieniem sie wojownikow Wron. Jak sie te spotkanie skonczy niewiadomo. (Obraz Howarda Terpninga "Pojawili sie nagle.")

    Raz w roku traperzy i handlarze spotykali sie we wczesniej umowionym miejscu, najczesciej nad rzeka Zielona (ang: Green River). Brali w nim udzial takze setki zaprzyjaznionych Indian. Byli to najczesciej Szoszoni, ale takze zjawiali sie tam Nez Perces i inni. Te spotkania w Gorach Skalistych byly nazywane z francuskiego, rendezvous. (Oznaczylem je na mapie ponizej malenkimi trojkacikami w kolorze zielonym.) Na takim spotkaniu traperzy sprzedawali swoje skory handlarzom. Mimo ze otrzymywali za nie sporo grosza, jak to sie mowi, to malo z tego pozostawalo. Dla traperow, po miesiacach niebezpiecznego i prawie pustelniczego zycia w dziczy, byl to okres radosci i folgowania w uciechach.

    Traperzy i handlarze spotykaja sie
z Indianami podczas corocznego 
rendezvous w Gorach Skalistych Jeden z misjonarzy odwiedzil przypadkowo takie rendezvous i ... byl zgorszony tym co zobaczyl. Gra w karty, zapasy, konkursy strzelania, pijanstwo, bijatyki, i sex z Indiankami. Niektore tipi zamienialy sie w saloony, inne w kasyna gry, a jeszce inne w burdele. Misjonarz takze byl zgorszony zachowaniem Indian. Wielu z nich sprzedawalo wszystkie skory aby tylko miec alkohol kazdego dnia. Niektorzy "wypozyczali" swe zony i corki dla bialych.

    Handlarze przywozili na rendezvous sporo towarow dla traperow i Indian. Najszybciej nabywcow znajdowaly bron palna, amunicja, proch, koce, sidla, produkty zywnosciowe w puszkach, tyton, i oczywiscie alkohol. Na obrazku obok, w prawym dolnym rogu, widac jak handlarze rozlozyli swe towary.

    Po kupnie skor od traperow i Indian handlarze ladowali je na wozy i muly i wiezli do wysunietych placowek handlowych otoczonych palisadami i zwanych fortami. Z tych fortow wieziono je dalej na wschod. Poniewaz to byl dosc czasochlonny proces (brak bylo drog) i niebezpieczny (wrodzy Indianie) wiec preferowano przewoz rzekami. Przeladowywano wtedy skory na lodki i splywano takimi rzekami jak Platte i Missouri, do miast na wschodzie. (Te splywy zaznaczylem na mapie linia przerywana, w kolorze zoltym.) W 1841 (?) osiem lodzi typu mackinaw obslugiwanych przez 36 ludzi dotarlo do Fortu Leavenworth. Przywiezli oni:
    - 11.000 skor bizonich
    - 100 skor bobrzych
    - 30 skor niedzwiedzi i wilkow
    W Maju 1843 wyruszylo z Fortu Pierre 5 duzych lodzi typu mackinaw, na ktorych bylo zaladowane 14.000 skor bizonow i kilkaset skor innych zwierzat. Dotarly one do St. Louis po 14 dniach co uznano za rekordowo szybko.

    Oczywiscie droga wodna nie byla w 100 procentach bezpieczna. Ciezka obladowane skorami lodzie typu mackinaw mogly sie przeciez wywrocic i zatonac. Glownym problemem na Platte byla plytkosc tej rzeki i wiele lodzi handlarzy utkwilo na jej piaszczystych "wyspach." Na glebszych rzekach mogly plywac nie tylko te ciezkie mackinaw ale takze parowce.
    Kolejne niebezpieczenstwo czekalo na podroznych ze strony Indian. Na Missouri Lakoci i Nakoci czasami strzelali do przeplywajacych bialych. (Tak jak to przedstawiono na tej ilustracji -->)
    Pod koniec Pazdziernika 1843 niewielki parowiec wyladowany futrami wyruszyl w kierunku St. Louis. Gdy dotarl w okolice Fortu Pierre, wokol ktorego zawsze stalo sporo tipi Siouxow, Indianie chwycili za bron i otworzyli ogien. Zaloga parowca byla niezle wystraszona ale kontynuowala podroz. Tyle szczescia nie mialy mniejsze lodzie i parowce.

    St. Louis bylo polozone strategicznie, dokladnie w srodku kraju. Tu przywozono z dzikiego zachodu skory upolowanych zwierzat, i stad wysylano je do wielkich miast na wschodzie kraju. Transport odbywal sie glownie rzekami, Missouri na zachod, Ohio na wschod do Pittsburga i Mississippi na poludnie do Nowego Orleanu. W 1833 St. Louis liczylo 7.000 mieszkancow. Pelno w nim bylo traperow i mysliwych ktorzy albo niedawno wrocili z zachodu, albo sie tam wybierali, oraz podorznikow i roznych osobnikow spod ciemniej gwiazdy. W miescie mozna tez bylo zawsze spotkac Indian z okolicznych plemion, jak Kansa (Kaw), Oto, Osedzow, czy Omaha, oraz przedstawicieli plemion bardziej odleglych jak Paunisi.

    Po tym jak moda na bobrze futerka w USA i Europie przeminela, ilosc traperow w Gorach Skalistych znacznie spadla. Przestano organizowac coroczne rendezvous a wiekszosc "brygad" traperskich uleglo samorozwiazaniu. Kolejna barwna epoka w historii Dalekiego Zachodu, lub Dzikiego Zachodu, dobiegla konca. Traperzy poszukali innych zajec. Niektorzy wyruszyli do Kalifornii i Oregonu gdzie szukali zlota lub zalozyli farmy i rancza. Inni sluzyli jako przewodnicy dla karawan osadnikow sunacych przez Gory Skaliste. A jeszcze inni jako zwiadowcy armii USA w walce z wrogimi Indianami. Ich uslugi byly bardzo cenione ze wzgledu na to ze znali te dzikie okolice oraz zamieszkujacych je Indian.

    Po przeminieciu mody na futra bobrow pojawilo sie zainteresowanie skorami innych zwierzat, w tym bizonow. Tu sie uaktywnili Indianie, w tym Lakoci. Zabijali oni tysiace tych zwierzat, sciagali z nich skory, ktore nastepnie ich kobiety ladnie wyprawialy, i przywozili je do fortow. Takie wizyty mialy uroczysty charakter. Juz z daleka zblizajacy sie Indianie oddawali kilka strzalow w powietrze aby dac znac o swym przybyciu. Handlarze odpowiadali im salutem powitalnym z karabinow lub z lekkiego dzialka. Nastepnie zapraszali wodzow na goscine podczas ktorej wyglaszano wiele mow. Wtedy tez handlarze wreczali im drobne prezenty. Na drugi dzien reszta wioski przychodzila do fortu i zaczynal sie handel. Czesto zaplata za skory byl alkohol. Na przyklad gdy w 1831 biali handlarze postawili Fort Piegan na ziemi czarnych Stop, pierwsze trzy dni po otwarciu tej placowki mozna nazwac jedna dluga pijatyka.

    Handlarze takze opuszczali forty aby dotrzec do wiosek indianskich i tam prowadzic wymiane.
    Towary swoje wiezli albo na mulach, albo na wozach ciagnianych przez muly lub woly.
    Poniewaz czasami przechodzono przez ziemie wrogich Indian wiec karawany mialy eskorte.

