Lakota Sioux
(Czesc 3: Walki na poludniu, w Kansas i Colorado)

.

"Wojna jest w kazdym ich oddechu."
- Francis Parkman o Lakotach

"Czuje jakbysmy maszerowali prosto w objecia piekla."
- zwiadowca Stillwell do Porucznika Beechera,
podczas wejscia na ziemie Lakotow i Czejenow w 1867

.

  • Walki na poludniu, w Colorado i Kansas.

    - - - - - - - - - Karna ekspedycja Pulkownika Sumnera.
    - - - - - - - - - "Bitwa" nad rzeka Solomon, 1857.

    - - - - - - - - - Nieudana wyprawa General Hancocka, 1867.
    - - - - - - - - - "Ten oficer rwie sie do walki.
    - - - - - - - - - Pojade i zabije tego Hancocka !"

    - - - - - - - - - Klopoty Custera z Zabojco Paunisow, 1867.
    - - - - - - - - - "Wojownicy Oglala pokazali Amerykanom gole tylki.
    - - - - - - - - - Wsciekli zolnierze chcieli ich scigac ale Custer zabronil."

    - - - - - - - - - Atak Indian na konwoj Cooke'a, 1867

    - - - - - - - - - Bitwa pod Fortem Wallace.
    - - - - - - - - - Indianie walcza jak wojsko.

    - - - - - - - - - Walki nad strumieniem Pieska Preriowego.
    - - - - - - - - - "Nie chcemy walczyc z czarnymi zolnierzami (murzynami),
    - - - - - - - - - chcemy walczyc z wami biale skurw***ny!"

    - - - - - - - - - Bitwa na Wyspie Beechera, 1868
    - - - - - - - - - "Czuje jakbysmy maszerowali prosto w objecia piekla."

    - - - - - - - - - Bitwa pod Summit Springs.
    - - - - - - - - - Kleska Czejenow, Lipiec 1869


  • "Kapitan Mussey napisal w raporcie z 18 VIII 1864
    ze jego oddzial zaatakowal 500 Lakotow i Czejenow
    niedaleko rzeki Republican i scigal ich przez 10 mil.
    Potem Indianie zawrocili i scigali zolnierzy 30 mil."
    "(...) chased them 10 miles, after which the Indians had turned around
    and chased him thirty." - George Bird Grinnell 'The Fighting Cheyennes'
    str. 156

  • Ataki na budowniczych kolei i na pociagi.
    - - (+ video)

    .

  • Bibliografia i linki.
  • Map of the Central Plains Indians Wars 
(Lakota Sioux and Cheyennes vs soldiers 
and settlers)
    Map of the Central Plains Indians Wars (Lakota Sioux and Cheyennes vs soldiers and settlers)
    Mapa pokazuje miejsca walk Lakotow i Czejenow z zolnierzami i osadnikami.
    W artykule ponizej sa opisane starcia ktore mialy miejsce na poludnie od rzeki
    Platte (czyli w dolnej polowie mapy).

    Objasnienia do mapy:
    Miejsca bitew Lakotow i Czejenow z zolnierzami i miejsca ich atakow na osadnikow sa oznaczone czerwonymi krzyzykami.
    Masakra Lakotow nad Wounded Knee Creek i masakra Czjenow nad Sand Creek sa oznaczone pomaranczowymi krzyzykami.
    Zloto odkryto niedaleko gory Pike's Peak w Colorado (lewy, dolny rog mapy) i w Gorach Black Hills, czyli Gorach Czarnych
    (lewy, gorny rog mapy). Najwiecej bizonow bylo nad rzeka Republican. Granica miedzy cywilizowanym wschodem i tzw.
    Dzikim Zachodem przebiegala wzdluz rzeki Missouri. Na mapie widac ja wzdluz prawego kranca mapy, od gory do dolu.
    Miasta Sioux City, Omaha, Topeka i Kansas City byly miastami pogranicza.

    Ponizej jest tlumaczenie nazw gor, rzek, i in.
    - - - - - Black Hills = Czarne Gory,
    - - - - - Badlands = Zle Ziemie,
    - - - - - Chimney Rock = Kominowa Skala, zwana przez Indian Penisem Jelenia
    - - - - - Sand Hills = Piaszczyste Wzgorza,
    - - - - - North Platte = Polnocna Platte (rzeka)
    - - - - - South Platte = Poludniowa Platte (rzeka)
    - - - - - Coast of Nebraska = Wybrzeze Nebraski,
    - - - - - Grand Island = Wielka Wyspa (na rzece Platte)
    - - - - - Prairie Dog = (strumien) Pieska Preriowego
    - - - - - Beaver = Bobrzy (strumien)
    - - - - - Chalk Pyramids = Kredowe Piramidy,
    - - - - - Pawnee Rock = Skala Paunisow,
    Tlumaczenie nazw plemion i szczepow indianskich:
    - - - - - S.Oglala-Lakota = Poludniowi Oglala
    - - - - - N.Oglala-Lakota = Polnocni Oglala
    - - - - - Cheyennes = Czejeni
    - - - - - Pawnee = Paunisi
    - - - - - Comanches = Komancze
    - - - - - Osage = Osedzowie
    - - - - - Ute = Utahowie
    Tlumaczenie slow z prawego dolnego rogu mapy:
    - - - - - towns = miasteczka
    - - - - - forts = forty
    - - - - - trading posts = placowki handlowe
    - - - - - roads, trails = drogi, szlaki
    - - - - - battle sites = miejsca bitew, walk


    Rozlegle prerie w zachodniej czesci stanu Kansas, niedaleko Fortu Wallace.
    Ten obszar to samo serce ziem Czejenow i wojowniczych Poludniowych Oglala
    pod wodza Zabojcy Paunisow. Prerie te obfitowaly w bizony, pieski preriowe i
    antylopy. Tu Czejeni i Poludniowi Lakoci stoczyli kilka bitew z bialymi i
    Paunisami.

    Walki daleko na poludniu, w Colorado i Kansas.

    .

    Na poludnie od Platte mieszkali Poludniowi Oglala, ci ktorzy w latach 1840-ych odlaczyli sie od reszty plemienia Lakotow. Polowali oni i mieszkali na ziemiach oficjalnie nalezacych do Czejenow obejmujacych zachodni Kansas i wschodnia czesc stanu Colorado. Czejeni i Poludniowi Oglala czesto obozowali razem i prowadzili wojny przeciwko wspolnym wrogom: Paunisom, Utahom i Amerykanom. Na tych ziemiach takze mieszkala i polowala niewielka grupa Indian, ktorzy oddzielili sie od Gornych Brulow.
    Po zakonczonych wojnach z bialymi w roku 1869 Poludniowi Oglala odeszli na polnoc gdzie dolaczyli do reszty Lakotow. Na ten sam krok zdecydowala sie takze polowa Czejenow (tzw. Polnocni Czejeni). W latach 1870-ych Lakoci i Czejeni stoczyli dlugie i dramatyczne walki z Amerykanami.

    Wodzowie i znaczniejsi wojownicy:

  • Zabojca Paunisow (ang: Pawnee Killer) - Poludniowi Oglala
  • Zla Rana (ang: Bad Wound) - Poludniowi Oglala
  • Mala Rana (ang: Little Wound) - Poludniowi Oglala
  • Czerwony Lisc (ang: Red Leaf) - Poludniowi Brule
  • Rzymski Nos (ang: Roman Nose) - Czejeni, Zolnierze Psy
  • Wysoki Byk (ang: Tall Bull) - Czejeni, Zolnierze Psy
  • Czarny Kociol (ang: Black Kettle) - Czejeni
  • Wir Powietrzny (ang: Wirlwind) - Czejeni
  • Maly Wilk (ang: Little Wolf) - Czejeni
  • Indycza Noga (ang: Turkey Leg) - Czejeni, przyjaciel wojennego wodza Pd. Oglalow, Zabojcy Paunisow

    Indianie i bizony Ziemie nad rzekami Republican i Platte obfitowaly w bizony. Jednak po tym jak dwa szlaki osadnicze (Oregonski i Mormonski) poprowadzono wzdluz Platte, bizony przeniosly sie na polnoc i poludnie od tej rzeki.

    Ze wzgledu na dostatek bizonow nad rzeka Republican, tamtejszym Indianom nie kwapilo sie do rezerwatow. Sprzyjal temu fakt ze w latach 1850-ych niewielu bialych osiedlilo sie na tych ziemiach. Sytuacja jednak zmieniala sie bardzo szybko. Odkrycie zlota i powstanie nowych szlakow spowodowalo naplyw osadnikow i poszukiwaczy zlota. To z kolei spowodowalo znaczne zwiekszenie ilosci wojska. Tak wiec juz na poczatku lat 1860-ych doszlo do licznych starc miedzy Amerykanami i Indianami.

    W 1863 Gubernator Colorado, Doktor John Evans, wyslal delegacje do Czejenow, Arapahow i Poludniowych Oglala z propozycja spotkania i rozmow pokojowych. Mimo obietnicy otrzymania prezentow wodzowie przyjeli ich nieufnie pytajac czego w zamian biali oczekuja. Gdy agenci do spraw indianskich, Loree i Colley, powiedzieli im ze chca aby Indianie zrezygnowali z koczowniczego trybu zycia, zeby osiedli w rezerwacie i zajeli sie rolnictwem, wodzowie odparli ze "jeszcze im tak zle sie nie powodzi aby przyjac te oferte."