    Wielu handlarzy wzielo za zony Indianki. Przyczyno tego byl nie tylko brak bialych kobiet tak daleko od cywilizacji, ale takze inne wzgledy. Indianki wiedzialy jak oczyscic i wyprawic skory. Znaly mowe odwiedzajacych handlarza Indian a wiec mogly sluzyc za tlumacza. Dzieci handlarzy i indianek byly mieszancami, metysami. Tacy handlarze jak Bordeaux i Richard, ktorzy handlowali z Lakotami, wyslali swoje dzieci do szkol gdzie sie nauczyly czytac i pisac. Po powrocie do domu pomagali oni ojcom w prowadzeniu interesow. Opowiadali oni tez Indianom o odleglych miastach, o zwyczajach bialych, i czasami czytali im gazety i ksiazki. To wlasnie z tego zrodla niektorzy Siouxowie dowiedzieli sie ze wybuchla wojna secesyjna w roku 1861 (Rok Obfitosci Bizonow w jezyku Lakotow). Handlarz Bent, ktory mial fort nad rzeka Arkansas i handlowal z Poludniowymi Czejenami, Poludniowymi Oglalami, Kiowami i Komanczami mial za zone Czejenke. Ich synowie brali udzial w walkach z bialymi po stronie Czejenow. Ich ojciec jakkolwiek byl szanowany nie tylko wsrod Indian, ale takze wsrod Amerykanow. Np. zostal wybrany na jednego z agentow do spraw indianskich.

    Ale nie wszyscy Indianie lubili handlarzy. W latach 1850-ych Edwin Denig pisal ze trzy szczepy Lakotow (Hunkpapa, Czarne Stopy i Bez Lukow) odnosili sie wrogo do bialych handlarzy. Jeden z wodzow Hunkpapow, Maly Niedzwiedz (ang: Little Bear) szczegolnie nienawidzil bladych twarzy. Gdy w 1853 firma American Fur Company zajmujaca sie skupowaniem skor od Indian probowala zalozyc zimowy oboz niedaleko wioski Malego Niedzwiedzia, jego wojownicy zniszczyli im wozy i zabili konie. Nastepnie czlonkowie tej firmy zostali pobici i wyrzuceni z ziem Hunkpapow. Maly Niedzwiedz grozil ze spali kilka placowek handlowych a jego wojownicy odmowili sprzedazy handlarzom skor bizonich. Hunkpapowie powiedzieli ze nie potrzebuja przedmiotow bialego czlowieka, ze chca zyc tak jak zyli ich ojcowie. (Jeffrey Ostler pisze na str. 31: "In 1853 when the American Fur Company tried to build a winter camp near Little Bear's village, his 'soldiers cut up the carts, killed the horses, flogged the traders and sent them home.' Little Bear and others 'threatened to burn up the forts, make no buffalo robes except what they want for their own use and wish to return to their primitive mode of life.")


    VIDEO: fragment wspanialego filmu o traperze w dziewiczych Gorach Skalistych.
    Film nosi tytul "Jeremiah Johnson" a role glowna gra gwiazda kina Robert Redford.
    Czesc filmu byla krecona na bylych ziemiach Wschodnich Szoszonow i Gorskich Wron,
    ktore nie tylko obfitowaly w dzika zwierzyne ale takze w przepiekne gorskie krajobrazy.
    Niestety ziemie te staly sie takze ulubionym miejscem polowan dla bialych traperow.

    ~

    Fort Laramie, Fort Pierre i inne forty.
    Jeden z oficerow w Forcie Laramie byl krotkowidzem i nosil okulary.
    Gdy zblizyl sie do grupy kobiet ind. te zaczely dziwnie reagowac.
    Niektore cos krzyczaly, inne glosno smialy sie. Potem okazalo sie ze
    przyczyna tego byly okulary. Indianki myslaly ze dzieki nim oficer
    jest w stanie widziec przez ubranie.

    .
    Fort Laramie nad Platte Ilustracja: Fort Laramie nad Platte, w 1837, czyli w poczatkach swego istnienia. Byl to tzw. okres traperow i handlarzy. Po nich fort zostal przejety przez wojsko. Naookolo powstaly budynki dla zolnierzy i stajnia dla koni. Palisada zostala rozebrana.
    Obraz A.J. Millera.

    Poczatki tego fortu byly skromne. W 1815 w tym rejonie traper o francuskim nazwisku, Jacques La Ramee, wraz z grupa mysliwych, polowal i zakladal sidla. W 1820 zabili go Arapahowie. W 1832 powstal tu fort, ktory poczatkowo nazywal sie Fort William. Wkrotce nazwe zmieniono na Laramie, aby tym uhonorowac zabitego trapera La Ramee. Poczatkowo w otoczonym palisada forcie Laramie pracowalo zaledwie 5-6 osob. Byli to ludzie odwazni, twardzi, ktory w dodatku dobrze znali okoliczne tereny i Indian je zamieszkujacych. Ich wyglad niejako przypominal piratow z Morza Karaibskiego.

    W rok po postawieniu fortu czlowiek nim zarzadzajacy, Bill Sublette, wyslal dwoch doswiadczonych handlarzy aby znalezli wioski Oglalow i zachecili ich do odwiedzenia fortu. Indianie obozowali po polnocnej stronie Gor Czarnych, spory kawalek drogi od Laramie. Handlarzy przyjeli przyjaznie i po otrzymaniu prezentow zgodzili sie odwiedzic fort. W 1835 ok. 2.000 Oglalow po raz pierwszy odwiedzilo Fort Laramie. (George Hyde pisze ze juz w 1834 fort odwiedzila grupa Oglalow liczaca 100 tipi.)

    Z czasem Oglala i Brule stali sie czestymi goscmi w forcie. Nawet powstal niewielki "cementarz" Siouxow niedaleko tej placowki. Niestety pewnego dnia zjawilo sie ok. 100 wojownikow Wron i zniszczylo go. (Wrony przysporzyly jeszcze jednego klopotu garnizonowi fortu. Otoz w 1835 zabrali 16 wierzchowcow z pobliskiego pastwiska mimo ze byly one pilnowane przez dwoch straznikow.)
    Oprocz Lakotow (Oglalow, Brulow i Miniconju), do fortu przybywali takze Czejeni i Arapaho. Kilka razy pojawili sie w nim Wrony, Utahowie i Kiowa. W Sierpniu 1849 fort odwiedzili nawet Komancze (150 mezczyzn, kobiet i dzieci).

    Niedaleko fortu, nieco w gore rzeki, powstalo tzw. Miasteczko Indianskich Squaw (ang: Squaw Town). Niektore z tych Indianek pracowaly jako sluzace zon oficerow stacjonujacych w forcie. Inne mialy mniej szczescia i staly sie wlasciwie prostytutkami dla zolnierzy. Nie tyle dla oficerow co dla szeregowcow. (W 1864 jeden z oficerow zostal sluzbowo zwolniony ze sluzby tylko dlatego ze rozeszla sie plotka ze odwiedzal Miasteczko Squaw.)
    Starsze Indianki zarabialy poprzez pokaz jakiegos tradycyjnego tanca dla garnizonu fortu. Zwykle towarzyszylo im 8-10 mezczyzn ktorych rola bylo rytmiczne bicie w bebny. To jednak nie cieszylo sie zbytnio popularnoscia i czesto bylo tak ze aby pozbyc sie "halasu" trwajacego wiele godzin oficerowie skladali sie na drobne upominki, lub zymnosc, aby tylko jak najszybciej pozbyc sie "gosci." (Jednak gdy w tancu uczestniczyly mlode Indianki, wtedy bialym owy nieznosny "halas" jakos nie przeszkadzal.)

    Wojsko przejelo ten fort w 1849. Od tamtego czasu fort byl rozbudowywany aby pomiescic coraz silniejszy garnizon. Do fortu przybywali nie tylko Indianie, handlarze i osadnicy ale takze rozni, czasem dziwni, osobnicy. Np. w zimie 1855 przybyl mlody arystokrata angielski, Sir St. George Gore. Mial on ze soba 40 sluzacych i zwiadowcow (w tym slynny Jim Bridger). Jego rzeczy byly wiezione na 6 wozach i 21 podwozach. Oprocz 112 koni bylo wiele wolow oraz ... 14 psow. Gdy sie ocieplilo na preriach Sir Gore opuscil fort i polowal miedzy polnocna Platte i Yellowstone. W 1856 owy gentlemen przeniosl baze swych operacji do Fortu Union nad Missouri.

    W Lipcu 1867 w Forcie Laramie stalo wiele budynkow wojskowych, a wsrod nich:
    - kwatera dowodcy
    - 6 domow oficerow
    - biuro platnika garnizonu
    - arsenal broni
    - szpital (lozka dla 24 chorych)
    - dom dla orkiestry wojskowej
    - sklep
    - piekarnia
    - kuznia
    - stolarnia
    - poczta
    - 3 kuchnie
    - 3 pralnie
    - 3 magazyny
    - 5 barakow dla 7 kompanii wojska
    - 3 duze stajnie dla 200 koni kawalerii
    - 2 mniejsze stajnie dla koni oficerow
    - wiezienie (na 40 osob)
    [najczestszymi przewinieniami byly
    gra w karty i picie alkoholu na sluzbie]

    Latem 1864 kilka patroli wojskowych wrocilo do fortu Laramie po 3 dniach poszukiwan wrogich Indian. Ich misja zakonczyla sie niepowodzeniem, nie znaleziono zadnych sladow Lakotow w promieniu 40 km od tej placowki wojskowej. Okolo poludnia oficerowie rozkazali aby rozsiodlac konie i zaprowadzic je na pastwisko. Zmeczeni zolnierze udali sie do swych kwater.
    Nagle jak spod ziemi pojawilo sie 20-30 Lakotow i glosno krzyczac i wymachujac skorami i kocami przegalopowali przez sam srodek fortu (palisady juz wtedy nie bylo) w kierunku pasacych sie wierzchowcow kawalerii. Natychmiast zarzadzono alarm, zagrala trabka, i zolnierze pobiegli do stajni aby osiodlac pozostale konie i ruszyc w poscig za napastnikami.
    Grupa poscigowa szybko wyruszyla w pole i ... przez 2 dni i 2 noce nie byla w stanie dopasc Lakotow. Oddzial w koncu wrocil do fortu na bardzo zmeczonych koniach. Jedyne co osiagneli to przyprowadzenie kilka najgorszych koni, tych ktore Lakoci pozostawili za soba. Dowodca fortu nie posiadal sie ze zlosci ! Najlepsze konie kawalerii i konie oficerskie staly sie wlasnoscia wrogich Indian, ktorzy doslownie zgarneli je sprzed nosa zolnierzom.

    Po odejsciu Lakotow do rezerwatu w latach 1868-69 Fort Laramie stracil nieco na znaczeniu. Dopiero wybudowanie mostu przez rzeke w zimie 1875-76 ozywilo te placowke na krotko. Otoz jedna z drog wiodacych do Czarnych Gor prowadzila od miasta miasta Cheyenne (tam docierala linia kolejowa), potem wiodla na polnoc przez Fort Laramie, rzeke Platte i do samych gor. Garnizon fortu w sile 3 kompanii (w Lipcu 1876) mial za zadanie wysylanie niewielkich oddzialow w celu ochrony podroznych przed atakami Lakotow i Czejenow.
    Na wiosne 1876 Lakoci zaczeli atakowac stacje dylizansow na nowej linii wiodacej z miasta Cheyenne, przez Fort Laramie do miasteczka Custer City w Gorach Czarnych. Indianie spalili kilka budynkow, zabrali wierzchowce, itd. Dopiero w Lipcu 1876 pierwszy dylizans byl w stanie przejechac te trase. Ale w drodze powrotnej Lakoci zabili woznice dylizansu i zabrali konie. W Sierpniu otwarto linie pocztowa Pony Express miedzy Fortem Laramie i miasteczkiem Deadwood w Gorach Czarnych. Jednak ze wzgledu na wrogosc Indian linie te wkrotce zamknieto. (Przesylka listu kosztowala 25 centow.)

    W Czerwcu 1876 wodz Brulow, Pstrokaty Ogon, bedac w drodze do Denver odwiedzil fort. Gdy wracal z Denver ponownie odwiedzil te placowke, ale tym razem zabral zwloki swej corki pochowanej na pobliskim cementarzu. Niektorzy biali mylnie zinterpretowali to jako zapowiedz problemow z Brulami.

    Ostatni zolnierze opuscili fort w 1890. Obecnie z kilkudziesieciu budynkow pozostalo zaledwie kilka. Po palisadzie nie ma najmniejszego sladu. Tutaj jest krotkie video o Forcie Laramie. Prosze zauwazyc jak ten obszar jest zadrzewiony. I pomyslec ze w 19 wieku naookolo Laramie rozposcierala sie bezkresna preria na ktorej pasly sie tysiace bizonow.

    Jednym z pierwszych pracownikow fortu Laramie byl Francuz Rouville. Po tym jak
    wjechal do fortu siedzac na koniu doslownie "do gory nogami" wzbudzil on
    ogolny entuzjazm i zyskal szacunek wsrod zebranych Siouxow i Czejenow.
    (Indianie nie wiedzieli ze w przeszlosci Rouville pracowal w cyrku w St. Louis.)

    .

    Fort Pierre nad Missouri Ilustracja: Fort Pierre nad Missouri, w poczatkach swego istnienia, czyli z okresu traperow i handlarzy. Po nich fort zostal przejety przez armie USA i znacznie rozbudowany. Palisada w czesci ulegla zniszczeniu a w czesci zostala rozebrana.

    Oprocz Fortu Laramie opisanego powyzej, Oglala i Brule odwiedzali takze inny fort, Fort Tecumseh nad Missouri, ktory istnial w latach 1822-33. Stal on niedaleko miejsca gdzie w 1832 postawiono Fort Pierre. Nazwa pochodzi od imienia francuskiego podroznika Pierre Gaultier de Varennes, sieur de La Vérendrye, ktory jako pierwszy bialy czlowiek zawital na te ziemie w latach 1740-ych. La Vérendrye zbadal takze obszary lezace wzdluz rzeki Saskatchewan w Kanadzie i Jeziora Winipeg.
    Ze wzgledu na swe polozenie (niemalze w samym srodku ziem Siouxow) Fort Pierre szybko stal sie miejscem wielkich spotkan Lakotow i Nakotow. Nie bylo czyms niezwyklym gdy stalo tam nawet 600 tipi ! (Lloyd McFarling na str. 236 "Formerly, it was no uncommon thing to see 600 lodges camped around this fort at one time.") Siedzacy Byk i jego Hunkpapa byli czestymi goscmi u handlarzy. Podobnie jak ich sasiedzi ze wschodniego brzegu Missouri, Yanktonais Sioux. Srednio rocznie skupywano od Indian 17.000 skor bizonow.