    Sytuacja Indian jednak zaczela sie stopniowo pogarszac. Niedaleko Fortu Larned oddzial wojska zabil 25 Czejenow. Na poczatku Maja 1863 Major Downing i jego zolnierze zaatakowali wioske Czejenow w Cedrowym Kanionie, niedaleko Poludniowej Platte, zabijajac 26 i raniac 30 mezczyzn, kobiet i dzieci. Czejeni i ich sojusznicy odpowiedzieli akcjami odwetowymi. Np. zniszczyli ranczo lezace 45 km od Denver. Oskalpowane i okaleczone ciala pana Hungate, jego zony i dwojki dzieci, biali przywiezli do miasta gdzie wystawiono je na pokaz. Nienawisc mieszkancow Denver w stosunku do Indian znacznie wzrosla.
    W Listopadzie 1864 oddzialy pod dowodztwem Pulkownika Chivingtona zmasakrowaly wioske Czejenow wodza Czarnego Kotla. Biali zabili wtedy 70-163 mezczyzn, kobiet i dzieci. Bylo wielu rannych. (W wiosce Czejenow bylo takze 10 tipi Arapahow wodza Lewa Reka.) Straty napastnikow wyniosly 24 zabitych i 52 rannych.

    Reakcja Indian na te masakre byla natychmiastowa. Czejeni wraz z Lakotami rozpoczeli krwawe rajdy w Colorado i Kansas, uwiecznione zniszczeniem Julesburga w zimie 1865 i szeregu rancz i stacji dylizansow. Na okres wojny z Indianami Amerykanie zamkneli linie dylizansow i szlaki osadnicze wiodace przez srodkowe prerie.

    W latach 1865 i 1866 Lakoci i Czejeni kontynuowali wojne z bialymi. Przez kilka tygodni lata 1867 Indianie atakowali bialych w zachodnim i srodkowym Kansas. W wyniku ich rajdow 79 Amerykanow zostalo zabitych, wielu bylo rannych, a kilku dostalo sie do niewoli. W Sierpniu okolo 200 Arapahow weszlo na sciezkie wojenna i zaczelo atakowac pojedyncze farmy i rancza w Colorado. W 1868 duza grupa Czejenow i Lakotow ostrzelala ze wzgorza miasteczko Sheridan w Kansas. Wzbudzilo to panike wsrod jego mieszkancow i budowniczych koleji. Randolph Keim pisal ze w owym roku miasteczko bylo jakby w stanie oblezenia ze strony Indian. W tymze roku Czejeni i Arapaho zorganizowali wyprawe daleko na wschod, poza wielki zakret rzeki Arkansas. (Marvin H. Garfield pisze "Reports had reached Sheridan that a war party of Cheyennes and Arapahoes had crossed the Arkansas east of the Great Bend.")

    W latach 1867-68 w samym tylko stanie Kansas Indianie dokonali 143 atakow na ludnosc cywilna. Poniewaz ziemie te zamieszkiwali glownie Czejeni wiec na nich przypada okolo polowa tych atakow (77). Na Lakotow 34, Paunisow 15, na Kiowow 9, Arapahow 7 i Komanczow 1. W okresie od 12 Wrzesnia 1868 do 9 Lutego 1869 Poludniowi Lakota (Sioux) i Czejeni zabili 158 cywili. Ponadto do tego dochodzi kilkudziesieciu zabitych zolnierzy i zwiadowcow.

    Lata 1860-te na poludniowych i srodkowych preriach to okres intensywnych walk Indian z wojskiem prowadzonym przez zwiadowcow Paunisow i Utahow. Ze strony bialych wzieli w nich udzial tak slynni dowodcy jak Sheridan, Custer, Hanckock, Carr i inni. Lista tych walk, wraz z mapa, znajduje sie ponizej.

    ~

    .

    1857
    Karna ekspedycja Pulkownika Sumnera.

    "Bitwa" nad rzeka Solomon.

    Choc w moim artykule skupiam sie glownie na latach 1860-1875, czyli okresie najintensywniejszych walk Lakotow i Czejenow na srodkowych preriach, to nie sposob calkowicie pominac wczesniejszy okres, a szczegolnie wyprawe Pulkownika Sumnera w 1857 roku.

    Pulkownik Sumner Pulkownik Edwin Vos Sumner z ok. 500 zolnierzami, 2 dzialami i zwiadowcami wyruszyl w pole aby ukarac Czejenow i Poludniowych Oglala za ich ataki na bialych. Punktem startowym wyprawy Sumnera byl Fort Leavenworth nad Missouri. Poczatkowo jego oddzial poruszal sie wzdluz Poludniowej Platte. 15 Lipca 1857 Sumner postanowil opuscic doline tej rzeki aby poszukac wrogich Indian nad rzeka Republican (w obecnym stanie Kansas). Obszar przez ktory poruszal sie wygladal pustynnie. Rzeczki byly prawie wyschniete a na jej brzegach nie bylo drzew, co nastreczalo problemy przy rozpalaniu ognisk podczas postojow. Zamiast drewna wiec uzywano uschniete odchody (lub jak mowili zolnierze "placki") bizonie znalezione na prerii.

    Po kilku kolejnych dniach marszu znikly z zachodniego horyzontu Gory Skaliste. Teren tu byl zlozony z niewielkich wzgorz przypominajacych piaszczyste wydmy. W miare kontynuowania marszu i dotarcia do polowy drogi miedzy Pd. Platte i Republican, teren zrobil sie bardziej plaski, az w koncu byl rowny jak stol. Nigdzie nie bylo widac sladu czlowieka. Ani drzew. Co prawda spotykano plochliwe antylopy i sporo pieskow preriowych, ale nie widac bylo bizonow.
    (John Monnett pisze na str. 143 "[...] this trail crossed tye ranges of sandhills lying between the South Platte and the Republican at their narrowest points. Its route followed the most level of lands between and had at least a small supply of water at critical intervals before striking the upper reaches of the closest stream draining into the Republican [...] country that was dreary, desolete and barren, without trees, without game, without much water, and with little grass.")

    Pulkownik Sumner nie szedl jak to sie mowi "w ciemno" ale poruszal sie wzdluz starego indianskiego szlaku. Szlak ten prowadzil przez labirynt niewielkich wzgorz a nastepnie przez plaska prerie. Co jakis czas natrafiano na malenkie zrodla wody. Gdyby zolnierze zgubili ten szlak wtedy albo zabladziliby albo zgineli z pragnienia. (W 1856 Porucznik Bryan "przetarl" ten szlak podczas marszu z Fortu Riley do Przeleczy Bridgera.)

    Gdy po przejsciu przez ten plaski teren natrafiono na pasmo wzgorz piaszczystych, zolnierze byli zmeczeni. Oboz zalozona nad pobliskim zrodelkiem i dano wypoczac zwierzetom. Po przekroczeniu pasma wzgorz natrafiono na pierwsze bizony. Indianscy zwiadowcy, ktorzy szli daleko w przodzie, powiedzieli generalowi ze widzieli stado dzikich koni. Podczas nastepnego postoju slonce tak prazylo ze biali zostali zmuszeni do zrobienia zaslon przez sloncem. Otoz wbijali 4 szable w ziemie i na nich rozposcierali koc. Potem kladli sie pod niego i probowali sie zdrzemnac.
    18 Lipca ekspedycja dotarla do wyzyny gdzie nie bylo piasku. Teren byl lekko sfalowany, porosniety lepsza niz poprzednio trawa. Byla wiec nadzieja na upolowanie jakichs zwierzat i na posilek ze swiezego miesa. W koncu dotarto do rzeki Solomon gdzie stalo kilka wiosek indianskich.

    Wojownicy wiedzieli o zblizaniu sie wojska. Jeden z czarownikow powiedzial ze spowoduje aby kule zolnierzy nie zabijaly Indian. Zacheceni tym wojownicy dosiedli najlepszych koni i wyjechali z wioski sformowani w cztery dlugie szeregi. (William Chalflant podaje na str. 216 w ksiazce Cheyennes and Horse Soldiers. The 1857 Expedition and the Battle of Solomon Fork , ze stalo tam ponad 350 tipi.) Nastepnie Czejeni i Poludniowi Oglala zajeli pozycje na wzgorzu z ktorego mieli doskonaly widok na zblizajacego sie wroga. Lekki wiatr poruszal piora na glowach Indian. Ich twarze byly pomalowane w barwy wojenne. Wielu mlodych wojownikow bylo podekscytowanych zblizajaca sie walka.

    29 Lipca 1857 zwiadowcy doniesli pulkownikowi ze ok. 300 wojownikow jest niedaleko i stoja juz uformowani w szyk bojowy. Sumner nakazal piechocie zatrzymac sie a sam z kawaleria ruszyl w strone wroga. Kawaleria utworzyla w ruchu formacje liniowa a nastepnie dwie kompanie oddzielily sie i ruszyly przeciwko flankom Indian. Reszta wyciagnela szable i ruszyla do szarzy.
    Tego Indianie nie oczekiwali. Szaman zapewnial ich ze nic im sie nie stanie od kul, ale nie od szabel ! Wg. Sumnera Indianie trwali na pozycji ze "zdumiewajaca smialoscia" az do momentu kiedy szarzujacy zolnierze wyciagneli szable. Wtedy nagle rzucili sie do ucieczki we wszystkich kierunkach. Nie sposob bylo ich dogonic poniewaz mieli swieze konie. (Sumner pisal w swym raporcie "they stood with remarkable boldness, until we charged and were nearly upon them, when they broke in all directions, and we prusued them seven miles. Their horses were fresh and very fleet, and it was impossible to overtake many of them.")
    Podczas poscigu biali zabili 9 Indian. Ilosc rannych jest nieznana. Oddzial Sumnera stracil 2 zabitych i 9 rannych (w tym jeden oficer). Nastepnego dnia po "bitwie" ktora wlasciwie nie byla bitwa poniewaz Indianie uciekli zanim skrzyzowano szable, lance i tomahawki, Sumner zostawil rannych pod eskorta kompanii piechoty, a sam ruszyl w poscig za wrogiem. Mial on takze nadzieje na znalezienie wiosek indianskich i zniszczenie ich.