    To wlasnie w Forcie Pierre zatrzymal sie malarz George Catlin w swej podrozy po Dzikim Zachodzie. Namalowal on kilka obrazow Siouxow i okolicznych Indian. W latach 1830-ych zawital do tego fortu Ksiaze Maximilian ze swym sluzacym Driedoppel i szwajcarskim malarzem Karlem Bodmerem. Cala trojka byla w drodze do fortow polozonych w gornym biegu Missouri. Bodmer namalowal szereg interesujacych szkicow i obrazow przedtawiajacych Indian z roznych plemion. Fort Pierre byl tez miejscem startowym dla kilku ekspedycji naukowych i wojskowych.

    W 1855 armia USA kupila fort od handlarzy i obsadzila garnizonem, ktory pozostal tam przez kilka lat. Zywnosc, ubrania i inne rzeczy ktore Amerykanie zobowiazali sie dostarczac polnocnym Lakotom co roku w wyniku traktatu z 1851 byly wysylane nie do Fortu Laramie, ale do Fortu Pierre. Np. w Maju 1862 na przyjazd agenta federalnego do spraw Lakotow i Dakotow, Samuela Latta, przybylo prawie 3.000 Miniconju, Bez Lukow, Dwa Kotly, Czarne Stopy, Hunkpapa, Brule, i nieco Oglalow. Wieczorem Latta zaprosil wodzow na uroczysta kolacje na parowcu zakotwiczonym przy forcie. W latach 1870-ych w Forcie Pierre zaczynal sie szlak Fort Pierre - Deadwood wiadacy do osiedli w Gorach Czarnych gdzie odkryto duze poklady zlota.

    Co jest dla mnie zaskakujace to fakt ze mimo ze Fort Pierre lezal w centrum ziem Siouxow to nie mial problemow z Indianami. A taki Fort Phil Kearny, polozony poza ziemiami Siouxow, byl w stanie dlugiego oblezenia a jego garnizon stoczyl liczne walki z tymze Indianami. Garnizony fortow lezacych na granicy ziem Siouxow, takie jak Rice i Buford, tez mialy wiele klopotow z "czerwonoskorymi".

    W 1825 w Forcie Pierre malarz George Catlin namalowal szereg obrazow Indian, w tym Siouxow.
    Podczas pracy nad portretem jednego z wodzow Hunkpapow, Malego Bialego Niedzwiedzia, doszlo
    do krwawej bojki miedzy wojownikami. Widzac ze wodz jest przedstawiony z profilu jeden z nich
    o nazwisku Pies, zaczal drwic twierdzac ze Maly Bialy Niedzwiedz jest tylko w polowie mezczyzna.
    Doszlo do klotni miedzy zwolennikami wodza i przyjaciolmi Psa w ktorej wodz zostal zastrzelony.
    Pies i jego grupa natychmiast rzucili sie do ucieczki. Mimo dlugiego poscigu nie udalo sie ich zlapac.
    Wiekszosc Hunkpapow jakkolwiek winila Catlina: dlaczego namalowal tylko polowe twarzy wodza ?

    .

    Fort Rice nad Missouri Oczywiscie Siouxowie odwiedzali takze wiele innych fortow. Na przyklad polnocne szczepy Lakotow (Hunkpapa, Czarne Stopy) i czesc Nakotow (szczep Yanktonais), odwiedzali Fort Buford, Fort Union i Fort Rice (ten ostatni jest widoczny na ilustracji -->). Te trzy forty byly polozone nad Missouri i otoczone obronnymi palisadami. A propo, w Grudniu 1833 wichura byla tak silna ze przewrocila palisade w Forcie Union ! (Barton Barbour pisze na str. 51: "The newly built palisades of 1833 looked sturdier than they really were. During the night of December 15, just one month after completion, a fierce wind flattened substantial portions of the north and west palisades.")
    A propo Fortu Union to byl to jeden z najbardziej znanych fortow Ameryki Polnocnej. Byl on zarzadzany przez niejakiego Kennetha McKenzie zwanego "Krolem Missouri" i "Cesarzem Zachodu." Choc najczestszymi goscmi w tym forcie byli Assiniboini, Kri i Gros Ventres, to jak juz wspomnialem, bywali tam tez Siouxowie. Pewnego dnia z okazji swieta narodowego 4 Lipca McKenzie zorganizowal nastepnego dnia wieczorem pokaz fajerwerkow. Poniewaz zebrani w forcie Indianie nie znali ich wiec powstala trudna do opisania panika !

    Garnizony fortow polozonych nad Missori czesto staczaly walki z Siouxami.
    Indianie takze atakowali bialych podrozujacych lodziami i statkami po rzece.

    Yanktonais po przeniesieniu sie nad polnocny bieg Missouri bywali czestymi goscmi w Forcie Benton, w stanie Montana. Choc fort ten wlasciwie lezal na ziemiach Czarnych Stop to przybywali tam takze Wrony, Kutenaje, Kri i Gros Ventres. Fort Benton bylo najdalszym miejscem na Missouri gdzie docieraly parowce. Fort ten jest opisany w pieknej ksiazce ksiazce Arkadego Fiedlera "Maly Bizon" poswieconej chlopcu z plemienia Czarnych Stop. Tutaj jest kilka ilustracji i fotografii Fortu Benton.

    Poludniowi Oglala czesto obozowali w okolicy Fortu Benta nad rzeka Arkanzas. Wlasciciel fortu mial za zone Czejenke. Ich synowie czesto brali udzial w wojnach Indian z bialymi po stronie Poludniowych Czejenow, Arapahow, Komanczow i Kiowow. Fort ten do dzis zachowal sie w dobrym stanie.
    Co ciekawe to niedaleko tej placowki znajduje sie strumien Sand Creek, nad ktorym Amerykanie zmasakrowali wioske Czejenow. (Byla tam tez grupka Arapahow). Mialo to miejsce w Listopadzie 1864 roku. Smierc ponioslo wtedy 70-163 Indian, w wiekszosci kobiet i dzieci. Bardzo silny oddzial Pulkownika Chivingtona liczacy okolo 700 zolnierzy mial tylko 24 zabitych.

    PS.
    General Sheridan General Sheridan (na fotografii obok) pod ktorego podlegaly prawie wszystkie forty na Dzikim Zachodzie, twierdzil ze najbardziej niebezpiecznym miejscem jest Fort Robinson. Fort Robinson postawiono w polnocno-zachodniej Nebrasce aby kontrolowal rezerwat Indian Oglala i grupki Czejenow.
    To wlasnie tu poddal sie Szalony Kon ze swymi wojownikami w Maju 1877. We Wrzesniu tego samego roku zostal smiertelnie ranny podczas proby aresztowania. Miejsce jego smierci jest upamietnione niewielkim pomnikiem. To w tym forcie byli przetrzymywani ostatni nieposkromieni Czejeni wodza Tepego Noza.
    Podczas II Wojny Swiatowej w forcie przetrzymywano niemieckich jencow wojennych.
    Niektore budynki fortu stoja do dzis. Obecnie miesci sie tam muzeum.

    .

    ~

    .

        PS.
        Ponizej jest fragment ksiazki "Maly Bizon" Arkadego Fiedlera w ktorym jest opisana wizyta Czarnych Stop w Forcie Benton nad Missouri.

        "Bylismy wtedy juz wtedy tak zalezni od cywilizacji bialego czlowieka, ze wytwory tej cywilizacji stawaly sie nam niezbedne, pograniczne placowki zas, jak Fort Benton, spelnialy w naszym zyciu doniosla role w handlu wymiennym. My dostarczalismy przede wszystkim skor, swietnie wygarbowanych przez nasze kobiety. Byly to skorki zwierzat futerkowych, upolowanych w porze zimowej u podnozy Gor Skalistych lub w samych gorach, skorki szczegolnie cenne, zwlaszcza bobrowe, dalej skory bizonow, jeleni, antylop, niedzwiedzi. W zamian za to nabywalismy glownie proch i olow, dalej strzelby, siekiery, koce lzejsze niz nasze skory bizonowe, choc nie tak cieple, i rozne rzeczy, jak narzedzia, gwozdzie, sol, oraz - cukierki. Cukierki: oto rajskie - co tam ! - boskie lakocie dla nas dzieci.
        Nastepnego dnia rano matka ubrala mnie odswietnie; mialem pojsc do osady razem z calo rodzina, z ojcem, matka i bratem Mocnym Glosem. Matka zabrala na sprzedaz swiezo uszyty i pieknie ozdobiony kaftan indianski z jeleniej skory, ojciec kilkanascie skorek futerkowych z ostatniego zimowego lowu, ja zas wzialem mala lodke-kanu, zabawke slicznie w drzewie wyrzezbiona przez ojca i wymalowana pieknymi barwami.

        Gdy przybylismy na miejsce, uczulem oszolomienie. Tak ozywionego ruchu i tak ciekawych rzeczy jeszcze w zyciu nie widzialem. Wielkie, drewnaine domy stojace w znacznych od siebie odstepach, tworzyly dwa rzedy po obydwoch stronach ulicy. Wszedzie krecilo sioe moc ludzi, wiec w obawie, zeby nie zginac wsrod tylu obcych, trzymalem sie mocno matczynej sukni i pozeralem oczyma bujny swiat. Najwiecej uwijalo sie Indian i Indianek, pochodzacych z roznych szczepow, ktore odroznialismy po ozdobach na glowie lub na sandalach-mokasynach.
        W pewnej chwili uslyszelismy ryk jak gdyby bizonow i tupot wielu racic. Wsrod tumanow kurzu wspaniali biali jezdzcy na olbrzymich koniach pedzili stado bydla. Po raz pierwszy ujrzalem slawnych cowboyow, bialych pasterzy, majacych na glowach kapelusze o szerokich rondach, przy siodlach dlugie liny-lassa do lapania zwierzat; podziwialem ich amerykanskie konie o krotkiej siersci, konie znacznie wieksze niz nasze mustangi. Rowniez po raz pierwszy zetknalem sie z bydlem, 'nakrapianymi bizonami' bialego czlowieka. (...) Ale co najwieksze budzilo we mnie zaciekawienie, to bogactwo towarow w domach handlowych. Sterty przedmiotow wznosily sie pod powaly i byla ich wielka roznorodnosc. Nie wiedzialem na co najpierw patrzec.
        (...)
        Spotkalismy takze zaprzyjaznionych Siouxow. Ucieszeni nasza obecnoscia zaprowadzili nas poza osiedle. Tam, na lace, rozniecili ognisko i napredce ugotowali dla nas herbaty; byl to napoj nam nieznany."

    ~

    Osadnicy.
    Tysiace osadnikow przybywa na ziemie Indian.
    "Czy jeszcze jakies blade twarze pozostaly tam
    (na wschodzie) ?"

    .
    Po traperach i handlarzach, na ziemiach Lakotow pojawili sie osadnicy.
    W Maju 1841 pierwsza wieksza karawana osadnikow wyruszyla na zachod. Ich miejscem startowym bylo miasteczko Independence nad Missouri. Karawana skladala sie z 60 ludzi (w tym az 5 kobiet) i 16 wozow. Polowa z tych wozow byla ciagniona przez muly i konie, a polowa przez woly. Prowadzacym karawane byl Thomas Fitzpatrick, traper, podroznik, przyjaciel Indian, ktorzy nazywali go Zlamana Reka. Byl on jednym z pierwszych bialych ktory dotarl do Poludniowej Przeleczy. W pewnym dystansie przed karawana jechala grupa misjonarzy (11 osob i 3 male, dwukolowe wozy) pod wodza ojca Pierre-Jean de Smet z zakonu Jezuitow. De Smet spedzi wiele lat wsrod Indian. Jego pamietniki sa dosc interesujace.

    Ilustracja: karawana osadnikow na Szlaku Oregonskim.
    W prawym gornym rogu widac osniezone stoki Gor Skalistych. Na lewo od nich jest otwarta przestrzen. Jest to slynna Poludniowa Przelecz (ang: South Pass), ktora stanowila najdogodniejsze przejscie przez potezne Gory Skaliste dla karawan osadnikow. Owa przelecz takze stanowila zachodnia granice Lakotow. Po jej drugiej stronie rozposcieraly sie ziemie ich wrogow, Szoszonow. Poludniowa Przelecz zaznaczylem zielonym kolorem na mapce ponizej.

    W Maju 1843 wyruszyla kolejna karawana, ktora skladala sie z 300 osob i 50 wozow. W nastepnej bylo juz 800 osob i 110 wozow. Lakoci ze zdumieniem obserwowali jak codziennie po kilka karawan osadnikow mijalo Fort Laramie. W koncu jeden z ich wodzow, wskazujac wschod, zapytal: "Czy jeszcze jacys biali pozostali tam (na wschodzie) ?"

    W 1846 Oglala i Brule zaczeli domagac sie prezentow od przejezdzajacych karawan. Zwykle w takich sytuacjach dochodzilo do spotkania wodzow i tych ktorzy prowadzili karawane. Siedzacy w polkolu na ziemi wodzowie byli czestowani kawa i ciastkami. Potem gdy karawana ruszala w droge, wodzowie odchodzili a pojawiali sie mlodzi wojownicy. Ustawiali sie oni po obu stronach karawany i "eskortowali" przez kilkanascie kilometrow.
    Sytuacja sie zmieniala gdy karawana byla niewielka, lub rodzina podrozowala samotnie. Wtedy Lakoci nie dopraszali sie prezentow ale domagali sie "zaplaty za przejazd przez ich ziemie." W razie niespelnienia tego przechodzili do dzialania, ktore polegalo albo na obrabowaniu bialych albo na ich zabiciu.

    Istnialo kilka duzych szlakow osadniczcych. Przy czym niektore z nich wiodly wzdluz rzeki Platte, przez ziemie Paunisow, Czejenow i Lakota Siouxow. Wzdluz poludniowego jej brzegu biegl ten najwiekszy szalk, czyli Oregonski. Po polnocnej stronie byl Szlak Mormonski, ktorym Mormoni zdazali do Wielkiego Jeziora Slonego w stanie Utah. Przy czym znacznie wiekszy ruch byl po poludniowej stronie rzeki. Np. w 1849 poludniowym brzegiem poszlo 25.000 osadnikow, podczas gdy polnocnym zaledwie 5.000. Te dwa szlaki, Oregonski i Mormonski, laczyly sie w jeden z Forcie Laramie. Po przekroczeniu Poludniowej Przeleczy szalk dzielil sie na Oregonski i Kalifornijski.