    Sumner w koncu natrafil na duza wioske zlozona z 340 tipi. Indianie opuscili ja w poplochu i zolnierze zniszczyli wszystkie namioty, zapasy skor i zywnosci. Nastepnie zolnierze kontynuowali poscig przez 50 km. Niestety Indian nie doscignieto i wkrotce Sumner zakonczyl swa kampanie. Pulkownik wrocil do Fortu Leavenworth we Wrzesniu 1857.

    ~

    .

    Nieudana wyprawa Generala Hancocka.
    "Ten oficer rwie sie do walki.
    Pojade i zabije tego Hancocka !"
    - wodz Rzymski Nos
    (Kwiecien-Maj 1867)

    General Hancock Rzad amerykanski wyslal na srodkowe prerie Generala Hancocka aby uporzadkowal sprawy z Indianami. Poczatkowo Hancock mial artylerie oraz 6 kompanii piechoty. Oddzial ten wyruszyl z Fortu Leavenworth nad Missouri pociagiem i dotarl do Fortu Riley w Kansas w ostatnim tygodniu Marca 1867. Tam zostal on wzmocniony 4 kompaniami 7-go Pulku Kawalerii i 1 kompania z 37-go Pulku Piechoty. Kawaleria dowodzil oficer o nazwisku Custer, ten sam ktory w nastepnym roku zada straszna kleske Czejenom nad Washita, a w 1876 juz jako general zostanie zabity przez Lakotow nad Little Bighorn. George Armstrong Custer pozostawil dokladny opis tej wyprawy w swek ksiazce "My Life on the Plains".

    Z Fortu Riley oddzial maszerowal do odleglego o 140 km Fortu Harker.
    Tam dolaczylo do niego kolejne 2 kompanie kawalerii.
    Nastepnie General Hancock ruszyl w kierunku Fortu Larned.

    Po kilku dniach marszu napotkano Indian i oficerowie spotkali sie na rozmowe z dwoma wodzami Czejenow. Nastepnego dnia rano oddzial ruszyl z Fortu Larned nad strumien Paunisow (ang: Pawnee Fork) gdzie stala wioska indianska. Zolnierze rozbil oboz w odleglosci 30 km od fortu. Wkrotce biali zauwazyli slupy dymu unoszace sie z kierunku gdzie stala wioska. Jak sie okazalo to Indianie podpalili prerie aby nie pozwolic wojsku na zblizenie sie do ich wioski.

    Po kilku kilometrach marszu biali dostrzegli okolo 300 indianskich tipi ustawionych wzdluz strumienia ktorego brzegi byly porosniete drzewami i krzewami. Nieco ponad polowa tipi nalezala do Czejenow, reszta do Poludniowych Oglalow i Bruli.
    W pewnym oddaleniu od wioski staly setki wojownikow uzbrojonych w lance, tomahawki, luki i strzaly. Niektorzy mieli rewolwery i karabiny. Wojownicy mieli ciala i twarze pomalowane w barwy wojenne, niektorzy mieli na glowach pioropusze. Na przedzie stali wodzowie i znaczniejsi wojownicy Czejenow i Lakotow.

    Widzac taki pokaz sily ze strony Indian, general rozkazal piechocie, kawalerii i artylerii sformowac szyki bojowe. Nastepnie poszczegolne kompanie ruszyly naprzod: piechurzy z karabinami na ramieniu, a kawalerzysci z wyciagnietymi szablami. W swych wspomnieniach George Armstrong Custer jest pelen zachwytu dla obu stron: zolnierzy i wojownikow.

    Gdy obie strony stanely naprzeciwko siebie General Hancock wyslal tlumacza ktory zaprosil wodzow na rozmowy. Do spotkania doszlo w polowie drogi miedzy stronami. Wsrod wodzow byl Zabojca Paunisow, Zla Rana i Wysoki Niedzwiedz od Poludniowych Oglala i Wysoki Byk, Bialy Kon i Rzymski Nos od Czejenow. Ten ostatni nalezal do Poludniowych Czejenow, do klanu Zolnierzy Psow.
    Rzymski Nos Rzymski Nos trzymal biala flage w dloni, znak ze przybywa w celach pokojowych. Po powitalnych usciskach dloni Hancock zapytal dlaczego wczesniej Indianie zachowywali sie wrogo. Potem zapytal czy wodzowie chca wojny czy pokoju, bo jesli chca walczyc to on i jego zolnierze sa gotowi. Indianie odpowiedzieli ze sa za pokojem. Hancock odparl ze zamierza zblizyc sie z oddzialem do wioski ale zabroni zolnierzom wchodzenia do niej aby uniknac nieporozumien. Wodzowie nie przyjeli jego decyzji z radoscia. Kilka lat wczesniej oddzialy wojska zmasakrowaly wioske Czejenow nad Sand Creek i teraz bliskosc zolnierzy bardzo niepokoila ich. Hancock przyprowadzil dwoje dzieci wzietych do niewoli przez zolnierzy nad Sand Creek i teraz chcial je zwrocic Czejenom. Indianie byli szczesliwi widzac dzieci z powrotem ale nie byli zadowoleni ze byly one ubrane jak "blade twarze."

    W koncu zolnierze rozlozyli sie obozem okolo 1 km od wioski indianskiej. Gdy kilka pasacych sie indianskich wierzchowcow znalazlo sie wsrod namiotow wojska, zolnierze zlapali je i zwrocili Indianom.

    Wkrotce jednak sprawy zaczely szybko sie pogarszac. Grupa wodzow Czejenow przybyla do obozu zolnierzy i poinformowala Hancocka ze ich kobiety i dzieci na widok wojska uciekly. General domagal sie aby oni wrocili obiecujac dobre traktowanie. Wodzowie, w tym Rzymski Nos, odpowiedzieli ze sprobuja zawrocic kobiety i dzieci.
    W wiosce za zgoda Indian przebywal metys, polkrwi Czejen, Ed Gurier, ktory co dwie godziny informowal generala o sytuacji. Wieczorem doniosl on bialym ze wodzowie i wszyscy wojownicy siodlaja wierzchowce, pakuja rzeczy na travois i przygotowuja sie do opuszczenia wioski. Hancock nakazal aby Custer zebral swych kawalerzystow i otoczyl wioske. Ten manewr mial byc wykonany mozliwie cicho. Mimo zapadajacych ciemnosci zolnierze nie mieli problemow z poruszaniem sie poniewaz ksiezyc swiecil jasno. Oczekujac oporu ze strony Indian general rozkazal aby piechota i artyleria stali w pogotowiu gdyby trzeba bylo wesprzec kawalerie.
    Kawaleria po zblizeniu sie do wioski zatrzymala sie. Custer, Porucznik Moylan, doktor Coates i jego asystent, i metys Gurier, zsiedli z koni i zaczeli sie czolgac. W wiosce indianskiej panowala cisza. Biali mysleli ze jej mieszkancy spali. Wkrotce jednak sie okazalo ze tipi sa puste. Indianie odeszli, w tym czejenska zona metysa. Indianie zrobili to tak nagle ze w wielu tipi nadal palily sie ogniska.

    Wodz z plemienia Delawerow Jak sie wkrotce okazalo Czejeni i Poludniowi Oglala rozdzielili sie na male grupy tym samym bardzo utrudniajac poscig. Po poscigu non stop przez 50 km kawaleria Custera prowadzona przez zwiadowcow z plemienia Delawerow zgubila ich slad. Custer wiedzial tylko jedno, Indianie uciekali na polnoc i polnocny zachod. Biali przypuszczali ze poszczegolne grupy uciekajacych Indian zbiora sie gdzies w dolinie rzeki Smoky Hill.

    Przez nastepne dni kawalerzysci widzieli sygnaly dywne dochodzace z roznych kierunkow. W ten sposob grupy Czejenow i Oglalow porozumiewaly sie ze soba. Podczas marszu Custer postanowil zapolowac na szybkie antylopy. W tym celu wzial kilka psow mysliwskich i razem z jednym z trebaczy oddalil sie od oddzialu. Podczas polowania natrafiono takze na samotnego bizona.

    Gdy Custer ze swymi kawalerzystami dotarl do Fortu Hays w Kansas, natychmiast wyslal raport do Generala Hancocka w ktorym opisal dzialania swego oddzialu. W miedzyczasie Hancock rozgniewani ze Indianie go "zdradzili" postanowil ukarac ich poprzez spalenie wszystkich tipi w opuszczonej wiosce.

    Custer Kampania Hancocka na srodkowych preriach nie obfitowala w wielkie bitwy z Indianami. Choc piechota i artyleria nie byly ani razu w akcji, to kawaleria pod dowodztwem Custera miala pelne rece roboty. Sam Custer (na fotografii) chcial aby jego zona, ktora przebywala w jednym z fortow pogranicza, odwiedzila go. Poniewaz z fortu mial wyruszyc konwoj w celu dotarcia do obozu, wiec Custer chcial aby zona zabrala sie z nim. (Opis ataku Indian na owy konwoj znajduje sie w rozdziale ponizej.)

    ~

    .

    Klopoty Custera z Zabojco Paunisow.
    Oglala wyzwali bialych od tchorzy i pokazali im gole tylki.
    Wsciekli zolnierze chcieli ich scigac ale Custer zabronil.
    (1867)

    W miedzyczasie w obozie Custera nad Republican zapanowala nuda. Indianie znikli, lub przynajmniej tak "bladym twarzom" sie wydawalo. Kazdego popoludnia zolnierze wypuszczali muly i konie na prerie aby popasly sie. Przed wieczorem sprowadzano je do obozu. Oboz byl pilnowany przez straze. Potem trebacz gral sygnal i gaszono ogniska. W bezchmurne noce w swietle ksiezyca bylo widac namioty, konie i muly. Custer tez wyslal dwie grupy zolnierzy, jedna pod dowodztwem Majora Elliota zlozona z 11 zolnierzy, i druga zlozona z 50 zolnierzy jako eskorte konwoju.