    Podroz wzdluz Platte miala tez swoje nieprzyjemnosci. W gorace dni tak duzo bylo tam komarow ze niektorzy osadnicy obawiali sie o swoje konie i bydlo. Ich nozdrza i oczy byly obiektem bezlitosnych atakow tych owadow. Ich ofiarami padali tez ludzie i niejeden mial twarz i dlonie spuchniete. (Podobna sytuacja byla latem nad Missouri i innymi rzekami "preryjnymi".)

    Po przejsciu Poludniowej Przeleczy nastepowalo rozejscie sie drog, ci co zmierzali do Oregonu kontynuowali wedrowke Szlakiem Oregonskim, a ci co do Kalifornii kierowali sie na poludniowy-zachod, szlakiem ktory nazywal sie Kalifornijskim. Istnialo szereg roznic miedzy ludzmi podruzujacymi Szlakiem Oregonskim i tym na Szlaku Kalifornijskim. Do Oregonu kierowaly sie cale rodziny w nadzieji na znalezienie ziemi pod hodowle i uprawe. (Oregon uchodzil za ziemie "mlekiem i miodem plynaca. Francis Parkman pisal w "Oregon Trail" o Oregonie: a more or less definite land of supposed milk and honey ...) Do Kaliforni udawano sie wtedy glownie w celu znalezienia zlota, i tu dominowali mlodzi niezonaci mezczyzni. Np. w karawanie Charlesa Kirkpatricka bylo 52 mezczyzn i tylko 1 kobieta.

    Osadnicy podrozowali glownie wozami ktore byly ciagnione przez woly, muly i konie. Choc w wielu filmach amerykanskich dominuja konie jako zwierzeta pociagowe, to w rzeczywistosci bylo nieco inaczej. Ok. 60 % wozow bylo ciagnionych przez woly, 20 % przez muly i zaledwie 20 % przez konie. Konie uwazano za bardziej odpowiadnie do ciagniecia szybkich dylizansow niz ciezkich, powolnych wozow. Poza tym konie byly znacznie drozsze niz muly i woly. Np. dobry kon mogl kosztowac do 200 dolarow. Podczas gdy cena mula w 1849 wynosila 50-90 dolarow, a wola 50-60 dolarow. Tylko najlepsze muly mogly kosztowac ponad 100 dolarow. Oprocz wysokiej ceny konie byly wrazliwe na jakosci i ilosc pozywienia. W przeciwienstwie do koni indianskich, konie bialych nie potrafily utrzymac dobrej kondycji zywiac sie sucha trawa na prerii. Woly byly bardzo silne i cierpliwe. Nie ploszyly sie jak konie i nie byly uparte jak muly. Woly mialy tylko dwa slabe punkty: byly powolne i nie wygladaly tak atrakcyjnie jak konie. Jeden woz osadniczy byl najczesciej ciagniety przez 4-8 wolow. Bardzo ciezki woz handlarzy, lub woz zaopatrzeniowy dla wojska, wymagal 12-24 wolow.

    Karawany osadnikow mialy swoj terminarz podrozy ktorego staraly sie przestrzegac. A wiec najlepiej bylo wyruszyc w polowie Kwietnia tak aby dotrzec do Fortu Kearny w polowie Maja. Jesli wszystko szlo jak nalezy to do Fortu Laramie przybywano w polowie Czerwca. Jednak najwazniejsze bylo dotarcie do Poludniowej Przeleczy (ang: South Pass) na 4 Lipca. Nomen omen, byl to takze Dzien Niepodleglosci, jedno z najwazniejszych swiat narodowych w USA. Jesli sie dotarlo do tego miejsca 4 Lipca to wg. wszelkiego prawdopodobienstwa karawana dotarla do Kalifornii lub Oregonu miedzy 1 Wrzesnia a 1 Pazdziernika. Czyli zanim snieg pokryl przelecze w gorach Sierra Nevada czyniac je prawie niemozliwymi do przebycia.

    Swietnie uzbrojony bialy 
osadnik na Dzikim Zachodzie. Na dziewiczych preriach i w Gorach Skalistych zaczely powstawac miasteczka, farmy i rancza. Biali zachowywali sie butnie i byli dobrze uzbrrojeni. Dziki Zachod przestawal byc taki dziki. Tam gdzie ziemia byla urodzajna, jak Oregon i Kalifornia, dominowaly farmy. Na innych ziemiach, mniej urodzajnych i nadajacych sie glownie na pastwiska dla bydla, dominowaly rancza, jak na przyklad w Teksasie. Na terenach gdzie odkryto zloto i srebro powstalo wiele malych miasteczek z ktorych czesc opustoszala jak tylko skonczyly sie zapasy cennego kruszcu.
    Niektore z miast na zachodzie cieszyly sie zla reputacja.
    Za trzy najgorsze, najdziksze miasta Dzikiego Zachodu wielu uwaza:

  • Dodge City w poludniowym Kansas, tuz przy granicy Terytorium Indianskiego. Dodge City zwane bylo "Krolowa Prerii" i w swych poczatkach bylo jednym z miejsc dokad zwozono setki tysiecy skor upolowanych bizonow, aby potem je wyslac na wschod, do wielkich miast. Po zniknieciu bizonow z prerii i zamieszkaniu Czejenow, Komanczow i Kiowow w rezerwatach, na preriach pojawily sie stada bydla i kowboje. Najbardziej chetnymi do uzycia broni byli kowboje z pobliskiego Teksasu. Przez miasto prowadzil szlak przepedu bydla z Teksasu do Kansas. W Dodge City byla masa saloonow i burdeli a porzadku pilnowali tacy slynni szeryfowie jak Bat Masterson i Wyatt Earp.
  • Deadwood powstalo w Gorach Czarnych, na ziemiach Lakotow. Aby dobrac sie do ziemi wycieto olbrzymie ilosci drzew. Stad wziela sie nazwa miasteczka (dead = martwy, wood = las). Gdy odkryto tam zloto zjechalo sie tysiace mezczyzn w nadzieji szybkiego i latwego wzbogacenia sie. A jak mezczyzni to oczywiscie saloony i alkohol. A jak alkohol to klotnie, bijatyki i strzelaniny. W jednym z saloonow zostal zastrzelony slynny Dziki Bill Hickok. Juz na poczatku istnienia Deadwood, w drugiej polowie lat 1870-ych, zjechaly tam prostytuki i powstaly burdele.
  • Tombstone (tomb = nagrobek, stone = kamien) w poludniowej Arizonie, na ziemiach Apaczow Chiricahua. Poczatkowo wiekszosc mieszkancow stanowili poszukiwacze srebra i kowboje. W tym miescie istnialo az 110 saloonow ! Przyczyna strzelanin i zabojstw bylo nie tylko naduzywanie alkoholu, ale takze podzial mieszkancow na dwie przeciwstawne grupy. Do jednej nalezeli kowboje, z ktorych wiekszosc pochodzila z Teksasu, i ktorzy w przeszlosci byli zwolennikami niewolnictwa. A do drugiej nalezeli mieszkancy miasta i gornicy, z ktorych wiekszosc pochodzila z polnocy i ktorzy byli przeciw niewolnictwu. To wlasnie w Tombstone doszlo do najslynniejszej strzelaniny Dzikiego Zachodu, tzw. "strzelaniny w O.K. Corral." Miasto legenda o ktorym pisano ksiazki i robiono filmy.
    Inne miejsca cieszace sie zla slawa to:
    El Paso, Laredo, Tascosa, Tilden, i Fort Griffin w Teksasie,
    Abilene, Ellsworth, Wichita i Fort Hays w Kansas,
    Virginia City, Billings i Fort Benton w Montanie,
    Livermore, Calico i Columbia w Kalifornii,
    Virginia City i Pioche w Nevadzie,
    Canyon City w Oregonie,
    Ogallala w Nebrasce
    Bonanza w Idaho


    VIDEO: czolowka slynnego westernu "How the West was Won"
    (Jak zdobywano Dziki Zachod).