    Pewnego wieczoru rozlegl sie strzal. To jeden ze straznikow strzelil do obcej postaci zblizajacej sie do koni. Wkrotce rozlegly sie strzaly i owy straznik zostal trafiony kula karabinowa, i upadl ranny na ziemie. Wszyscy oficerowie i zolnierze poderwali sie na nogi a jeden z nich przebiegajac obok namiotu Custera krzyknal: "Oni tu sa !" Poczatkowo Custer nie wiedzial o kogo chodzi, jednak wkrotce wyjasnilo sie ze chodzi o Indian. Custer zlapal swoj karabin Spencer i wybiegl z namiotu.
    Okolo 50 konnych wojownikow wyjechalo z pobliskiego jaru i ruszylo w kierunku koni i mulow. Jednak spotkal ich zawod, przebudzeni strzalami i okrzykami zolnierze otworzyli ogien z karabinow. Indianie szybko wycofali sie na bezpeczna odleglosc. Do pierwszej ich grupy dolaczyly kolejne i wodzowie zaczeli sie naradzac co robic dalej.

    Custer wyslal jednego z tlumaczy aby porozmawial z Indianami i dowiedzial sie z jakiego plemienia pochodza. Wodzowie zgodzili sie spotkac z Custerem w polowie drogi, nad rzeka. Po obu stronach mialo byc nie wiecej niz po 6-7 osob. Custer i szesciu oficerow w towarzystwie trebacza i tlumacza ruszyli w kierunku Indian. Potem zsiedli z koni ktore zostawili pod opieka trebacza a sami ruszyli pieszo w strone wodzow. Gdyby owy trebacz zauwazyl ze Indianie zachowuja sie wrogo mial natychmiast dac sygnal. Zolnierze ktorzy pozostali w obozie byli w pelnej gotowosci bojowej i mieli natychmiast przyjsc z pomoca Custerowi i jego towarzyszom.
    Zabojca Paunisow
wodz Poludniowych Oglala Wedlug umowy z wodzami obie strony mialy przybyc nieuzbrojone. Jednak Custer nie ufal Indianom i nakazal aby kazdy mial przy sobie rewolwer wsadzony za pas pod kurtke lub mundur. Pierwsi na miejscu stawili sie biali. Wkrotce przybylo 7 wodzow. Custer byl zaskoczony widzac Zabojce Paunisow (na fotografii), wodza Poludniowych Oglala. W swym pamietnikach nazywa on tego wodza "starym znajomym", ktory wczesniej obiecywal ze bedzie zyl w pokoju z "bladymi twarzami."
    Custer pisze ze jego glownym celem rozmow z wodzami bylo dowiedzenie sie gdzie znajduje ich wioska. Tego jednak czujni wodzowie nie wyjawili. Z kolei wodzowie chcieli sie dowiedziec o planach oddzialu Custera. Oficerowie jednak nie byli zbyt rozmowni a sam Custer trzymal jedna dlon na ukrytym rewolwerze. W pewnym momencie z nadrzecznych krzewow wyjechal mlody wojownik i zblizyl sie do oficerow i wodzow. Nikt do tego faktu nie przywiazal wiekszego znaczenia dopoki kilka minut pozniej kolejny wojownik dolaczyl do nich. Custer zaprotestowal do Zabojcy Paunisow ze Indianie lamia warunki. Wodz probowal zbagatelizowac sprawe ale po kolejnych protestach Custera obiecal ze juz nie bedzie wiecej "przybyszy."
    Po tym nieprzyjemnym epizodzie oficerowie i wodzowie wrocili do przerwanej rozmowy. Po chwili jednak pojawila sie grupa wojownikow po drugiej stronie rzeki i wygladalo na to ze oni tez chca dolaczyc do rozmowcow. (Custer pisze na str. 141: "The conversation was then resumed and continued until another party of the warriors was seen preparing to cross from the other side.") Poniewaz proporcja miedzy bialymi i indianskimi delegatami byla juz zachwiana (7:11) i wygladalo na to ze jeszcze bardziej przechyli sie na korzysc Indian, wiec Custer ostrzegl wodzow. Wskazal przy tym na trebacza stojacego w pewnym oddaleniu i mowiac ze ma on za zadanie danie sygnalu kawalerzystom do przyjscia z pomoca oficerom gdyby Indianie chcieli ich podstepnie zabic. Slyszac to Zabojca Paunisow dal znac Indianom aby juz zaden z nich nie przybywal.

    Po kilkudziesiu minutach dalszej rozmowy, wodzowie orzekli ze oczekuja drobnych prezentow: kawy, cukru, amunicji itp. Custer zgodzil sie na nie z wyjatkiem amunicji. Potem obie strony rozeszly sie. Custer nakazal pojscie sladami wodzow, majac nadzieje ze zaprowadza one do wioski indianskiej. Wodzowie jednak zorientowali sie w sytuacji i tak szybko pognali swe konie ze zolnierze pozostali daleko w tyle. Po kilku godzinach grupa zolnierzy zdecydowala sie zawrocic do obozu. Zaraz jak tylko wrocili Custer zauwazyl ze oboz jest obserwowany przez Indian i wyslal Kapitana Hamiltona z grupa zolnierzy aby dowiedzial sie jakie sa ich intencje.
    Hamilton ruszyl w kierunku niewielkich wzgorz gdzie znajdowalo sie 6 konnych wojownikow. Jednak jak tylko zolnierze zblizyli sie do nich, wojownicy odjechali na inne wzgorze. Gdy Hamilton kontynuowal swoj marsz Indianie rozdzielili sie na dwie grupy idace w roznych kierunkach. W tej sytuacji Hamilton podzielil swoj oddzial liczacy ok. 50 zolnierzy na dwie grupy. Dowodztwo nad jedna z nich objal brat Custera, a nad druga sam Hamilton.
    Gdy tylko te dwie grupy zaczal dzielic wiekszy dystans, nagle wyjechalo z jaru ponad 40 wojownikow i z glosnymi okrzykami wojennymi ruszyli w kierunku grupy Hamiltona. Indianie zaczeli krazyc naookolo zolnierzy i strzelac do nich z lukow i rewolwerow. Wedlug Custera Indianie wykazali sie "niezwykla smialoscia" podjezdzajac dosc blisko do zolnierzy. Strat jednak nie zadali przeciwnikowi poniewaz strzelanie z jadacego konia nie zwiekszalo skutecznosci ognia, a wprost przeciwnie. (Custer pisze na str. 146: "The Indians displayed unusual boldness, sometimes dashing close up to the cavalry and sending in a perfect shower of bullets and arrows. Fortunately their aim, riding as they did at full speed, was necessarily inaccurate.")
    Doktor Coates znajdowal sie w polowie drogi miedzy tymi dwiema grupami zolnierzy i kiedy uslyszal strzaly ruszyl w kierunku grupy Hamiltona. Indianie zobaczyli go i 6 wojownikow ruszylo za nim. Widzac wojownikow doktor zawrocil konia i ruszyl z powrotem w kierunku obozu od ktorego dzielo go ponad 5 km. Indianie bedac znacznie lepszymi jezdzcami niz bialy mieli nadzieje dopadniecia go. Pedzac jak szalony po zielonej prerii doktor w koncu dotarl w poblize obozu. Wojownicy zatrzymali sie, oddali kilka strzalow za nim i odjechali.
    Mocno wystraszony, ale i szczesliwy, doktor opowiedzial ze widzial jak Hamilton i jego zolnierze sa otoczeni przez Indian. Slyszac to Custer nakazal siodlac konie i ruszac im z pomoca. Jak sie okazalo Hamilton sam odparl atak Indian i wlasnie wracal do obozu. Napastnicy po stracie 2 zabitych i kilku rannych odeszli. Ale poniewaz odeszli w kierunku gdzie znajdowal sie Major Elliot z zaledwie 11 zolnierzami wiec Custer zaczal bardzo sie niepokoic o nich. Po kilku dniach jednak okazalo sie ze Elliot i jego ludzie szczesliwie wrocili do obozu.

    Kilka dni po powrocie Majora Elliota z obozu zdezerterowalo 13 zolnierzy. A do tego zrobili to w dzien i na oczach reszty oddzialu ! Siedmiu z nich bylo konno a 6 pieszo. Oficerowie powiedzieli Custerowi ze wiecej zolnierzy planuje zdezerterowac. Slyszac to Custer nakazal aby straze wokol obozu skladaly sie z oficerow.

    Mozna powiedziec ze poza tymi wyzej opisanymi wiekszych wydarzen nie bylo. Bylo za to kilka zabawnych wydarzen. Na przyklad pewnego dnia na pobliskim pagorku pojawili sie wojownicy Lakotow. Ale zamiast ostrzelac oboz Custera to zaczeli krzyczec wyzwiska pod adresem zolnierzy a potem pokazali im gole tylki. Biali nie posiadali sie z oburzenia. Zolnierze chcieli ruszyc za nimi ale Custer obawiajac sie zasadzki zabronil im. (Michael Blake pisze na str. 51: "The mortifying displays culminated with a crude demonstration by a score of warriors who lined up, dropped their breech- cloths, and, bending over, exposed their buttocks to the soldiers in the distance. The seething troops wanted to go after the warriors, but Custer held them in check.")

    ~

    .