  • ~

    Telegraf.
    Aby zrobic wrazenie na ciekawych Indianach
    biali lekko porazili kilku z nich pradem.

    Indianin i telegraf W 1861 telegraf dotarl ze wschodu do Fortu Kearney nad rzeka Platte. Aby zrobic wrazenie na ciekawych Indianach biali lekko porazili kilku z nich pradem. Takze "czerwonoskorzy" bali sie drutow telegraficznych ... ale nie slupow, o czym Amerykanie nie pomysleli. (ang: The Indians were given some electric shocks; to make them afraid of the wire.)
    Tak wiec gdy na poczatku Lipca biali zaczeli stawiac slupy telegraficzne na zachod od Fortu Kearney, Lakoci ruszyli do akcji. Otoz zebrali oni drewna, ktore ulozyli w stosy naokolo slupow, i podpalili. Wojownicy nie spieszyli sie poniewaz od Fortu Kearney dzielilo ich prawie 20 km. Jakiez bylo ich zdumienie gdy juz po godzinie zjawila sie kawaleria ! Zolnierze zlapali ich na goracym uczynku: Indianie wlasnie ukladali kolejne stosy. Jak sie pozniej dowiedzieli taka szybka akcja wojska byla mozliwa dzieki telegrafowi. Telegraf odegral duza role w wojnach indianskich. Biali mogli znacznie szybciej przekazywac wiadomosci o ruchach Indian niz ci ostatni o ruchach wojska.

    Indianie mieli dwie metody niszczenia telegrafu. Pierwsza metoda polegala na ulozeniu stosu chrustu wokol slupa, ktory potem podpalano. Jesli brakowalo materialu palnego na prerii wtedy po prostu scinano slupy tomahawkami. Same kable wiazano w suply lub przecinano. Czasmi sciete slupy ciagnieto do wioski aby tam ulozyc je w duzy stos, ktory potem podpalano. Wokol ktorego odbywal sie taniec skalpow. (Nalezy pamietac ze drzewa rosnace na preriach byly niewysokie, wiec slupy z nich zrobione nie mialy tej wysokosci co np. slupy linii telefonicznych w Polsce.)

    ~

    Metysi.
    Lakoci nazywali metysow Slotas
    i odnosili sie do nich z poczuciem wyzszosci.

    Metys to osoba mieszanego pochodzenia, potomek Indianina i bialej kobiety lub Indianki i bialego mezczyzny. W okresie nas interesujacym zamieszkiwali oni obszary preryjne po obu stronach granicy Kanady i USA. Szczegolna ich koncentracja byla na poludnie od obecnego miasta Winnipeg (zwanego "krolowa kanadyjskiej prerii") i w dolinie rzeki Czerwonej (ang: Red River). Byl to obszar plaskich prerii urozmaiconych dosc spora iloscia niewielkich jezior. Najwazniejsze z nich bylo Jezioro Diabla (ang: Devil's Lake).

    Na mapie ponizej metysi sa zaznaczeni kolorem bialym.

    Rodzina metysow i ich wozy Kilka razy w roku metysi opuszczali swoje osiedla i wyruszali na rozlegle prerie aby polowac na bizony. Podczas takiej wyprawy lowieckiej metysi (mezczyzni, kobiety i dzieci) byli dobrze zorganizowani i zdyscyplinowani i poruszali sie w karawanach. W grupie bylo latwiej polowac i ... bronic sie.
    Ich wozy byly mniejsze od wozow osadniczych i zwykle mialy tylko po dwa kola. Poniewaz nie bylo w nich czesci metalowych wiec juz z daleka mozna bylo uslyszec skrzypienie kol. Poczatkowo metysi sprzedawali mieso i skory upolowanych bizonow w osiedlach bialych w Minnesocie. Potem woleli to robic w fortach handlarzy polozonych wzdluz Missouri.

    Lakoci nazywali metysow Slotas i odnosili sie do nich z poczuciem wyzszosci.
    Biali ktorzy przebywali w wioskach Lakotow w ktorych goscili metysi, zauwazyli ze indianskie dzieci czesto dokuczaly dzieciom swych gosci. Jednak ze wzgledu na posiadanie przez metysow wielu przedmiotow bialego czlowieka, Lakoci uwazali ich za zamoznych i chetnie handlowali. Glownym zrodlem zaopatrzenia wojownikow Lakotow w amunicje byli wlasnie handlarze metysi. To z kolei bardzo irytowalo generalow armii amerykanskiej, ktorzy mieli wielkie klopoty z ujarzmieniem tego plemienia.
    Latem 1872 metysow obozujacych na polnoc od Missouri odwiedzil Siedzacy Byk i namowil do odwiedzenia wiosek Lakotow. W zimie metysi przybyli saniami do Fortu Peck gdzie czesto obozowali Lakoci. W tym czasie Siedzacy Byk i jego ludzie znajdowali sie nad rzeka Big Dry. Niestety metysi przywiezli takze alkohol. Wkrotce wielu mieszkancow wioski indianskiej bylo pijanych. Doszlo do klotni a nawet bijatyk w ktorych byli zabici i ciezko ranni. W ciagu nastepnych dni wielu wojownikow oddalo skory i futerka za alkohol.
    Bialy Byk i kilku innych wojownikow kupilo wtedy od metysow nowoczesne, wielostrzalowe karabiny. Rewolwery tez byly popularne wsrod Lakotow. (Biali handlarze w fortach i w rezerwatach nie sprzedawali Indianom broni palnej poniewaz armia zabronila tego. Zlamanie zakazu moglo narazic ich na zabranie licencji.)

    Poniewaz zarowno Indianie jak i metysi polowali na tych samych terenach wiec nieuchronnie dochodzilo miedzy nimi do sporow i walk. Najczesciej z nimi walczyli Yanktonais i Yanktoni, ale poniewaz oba szczepy nalezaly do Nakotow, a nie Lakotow, wiec pomine te starcia.
    Mimo swej przewagi liczebnej Lakoci nie potrafili przepedzic metysow ze swoich prerii. Jedno z najwiekszych starc Lakotow i metysow mialo miejsce w Kwietniu 1873. Okolo 250 metysow przeszlo Missouri kierujac sie na Yellowstone. Nastepnie przekroczyli te rzeke i ruszyli w gore rzeczki Rosebud, w same centrum ziem wolnych Lakotow.
    Hunkpapa byli zdziwieni ze metysi zawedrowali tak daleko na poludnie i podejrzewali ze ich celem jest nie tylko polowanie na bizony ale takze poszukiwanie zlota. Najpierw zwiadowcy Hunkpapow natkneli sie na pojedynczego metysa. Doszlo do wymiany ognia i jeden z wojownikow zostal ranny. Powiadomiono o tym zajsciu Siedzacego Byka. Wodz zebral 100 wojownikow i ruszyl aby ukarac intruzow.
    Nastepnego dnia rano Hunkpapa znalezli wroga niedaleko zrodla rzeki Rosebud. Metysi nie wygladali na zaskoczonych. Zatoczyli swoje wozy w obronne kolo, do jego srodka zagonili konie, muly i woly, a sami zajeli pozycje strzeleckie. Wiekszosc z nich posiadala wielostrzalowe karabiny i nie brakowalo im amunicji. A w dodatku posiadali jedno dzialko.
    Wataha wojownikow zblizyla sie do nieprzyjaciela i jeden z nich - Bialy Byk - smialo ruszyl naprzod. W swym popisie dzielnosci szybko objechal naokolo pozycje metysow. Mimo ze Bialy Byk caly czas byl w zasiegu strzalu, nie padl ani jeden strzal ze strony metysow. Metysi nie marnowali amunicji. W tym wykazali sie wieksza dyscyplina niz zolnierze, co jest godne podziwu.
    Nastepnie wojownicy ruszyli do masowej szarzy. Obroncy oddali salwe, ktora odrzucila napastnikow na pozycje wyjsciowe. Nikt z Hunkpapow nie zostal zabity. Prawdopodobnie kilku bylo lekko rannych. Wtedy wojownicy zsiedli z koni i z bronia w reku zaczeli sie czolgac w kierunku wroga. Po zblizeniu sie na odleglosc strzalu Indianie otwierali ogien. Po kilku godzinach tej strzelaniny na duza odleglosc okazalo sie ze poza zabiciem wiekszosci zwierzat, zadnych innych strat Indianie im nie zadali. Co bardziej zniecierpliwieni wojownicy zblizyli sie na odleglosc 50 metrow od wroga. Wtedy to jeden z nich zostal trafiony w czolo. Bialy Byk odciagnal zabitego do tylu. Starszy wojownik o nazwisku Dwie Wrony zajal miejsce zabitego wojownika i tez zostal smiertelnie trafiony.
    Metysi wypuscili konia za ktorym natychmiast ruszyl jeden z wojownikow. Wtedy obroncy oddali salwe trafiajac zarowno tego wojownika jak i wierzchowca na ktorym jechal. Owy mezczyzna poderwal sie na nogi i zaczal pieszo uciekac. Wtedy to jedna kula trafila go w plecy a druga w ... genitalia (Bialy Byk wyrazil sie bardziej wyraziscie: "shot his prick off" !) Siedzacy Byk podjechal i zabral cialo zabitego na tyly.
    Wtedy to metysi bardzo zaskoczyli Indian. Otoz wszyscy na raz powstali i ruszyli do ... ataku. Zupelnie zaskoczeni takim obrotem sprawy wojownicy rzucili sie w kierunku swoich koni a nastepnie rozproszyli sie po prerii. Grupa starcow i chlopcow ktora siedziala pod drzewem i obserwowala bitwe tez rzucila sie do ucieczki. Metysi jednak zdolali zabic trzech z nich. W sumie Hunkpapa mieli 8 zabitych i czuli sie bezradni w walce z ta duza grupa zdyscyplinowanych, odwaznych i dobrze uzbrojonych metysow. Wojownik o nazwisku Stary Byk (ang: Old Bull) powiedzial ze nastroje po bitwie byly fatalne.

    Mapa plemion i szczepow
indianskich w Ameryce.
    Metysi sa zaznaczeni kolorem bialym, w gornej czesci mapki.

    ~

    Bibliografia i linki.

    Bernard DeVoto - "Across the Wide Missouri"
    John Neihardt - "Black Elk Speaks"
    John Gray - "The Sioux War of 1876"
    Winfred Blevins - "Give Your Heart to the Hawks"
    David Dary - "The Buffalo Book"
    Dale Lott - "American Bison"
    George Hyde - "Red Cloud's Folk"
    B.W. Allred i J.C. Dykes - "Great western Indian fights"
    Guy Gibbon - "The Sioux: the Dakota and Lakota nations"
    Anthony McGinnis - "Counting Coup and Cutting Horses"
    James Olson - "Red Cloud and the Sioux Problem"
    Johnson i Smith - "The Tribes of the Sioux Nation"
    James Robinson - "West from Fort Pierre: the wild world of James (Scotty) Philip"
    Jeffrey Ostler - "The Plains Sioux and U.S. colonialism from Lewis and Clark to Wounded Knee"
    Robert Utley - "The Lance and the Shield. The Life and Times of Sitting Bull"
    George Hyde - "Indians of the High Plains: from the prehistoric period to the coming of the Europeans"
    Barton Barbour - "Fort Union and the Upper Missouri Fur Trade"
    George Hyde - "Spotted Tail's folk"
    George Hyde - "Red Cloud's folk"
    Mari Sandoz - "Crazy Horse - the strange man of the Oglala"
    Catherine Price - "The Oglala people, 1841-1879: a political history"
    Frank Linderman - "Plenty Coups - chief of the Crows"
    Louise Barry - "The Beginning of the West."
    Remi Nadeau - "Fort Laramie and the Sioux"
    LeRoy Hafen, Francis Young - "Fort Laramie amd the Pageant of the West 1834-90"
    David Halaas i Andrew Masich - "Halfbreed: The Remarkable True Story Of George Bent"
    Grace Hebard - "Washakie"
    Lloyd McFarling - "Exploring the northern plains, 1804-76"
    Osborne Russell - "Journal of a Trapper"
    Francis Parkman - "The Oregon Trail"
    Frank Linderman - "Pretty Shield. Medicine Woman of the Crows"
    kronika Lakotow, tzw. winter counts, autorstwa Batiste Good
    kronika Lakotow, tzw. winter counts, autorstwa Samotnego Psa
    kronika Lakotow, tzw. winter counts, autorstwa Amerykanskiego Konia
    George Grinnell - "Pawnee, Blackfoot, and Cheyenne : history and folklore of the Plains"

    .

    .

    Inne artykuly o Lakotach:

  • Czesc 1 - Plemiona sasiadujace z Lakotami: Paunisi, Czejeni, Szoszoni.
    Ich ziemie, wodzowie i podzial na szczepy. Wojny miedzyplemienne.
    Zdobywanie koni i skalpow, zaliczanie uderzen coups, obrona wiosek.

  • Czesc 2 - Pierwsze klopoty z Amerykanami.
    Wielka wojna wzdluz rzeki Platte.
    Zawarcie traktatu pokojowego.

  • Czesc 3 - Walki z bialymi na poludniu, w Kansas i Colorado.

  • Czesc 4 - Wojna Czerwonej Chmury o Szlak Bozemana
    wiodacy do zlotonosnych gor Montany. Lata 1864-1868.

  • Czesc 5 - Walki na polnocnych preriach.
    Popis odwagi wodza Siedzacego Byka.

  • Czesc 6 - Bitwy nad Rosebud i Little Bighorn.
    Najwieksze zwyciestwo Indian preryjnych
    (+ mapy pokazujace poszczegolne fazy obu bitew)

  • Czesc 7 - Ostatnie walki Lakotow i Czejenow. Wielka kampania armii USA.
    Statystyka wojen indianskich. Ktore plemie mialo najlepszych wojownikow ?

  • Czesc 8 - Lakoci w Kanadzie i w rezerwatach w USA.

    .

    .

  • Zbynio Olszewski, USA
    contact

    Inne moje strony: Napoleon, His Army and Enemies (jez. ang.)

    Prosze sie przyjrzec tej mapie z google. Pokazuje ona kawalek
    Kanady, z tym ze ksztalt terenu przypomina ... glowe Indianina.

    Link do website Johna Connelly z USA
    "Warriors of the Lakota - Linking the Past to a Future"

    .