    Ataki Indian na konwoj Cooke'a.
    (Czerwiec 1867)

    Karawana Cooke'a, lub raczej niewielki konwoj wojskowy pod dowodztwem Porucznika Cooke'a, znajdowala sie gdzies w poludniowo-zachodniej Nebrasce lub polnocno-wschodnim Colorado. Byl to obszar plaskiej jak stol prerii. (Custer pisze na str. 155: "The escort was moving over a beautifully level plateau. Npot a mound or hillock disturbed the evenness of the surface for miles in every direction.") Jakkolwiek nieliczne strumienie i rzeki plynace przez ten rejon wyrzezbily dosc glebokie doliny w prerii. Te doliny i jary byly prawie niewidoczne dla kogos jadacego po prerii i stanowily jakby bazy wypadowe dla watah wojownikow.

    Oficer William Cooke majacy dowodztwo nad konwojem, pochodzil z Kanady. Wstapil do armii amerykanskiej na ochotnika podczas wojny secesyjnej. Zaprzyjaznil sie z Custerem, ktory go bardzo polubil. Niestety obaj zgineli w 1876 w bitwie nad Little Bighorn. Jako eskorta konwoju sluzyla kompania kawalerii pod dowodztwem Porucznika Robbinsa. W sumie bylo tam 50 ludzi. Przewodnikiem byl zahartowany weteran pogranicza znajacy te ziemie i taktyke walki Indian, niejaki Comstock. Comstock, Cooke i Robbins jechali na czele konwoju.

    26 Czerwca 1867, gdy konwoj znajdowal sie w polowie drogi miedzy Fort Wallace w stanie Kansas, i Strumieniem Bobrow (ang: Beaver Creek), Comstock zauwazyl kilka glow Indian przygladajacym sie bialym z ukrycia. Slyszac to Cooke i Robbins wzieli lornetki i zaczeli przygladac sie wskazanemu miejscu. Widzac ze biali zobaczyli ich, Indianie wyjechali z ukrycia. Poczatkowo biali nie mieli powodow do niepokoju bowiem bylo tam zaledwie 20 wojownikow. Jednak wkrotce nowe grupy zaczely przybywac i liczba wojownikow wzrosla do okolo setki.
    Biali poczatkowo nie byli pewni czy to wrodzy czy pokojowo nastaowieni Indianie. Ich watpliwosci wkrotce sie rozwialy gdy sily Indian wzrosly do okolo 500 wojownikow pomalowanych w barwy wojenne. Comstock, Cooke i Robbins zauwazyli to przez lornetki. Niektorzy byli uzbrojeni w karabiny i rewolwery, wielu mialo lance, luki i strzaly. Amerykanie zdecydowali sie nie zatrzymywac wozow aby je ustawic w obronne kolo. Zamiast tego wozy ustawiono w dwa szeregi, pomiedzy ktore wgoniono zwierzeta, i kontynuowano powolny marsz. Zolnierze zsiedli z koni i z karabinami w dloniach posuwali sie po obu stronach konwoju. Zolnierzami po jednej stronie dowodzil Cooke a po drugiej Robbins. Co czwarty zolnierz zostal oddelegowany do pilnowania koni.

    Poczatkowo Indianie zblizyli sie do konwoju ale nie atakowali. Po prostu poruszali sie za nim obserwujac przygotowania bialych do obrony. Custer w swych pamietnikach tlumaczy to tym ze wojownicy prawdopodobnie czekali az konwoj wjedzie na obszar bardziej dogodny do wielkiej szarzy kawaleryjskiej. Pierwsza szarza Indian nastapila z lewej flanki. Zolnierze przyklekneli, wycelowali i czekali az napstnicy podjada blizej. Potem rozlegla sie salwa, kilku wojownikow spadlo z koni i kilka trafionych wierzchowcow przewrocilo sie wraz z jezdzcami. Indianie wycofali sie na dalsza odleglosc a William Comstock wyjechal naprzod ich wyzwal ich od tchorzy.
    Atak Siouxow i Czejenow
na oddzial wojska Oficerowie przeszli wzdluz szeregu zolnierzy i ostrzegli ich przed strzelaniem na duza odleglosc, czyli przed marnowaniem amunicji. W nastepnym ataku wojownicy przyjeli inna taktyke. Objezdzali wozy tak ze za kazdym razem kolo bylo coraz ciasniejsze. Podczas jazdy strzelali do bialych sami kryjac sie za wierzchowcami. Tak jak widac na tym obrazie obok. Zolnierze jednak odparli ten i nastepny atak. Z jednej strony oficerowie byli zadowoleni z dotychczasowego przebiegu walki. Ataki wroga zostaly odparte bez strat wlasnych. Z drugiej jednak strony Indianie poniesli tylko lekkie straty a zolnierzom zaczynalo im brakowac amunicji. Indianie jednak nie zmusili Amerykanow do zatrzymania sie, konwoj poruszal sie z niezmieniona predkoscia.

    Ku radosci zolnierzy na horyzoncie pojawil sie oddzial Kapitana Westa. Indianie nie byli pewni co dalej robic, czy kontynuowac ataki czy je przerwac. Poniewaz ich konie byly zmeczone szarzami, wiec zdecydowano sie odejsc. Zolnierze ich nie scigali. Straty Indian wyniosly 5 zabitych i 6 rannych. Dwoch zolnierzy bylo rannych.

    ~

    .

    Bitwa pod Fortem Wallace.
    Indianie walcza jak wojsko.

    (Czerwiec-Lipiec 1867)

    W 1867 w Kansas sprawy nie wygladaly dobrze. Grupa Czejenow wspierana przez 20 Oglalow i 4 Arapahow najechala osiedla w dolinach rzek Solomon i Saline. 26 Czerwca Czejeni (Zolnierze Psy) i Poludniowi Oglala zaatakowali stacje dylizansow i ranczo nad Pond Creek. Garnizony stacjonujace w fortach na pograniczu w stanie Kansas otrzymaly rozkaz ukarania Indian.

    Fort Wallace w 1879 Z Fortu Wallace (na ilustracji -->) wyruszyl Kapitan Barnitz z poltora kompania 7-go Pulku Kawalerii. Ta placowka wojskowa odegrala wazna role w ujarzmieniu Czejenow i Poludniowych Oglala. Wraz z trzema innymi fortami (Riley, Harker, Hays) mial on strzec szlaku Smoky Hill wiodacego do zlotonosnych gor Colorado. Ze wzgledu na swe najbardziej na zachod wysuniete polozenie, fort ten znajdowal sie w sercu ziem Poludniowych Czejenow, na obszarach obfitujacych w bizony.
    Miesieczne zarobki zwiadowcy pracujacego dla wojska wynosily 100 dolarow. Poganiacza mulow zatrudnionego w forcie - 35, woznicy - 45, pracownika fizycznego - 45, siodlarza - 90, kowala - 100, stolarza - 120 dolarow miesiecznie.

    Okolo 3 km od Fortu Wallace znajdowalo sie pasmo niewielkich pagorkow. Tam wlasnie znajdowali sie wrodzy Indianie. Barnitz nakazal sformowanie sie w linie i ruszenie do szarzy. Ku jego zdumieniu Czejeni i Oglala w sile 50-75 wojownikow utworzyli szyk wojskowy i tez ruszyli do ataku. W kilku punktach doszlo do walki wrecz. Wojownik Czejenow, Duzy Mokasyn, wysadzil z siodla trebacza Charlesa Clarka i zdobyl jego trabke. Zolnierze nie wytrzymali i po stracie 7 zabitych i kilku rannych rzucili sie do ucieczki w kierunku fortu. Oddzial Barnitza stracil takze polowe wierzchowcow (zabite lub zdobyte przez Indian). Po tej potyczce polaczone szczepy ruszyly w kierunku rzeki Republican gdzie napadly na konwoj Cooke'a. (Opisany w podrozdziale ponizej.)

    ~

    .

    Walki nad strumieniem Pieska Preriowego.
    "Nie chcemy walczyc z murzynami,
    chcemy walczyc z wami biale skurw***ny!"
    (Sierpien 1867)

    Major Moore wyruszyl z kilkoma kompaniami wojska przeciwko wrogim Indianom. Kapitan Armes z trzema kompaniami przeczesywal teren gdzie mialy miejsce ataki na bialych mysliwych polujacych na bizony. Jako zwiadowca sluzyl mu niejaki Pliley. Armes zaskoczyl i rozbil mala grupe Arapahow.

    Pieski preriowe 21 Sierpnia zwiadowca Pliley znalazl slady Indian nad strumieniem Pieska Preriowego. Byl to rejon, jak sama nazwa wskazuje, zamieszkaly przez te ucieszne stworzenia. Zwiadowcy Czejenow juz wczesniej zauwazyli zblizanie sie zolnierzy i dali o swym odkryciu dali znac za pomoca plonacych strzal. Indianskie sygnaly zauwazyli biali. Kapitan Armes nakazal aby tabory zatrzymaly sie w bezpiecznym miejscu nad strumieniem. Dal im eskorte zlozona z 65 zolnierzy a sam z reszta oddzialu ruszyl za Plileyem.

    W miedzyczasie Pliley z horrorem zauwazyl ze w jego kierunku jedzie 300 wojownikow ! Natychmiast powiadomil o tym zolnierzy ktorzy sformowali czworobok aby nie dopuscic do oskrzydlenia przez Indian. Czejeni i Oglala nadjechali strzelajac, wydajac okrzyki wojenne i wymachujac derkami. Sploszylo to czesc koni zolnierzy, ktorzy powoli wycofali sie do zaglebienia na prerii. Wojownicy kontynuowali atak objezdzajac czworobok naookolo i strzelajac do wroga.

    Karabin typu Spencer Jeden z atakow byl prowadzony przez wojownika z pioropuszem na glowie i dosiadajacego wspanialego konia. Biali odparli ten atak dzieki 7-strzalowym karabinom Spencera. Jednak owy wojownik nie odjechal do tylu wraz z innymi ale zaszarzowal pozycje wojska. Zranil on jednego z zolnierzy, przejechal przez czworobok i mimo licznych strzalow odjechal bez najmniejszej rany ! W ciagu pierwszych atakow Indian obie strony mialy po kilku rannych. Zwiadowca Pliley byl jednym z nich.

    Wkrotce pojawilo sie dodatkowe 400 wojownikow i wzmocnilo sily napastnikow. W tej sytuacji zolnierze, ostrzeliwujac sie caly czas, wycofali sie do niewielkiego kanionu. Czejeni zaczeli kpic z bialych oskarzajac ich o tchorzostwo. Jeden z wojownikow podjechal do zolnierzy trzmajac lance na ktorej ostrzu byl zatkniety skalp zabitego zolnierza (murzyna). Czejen krzyknal w niezlej angielszczyznie : "W ten sposob bedziemy was traktowac !" Za sugestia Plileya zolnierze puscili wolno konie i muly. Indianie szybko ruszyli za nimi starajac sie zlapac jak najwiecej wierzchowcow. Wtedy jednak ogien otworzyli zolnierze i zadali im pewne straty. Tuz przed zapadnieciem ciemnosci Indianie odeszli.

    Nastepnego dnia ranem Czejeni i Lakoci ponownie pojawili sie. Przez caly dzien trwaly manewry i ostrzeliwanie sie. Jednak biali nie chcieli opuscic swych pozycji w kanionie. To z kolei irytowalo wojownikow. Indianie podjezdzali do pozycji zolnierzy i wyzywali ich od tchorzy kryjacymi sie za oslonami. Z kolei jeden z wojownikow krzyczal: "Nie chcemy walczyc z murzynami, chcemy walczyc z wami biale skurw***ny!" (ang: We don't want to fight the niggers, we want to fight you white sons of bitches !)

    Wieczorem Armes i jego oddzial opuscili kanion i ruszyli w kierunku Fortu Hays. 23 Sierpnia Indianie ponownie go otoczyli, ale tym razem na krotko. Gdy po kilku godzinach napastnicy odeszli, zolnierze pod oslona nocy ponownie ruszyli w droge do fortu. Straty wojska (oddzialy Armesa i Jennessa) w walkach nad strumieniem Pieska Preriowaego wyniosly 3 zabitych i 29 rannych.

    ~

    .

    Bitwa na Wyspie Beechera (Wrzesien 1868)
    "Czuje jakbysmy maszerowali prosto w objecia piekla."

    General Sheridan W Sierpniu 1868 General Philip Sheridan (na fotografii) zastapil Generala Hanckocka na stanowisku dowodcy Departamentu Missouri. Sheridan zdobyl slawe jako dowodca kawaleriii podczas wojny secesyjnej, a nastepnie zorganizowal szereg kampanii militarnych przeciwko Indianom. Owy general takze zaslynal z powiedzenia ze "dobry Indian to martwy Indianin." (Obecnie history maja watpliwosci czy to on byl faktycznie autorem tych slow. Wiekszosc uwaza ze wypowiedzial jeden z politykow w Teksasie w okresie wyniszczajacych najazdow Komanczow na ten stan.)

    Po serii kosztownych ale nieudanych kampanii w ktorych sklad wchodzilo setki zolnierzy i wozow zaopatrzeniowych, General Sheridan zdecydowal sie na uzycie nowej taktyki w walce z Indianami prerii. Rozkazal on Majorowi Forsythowi z 9-go Pulku Kawalerii aby zebral 50 ochotnikow wsrod ludzi znajacych zycie na preriach i bedacych dobrymi strzelcami i jezdzacmi. Ta elitarna grupa miala dzialac na zasadach zblizonych bardziej do taktyki zwiadowcow niz regularnych oddzialow armii USA.
    Tak wiec zamiast duzej (a wiec i kosztownej !) ekspedycji militarnej w sklad ktorej wchodzily setki zolnierzy, artyleria, i dziesiatki ciezkich wozow z zaopatrzeniem, tym razem byl to niewielki ale elitarny oddzial. Zamiast powoli poruszjacej sie dlugiej kolumny wojska miala dzialac niewielka ale szybka grupa.

    W miedzyczasie oddzial pod dowodztwem Kapitana Benteena wyszedl z Fortu Zarah i mial starcie z Indianami nad strumieniem Walnut Creek. Major Forsyth planowal jakos dogadac sie z nimi i wyslal dwoch doswiadczonych zwiadowcow, Grovera i Comstocka, do duzej wioski Indian polozonej niedaleko zrodel rzeki Solomon. Wodz Indycza Noga przyjal ich chlodno i po krotkiej rozmowie nakazal im opuscic wioske. Siedmiu wojownikow eskortowalo dwoch bialych aby im krzywda sie nie stala. Gdy cala grupa byla juz na prerii nagle Indianie zaatakowali zwiadowcow. Comstock zginal na miejscu a Grover uzywajac jego ciala jako oslony odparl napastnikow. Wieczorem udalo mu sie wymknac i dotrzec do Fortu Wallace.

    Major Forsyth Tak wiec latem 1868 Major George Forsyth (na fotografii -->) oglosil pobor ochotnikow do swego oddzialu szybkiego reagowania. Kazdemu ktory zglosil sie z wlasnym koniem placono 75 dolarow za miesiac sluzby. Dla tych co przybyli bez koni placono po 50 dolarow. Prawie wszyscy ochotnicy byli doswiadczonymi ludzmi pogranicza i swietnymi strzelcami i jezdzcami. Nazwali oni siebie "Mscicielami z Solomon" , ktora to nazwa zostala wkrotce zamieniona na "Zwiadowcy Forsytha." W sumie Forsyth zebral 57 ochotnikow w Forcie Harker. (Z tej liczby ok. 30 przybylo z Ellsworth a reszta z Fortu Hays.)
    Z wyjatkiem oficerow reszta oddzialu nie nosila mundurow armii amerykanskiej. Kazdy z nich byl uzbrojony w 7-strzalowy karabin Spencera z 140 sztukami amunicji, i rewolwer z 30 sztukami amunicji. Kazdy niosl w torbie zywnosc, ktora miala wystarczyc na 7 dni. Pozostalo amunicje (4.000 sztuk), zywnosc i srodki medyczne wieziono na mulach. Na mulach takze wieziono kilka kilofow i lopaty. General Sheridan nakazal Majorowi Forsythowi i jego "zwiadowcom" wyjscie w pole 29 Sierpnia.

    Major George Forsyth i 48 zwiadowcow opuscili Fort Hays w srodkowym Kansas i ruszyli na zachod. Zastepca Forsytha byl Porucznik Frederick Beecher, weteran niedawno zakonczonej wojny secesyjnej, ktory otrzymal medal za bitwe pod Gettysburgiem. Przy oddziale znajdowal sie takze doktor.

    Dnia 5 Wrzesnia oddzial dotarl do Fortu Wallace nie napotkawszy sladow wrogich Indian. Rankiem 10 Wrzesnia dowiedziano sie ze Indianie zaatakowali konwoj ok. 20 km od fortu, tuz pod miasteczkiem Sheridan, gdzie byla koncowka budowanej linii kolejowej Kansas Pacific Railroad. Po zabiciu dwoch woznicow, wiekszosc wolow i spaleniu wozow, Indianie wycofali sie na prerie. Major Forsyth wzial zwiadowcow i wyruszyl w pole aby odnalezc i ukarac napastnikow. Wkrotce natknieto sie na grupe 25 wojownikow i ruszono ich sladami. Tropy prowadzily na zachod, w kierunku granicy miedzy stanami Kansas i Colorado. Po przekroczeniu tej granicy rozbito oboz nad strumieniem Arikara.

    14 Wrzesnia dostrzezono wiele sladow kopyt konskich i tzw. travois. Wielu bialych zaczelo sie niepokoic. Stillwell powiedzial do Porucznika Beechera: "Czuje jakbysmy maszerowali prosto w objecia piekla." McLoughlin bezskutecznie nalegal aby Major Forsyth zrezygnowal z kontynuowania wyprawy.

    Wodz wojenny Poludniowych Oglala
Zabojca Paunisow. Biali niewiedzieli ze ok. 18 km dalej znajdowaly sie wioska Oglala-Siouxow i wioska Czejenow. W sumie stalo tam 110 tipi Czejenow (w wiekszosci Zolnierze Psy) i 140 tipi Poludniowych Oglala prowadzonych przez Zla Rana (wodz) i Zabojce Paunisow (wodz wojenny, widoczny na fotografii obok). W wiosce Czejenow stalo takze kilka tipi Arapahow.
    Jesli przyjac ze w kazdym tipi bylo srednio po 2 wojownikow, otrzymujemy liczbe 500. Zapewne wiekszosc z nich uczestniczyla w bitwie, czyli daje to nam 300-400 wojownikow. Mniejszosc nie wziela udzialu w walkach i zostala we wsi jako jej ochrona. Kilka razy spotkalem sie z liczbami znacznie wiekszymi, podawanymi szczegolnie przez bialych. Uwazam ze nalezy te liczby przyjac za przesadzone.

    Wodzowie planowali zaatakowac nadchodzacy oddzial Forsytha z zaskoczenia. Mial to byc atak calymi silami. Aby zapobiec przedwczesnemu opuszczeniu wioski przez grupki mlodych wojownikow, ktorzy chcieliby popisac sie tym ze pierwsi zaatakowali wroga, lub tym ze zdobyli kilka koni, Zolnierze-Psy podjely sie patrolowania wiosek. Mimo grozby pobicia ze strony Zolnierzy-Psow kazdego kto opusci wioske, 8 wojownikom (6 Lakotow i 2 Czejenow) jakos udalo sie wymknac. 17 Wrzesnia o swicie zauwazyli oni dymy snujace sie z ognisk zolnierzy i postanowili zabrac im konie i muly. W tym samym mniej wiecej czasie masa wojownikow w pelnym rynsztunku opuszczala wioski. Na czele jechali zwiadowcy wypatrujac Forsytha.

    Forsyth nakazal rozbicie obozu i odpoczynek. Zolnierze rozsiodlali konie i rozpalili kilka ognisk aby zjesc posilek. Tuz przed zachodem slonca biali zauwazyli na poludniowy-wschod od wyspy jak Indianie wystrzelili zapalajaca strzale. Odpowiedzia na ten sygnal byl kilka strzal wystrzelonych w innych miejscach. Gdy nadeszla noc Major Forsyth nakazal wzmocnic straze. Nad ranem George Oaks obudzil sie slyszac dudnienie setek kopyt. Kilkunastu innych tez sie obudzilo. Oaks uslyszal jak jeden z nich powiedzial ze to stado bizonow idzie prosto na wyspe.
    Chwile potem ktos inny krzyknal: "Indianie nadchodza z drugiej strony !"

    Biali zobaczyli jak od wschodu nadjezdza 8 wojownikow strzelajac, wymachujac derkami i glosno krzyczac. Mlody Sig Shlesinger myslal ze to bedzie masowy atak Indian i byl powaznie zaniepokojony. Chwile pozniej okazalo sie ze napastnicy byli zainteresowani tylko wierzchowcami bialych. Mimo ognia karabinowego 7 wierzchowcow zostalo zabranych przez Indian, ktorzy rownie szybko znikneli jak sie pojawili. Mimo tego drobnego sukcesu wodzowie byli niezadowoleni. Swa akcja mlodzi wojownicy ostrzegli blade twarze o obecnosci Indian, tym samym uniemozliwiajac zaskoczenie ich naglym i zmasowanym atakiem. (Jeden z Czejenow, Rzymski Nos, planowal poprowadzic zaskakujacy wielki atak na oboz bialych.)

    Forsyth nakazal przyprowadzic i osiodlac pozostale konie. Zwiadowca Grover byl pod wrazeniem szybkosci akcji Indian. Choc po bitwie Forsyth twierdzil ze "przeprowadzka" na wyspe odbyla sie w sposob zorganizowany to wielu pozostalych uczestnikow twierdzilo inaczej. Na przyklad Eli Ziegler pisal ze zolnierze rzucili sie na leb, na szyje (ang: pell-mell, helter-skelter) w strone wyspy.

    Forsyth nakazal opuszczenie obozu i przeniesienie sie na dluga "wyspe" polozona posrodku strumienia Arikara. Wyspa miala 75 krokow dlugosci i 30 krokow szerokosci i roslo tam kilka wierzb i dzikich sliwek. Na jednym jej koncu roslo samotne drzewko bawelniane.

    Biali wykopali szereg dolow w ktorych zajeli pozycje strzeleckie. Inni ukryli sie za zabitymi konmi i w wysokiej trawie. Wielu wojownikow Czajenow, Lakotow i Arapahow zsiadlo z koni i zaczelo sie czolgac w wysokiej trawie. Po zblizeniu sie na odleglosc strzalu zaczeli mierzyc nie tylko w zolnierzy ale takze i w ich konie i muly. Forsyth nakazal wykopanie dolow i schroniienie sie w nich. Poniewaz ziemia byla miekka, piaszczysta, wiec nie bylo z tym problemu.
    Major Forsyth zostal trafiony kulo w momencie gdy obchodzac pozycje zajmowane przez zolnierzy, zachecal ich do wytrwania. Rannego majora polozono do jednego z wykopanych dolow. Gdy doktor Mooers opatrywal jego rane, druga kula trafila go w noge. Trzecia kula lekko drasnela go w glowe !
    Trzech zolnierzy pozostawalo na polnocnym brzegu rzeki, poza wyspa. Byli to Farley, Clark i Harrington. Kazdy z nich zostal ranny, Harrington zostal trafiony strzalo powyzej lewego oka, ale w nocy byli w stanie przedostac sie na wyspe gdzie dolaczyli do reszty oddzialu. (Harrington w cywilu byl nauczycielem a nie czlowiekiem pogranicza.)

    Bitwa na Wyspie Beechera Dwie godziny pozniej okolo 200 konnych wojownikow, w wiekszosci Lakotow, przypuscilo szarze na pozycje zolnierzy na wyspie. Na czele jechal wojownik Zle Serce (polkrwi Lakota, polkrwi Czejen) a nie Rzymski Nos, jak to niektorzy autorzy ksiazek dla mlodziezy twierdza.
    Podczas gdy wielu wojownikow Oglalow mialo na glowach wspaniale pioropusze z bialych orlych pior, wojownicy Czejenow (Zolnierze Psy) mieli wetkniete we wlosy czarne piora krukow. Indianie wydawali glosne okrzyki wojenne. Co mlodsi z zolnierzy byli pod duzym wrazeniem szarzy. To prawdopodobnie zauwazyl ranny Forsyth, ktory zapytal czy zolnierze mogliby glosno odmowic modlitwe ku pokrzepieniu dusz. Odpowiedziala mu kompletna cisza.

    Gdy szarzujacy Indianie zblizyli sie na odleglosc strzalu zolnierze otworzyli huraganowy ogien. Kilka koni gwaltownie upadlo a jezdzcy, wyrzuceni z siodel duzym lukiem, spadli na ziemie. (Jakis czas po bitwie biali twierdzili ze w tej szarzy zostalo zabitych wielu Indian. Sami zas Indianie twierdzili ze co prawda stracili nieco koni w tej akcji to zaden z ich wojownikow nie zostal zabity.) Jadacy na przedzie Zle Serce przejechal wyspe przez sam jej srodek ! Ale jadacy za nim wojownicy rozdzielili sie na dwie grupy, ktore minely wyspe po obu stronach. Tak zakonczyla sie pierwsza wielka szarza na pozycje wojska.

    Nastepnie Indianie zmienili nieco taktyke. Zaczeli jezdzic naookolo wyspy i zwisajac z koni po "bezpiecznej" stronie, strzelac w kierunku pozycji zolnierzy. Najbardziej narazeni na trafienie byli ci z bialych ktorzy zdecydowali sie poglebic swoje miniaturowe okopy. Sig Shlesinger byl pod wrazeniem umiejetnosci jazdy konnej i dzielnosci wojownikow. Napisal on swych wspomnieniach ze "tak wspanialych umiejetnosci jezdzieckich nigdy przedtem i potem nie widzialem." W tej fazie bitwy zostal zabity pierwszy wojownik. Byl nim Czejen, Suchy Przelyk (ang: Dry Throat). Po stronie wojska ani jeden wierzchowiec nie pozostal zywy.

    Biali zauwazyli ze na niewielkim wzgorzu zaczely sie pojawiac indianskie kobiety i dzieci. Niektore staly, inne siedzialy, i po prostu obserwowaly walke. (Wieczorem zolnierze slyszeli dochodzace z tego wzgorza piesni i nazwali je Wzgorzem Squaw.)

    Forsyth nakazal aby 3-4 zolnierzy zajelo pozycje na zachodnim krancu wyspy.
    Do tej grupy nalezeli bardzo doswiadczeni Jack Stillwell i Pierre Trudeau.
    Czy przez pomylke czy celowo zajeli oni pozycje poza wyspa, w glebokiej trawie.

    Okolo poludnia doszlo do drugiej duzej szarzy konnych wojownikow na wyspe. Tym razem wiekszosc napastnikow stanowili Czejeni. Przed atakiem wyslano goncow do wioski zapraszajac Rzymskiego Nosa aby wzial udzial w bitwie. Co ciekawe to w tej szarzy wziela udzial takze 42-letnia kobieta Czejenow o nazwisku Kobieta o Zoltych Wlosach. Jej maz zmarl rok temu od przypadkowego samopostrzelenia sie. Jego zona postanowila ze wezmie udzial w szarzy i gdy zostanie zabita to dolaczy do niego w Krainie Wiecznych Lowow.

    Rzymski Nos,
wodz Czejenow Do trzeciej szarzy doszlo pod koniec dnia. Wzielo w niej udzial mniej wojownikow niz poprzednich atakach. Na czele Indian stanal Rzymski Nos (na fotografii -->) i to on dal sygnal do ataku. Zolnierze-Psy byli prowadzeni przez Wysokiego Byka. W tym ataku wzieli takze udzial Lakoci i Arapaho.
    Stillwell, lub ktorys z jego kompanow ukrytych w wysokiej trawie i niewidzianych przez Indian, trafil Rzymskiego Nosa tuz powyzej biodra. Czejen co prawda utrzymal sie w siodle ale nie byl w stanie uczestniczyc w dalszych walkach i zawrocil konia. Inni wojownicy mineli go i pognali w strone pozycji zolnierzy. Mocny ogien karabinowy zmusil ich do rozdzielenia sie i miniecia wyspy po obu stronach.

    Rzymski Nos zsiadl z konia i polozyl sie na ziemi. Wkrotce przybyli Bialy Kon i inni aby zobaczyc co sie z nim dzieje. Rzymski Nos powiedzial jak i gdzie zostal trafiony i dopiero wtedy Indianie dowiedzieli sie o ukrytych w wysokiej trawie zolnierzach. Wkrotce potem kobiety zabraly krwawiacego Rzymskiego Nosa do wioski Czejenow. W miedzyczasie po zalamaniu sie trzeciej szarzy niektorzy wojownicy podjeli proby zabrania z pola bitwy swoich 2 zabitych i kilku rannych. Na to jednak im nie pozwalali biali strzelalajac do kazdego czolgajacego sie wojownika.

    Tak minal pierwszy dzien bitwy. Po stronie bialych zgineli Porucznik Beecher, doktor Mooers, oraz zolnierze Chalmers i Wilson. Smiertelnie ranni byli Farley i Day. Ciezko rannych bylo az 14 zolnierzy a lekko rannych 2 zolnierzy. Przezyl ciezko ranny zolnierz Wilson. (Wsrod rannych byl takze sam Major Forsyth.) Po stronie Indian bylo kilku zabitych i wielu rannych. Rzymski Nos zmarl w nocy. Obie strony stracily wiele wierzchowcow.

    Forsyth postanowil poinformowac dowodce najblizszego fortu (Pulkownik Bankhead w Forcie Wallace) o swojej sytuacji i poprosic o pomoc. Kolo polnocy Stillwell i Trudeau podjeli sie misji przedarcia sie przez pozycje Indian i dotarcia do fortu. Obaj weterani pogranicza zdjeli buty i obwineli stopy kawalkami kocy i skor, tak aby nie pozostawic odciskow obcasow. Nastepnie uscisneli kazdemu dlon na pozegnanie i cicho znikneli w ciemnosciach nocy. Obaj byli tak ostrozni ze przez pierwsze 4-5 km (!) czolgali sie. Nad ranem gdy sie rozwidnilo skryli sie w zaglebieniu terenu. Zywili sie konskim miesem, a gdy te sie zepsulo wskutek upalow, obaj sie rozchorowali. W sumie zajelo im cztery dni aby dotrzec do oddalonego o ponad 100 km Fortu Wallace. Trudeau byl tak oslabiony ze ledwo mogl stac na nogach.
    Pozostali na wyspie w kazdej chwili oczekiwali okrzyku wojennego Indian oznajmiajacego ze Stillwell i Trudeau zostali zauwazeni i pojmani. Jednak przez reszte nocy nic takiego nie uslyszano. Za to slychac bylo bicie bebnow i zalobne zawodzenia kobiet ktorych mezowie lub bracia zgineli w bitwie. Wioski indianskie znajdowaly sie nie tak daleko od wyspy.

    Nastepnego dnia rano niezbyt duza grupa wojownikow przypuscila szarze na pozycje wojska. Tak jak i poprzednie tak i ten atak zostal odparty. Sig Shlesinger widzial jak potem Indianie chcieli podejsc do wyspy trzymajac bialo flage. Biali jednak uwazali ze to podstep majacy na celu pod pozorem rozmow dowiedzenie sie jaka jest naprawde sytuacja na wyspie. Zolnierze ostrzelali poslancow, ktorzy natychmiast salwowali sie ucieczka. Reszta dnia uplynela bez wiekszych wydarzen, tak jakby obie strony lizaly rany po poprzednim dniu.

    Obawiajac sie ze Stillwell i Trudeau zostali zlapani i zabici przez Indian, w nocy dwoch kolejnych goncow probowalo sie przedrzec przez linie Indian. To sie jednak nie powiodlo jako ze Lakoci i Czejeni byli bardzo czujni. Dwaj smialkowie wiec wrocili na wyspe.

    Trzeci dzien bitwy byl podobny do poprzedniego, czyli sporadyczna wymiana ognia na duza odleglosc i wzajemna obserwacja. Gdy nadszedl wieczor Major Forsyth ponownie spytal o dwoch ochotnikow ktorzy podjeliby sie dotarcia do Fortu Wallace. I tak jak poprzednio tak i teraz, zglosili sie Donovan i Pliley. Ten ostatni znany z udzialu w walkach z Indianami nad strumieniem Pieska Preriowego. Tym razem obaj mieli wiecej szczescia.

    Czwartego dnia jeszcze mniej sie wydarzylo i piatego dnia (21 Wrzesnia) Indianie odeszli. Biali odebrali to z wielka ulga i zaczeli swobodniej poruszac sie po wyspie. Smrod z rozkladajacych sie koni i mulow byl niesamowity. Pojawilo sie setki komarow i much. Sytuacja na wyspie byla nie do pozazdroszczenia.

    Szostego dnia niektorzy z tych ktorzy nie byli ranni, lub zbytnio oslabieni, chcieli opuscic wyspe i maszerowac w kierunku Fortu Wallace. Na to jednak nie zgodzili sie inni twierdzac ze zostawienie slabych i rannych oznaczaloby ich pewna smierc z rak Indian. Przysluchujac sie dyskusjom Major Forsyth oznajmil ze nie ma mowy o zostawieniu rannych. Osmego dnia niektorzy odwazyli sie male polowanie. Otoz wsrod pobliskich wzgorz odkryto "miasteczko" pieskow preriowych.

    O 10-ej rano Howard Morton wzial lornetke i wraz z kilkoma innymi udali sie na prerie. Byli oni ciekawi kim sa jezdzcy widziani na horyzoncie. Przez dluzszy okres nie byli oni w stanie zdecydowac kto sie zbliza. Obawiano sie ze to Indianie wracaja i - jak wspominal Morton - "nasze serca przestaly bic na kilka minut." Wkrotce jednak okazalo sie ze to nadchodzi odsiecz z fortu. Natychmiast powiadomiono o tym tych na wyspie. Zapanowala nieopisana radosc. Niektorzy plakali.

    Oddzialem ktory przybyl byla 70 zolnierzy z Kompanii H, 10-go Pulku Kawalerii, zlozonego z murzynow. Ich dowodca byl Kapitan Carpenter. W miedzyczasie 23 Wrzesnia Pulkownik Bankhead wyszedl z Fortu Wallace ze 106 zolnierzami, 2 armatami i kilkoma zwiadowcami (w tym Stillwell i Trudeau) w celu dotarcia do Forsytha. Donovan i Pliley dotarli do fortu tuz po odejsciu Pulkownika Bankheada. W drodze byly tez dwie kompanie kawalerii Majora Brisbina, ktore wyszly z Fortu Sedgwick.

    Mimo ze Pulkownik Custer pompatycznie nazwal te bitwe "najwieksza bitwa na preriach" (ang: "…the greatest battle on the plains.") byla to porazka armii amerykanskiej. Biali nie dosc ze nie ukarali Lakotow i Czejenow za ich ataki w Kansas, to sami znalezli sie w ciezkiej sytuacji. W sumie oddzial Forsytha mial 23 zabitych i rannych, czyli okolo 45 % stanu. Gdyby nie przybycie odsieczy z Fortu Wallace wyprawa Forsytha i jego elitarnego oddzialu zakonczylaby sie katastrofa. Dla Indian bitwa ta jest znana pod nazwa "Walka w Ktorej Zginal Rzymski Nos " (ang: "The Fight when Roman Nose was Killed."). Niektorzy nazywaja bitwe na Wyspie Beechera, bitwa nad Strumieniem Arikara.

    W ciagu nastepnych dni Indianie rozdzielili sie. Czesc Czejenow poszla na poludnie, przeszla Arkansas i zajela sie polowaniem na Terytorium Indianskim. Inni Czejeni, tzw. Zolnierze-Psy, pozostali na sciezce wojennej. Przeniesli oni swa wioske na polnoc, nad Republican, gdzie w Pazdzierniku razem z Oglalami kontynuowali ataki na "blade twarze."

    Beecher Island
    Wyspa Beechera obecnie (widok z poludnia na polnoc).
    Jak widac "wyspa" ta jest teraz znacznie bardziej porosnieta drzewami niz w XIX wieku.
    A w dodatku w poblizu znajduje sie rancho i rozlegle pastwiska dla bydla.

    ~

    .

    Bitwa pod Summit Springs.
    Kleska Czejenow. (Lipiec 1869)

    Poniewaz w tej bitwie wziela udzial tylko mala grupa Lakotow, wiec opisza ja tylko pokrotce. Jesli chodzi o Czejenow to stracili w niej wodza Wysokiego Byka i doznali takiej kleski i poniesli takie straty ze musieli opuscic srodkowe prerie. To z kolei mialo duzy wplyw na Poludniowych Oglalow i Brulow, ktorzy tez opuscili te ziemie, przeszli Platte i dolaczyli do reszty Lakotow.

    Po atakach na bialych w polnocno-zachodnim Kansas, Czejeni wodza Wysokiego Byka i grupki Oglalow i Arapahow, skierowali sie na polnocny-zachod, gdzie po przekroczeniu Poludniowej Platte zamierzali dolaczyc do Lakotow. Poniewaz woda na rzece wezbrala wiec postanowiono zatrzymac sie niedaleko miejsca zwanego Summit Springs i zaczekac. Rozstawiono wiec 85 tipi i rozpuszczono konie na pobliska prerie. W dalsza wedrowke miano ruszyc jak tylko poziom wody w Platte obnizy sie.

    Wojownik Paunisow Te wioske znalezli zwiadowcy Paunisow (50) pod dowodztwem Majora Northa. Oddzialem zlozonym z 244 kawalerzystami z 5-go Pulku dowodzil Pulkownik Eugene Carr, zwany "Czarnobrodym Kozakiem." Wsrod bialych zwiadowcow znajdowal sie slynny William Cody, zwany Buffalo Billem. Buffalo Bill jest jedna z najbardziej znanych postaci amerykanskiego Dzikiego Zachodu.

    Atak na wioske byl wielkim sukcesem Paunisow i zolnierzy. Indianie stracili tipi i 300 koni i mulow. Ponadto mieli 52 zabitych, w tym wodz Wysoki Byk, a 17 kobiet dostalo sie do niewoli. (Co ciekawe to z tych piecdziesieciu dwoch zabitych 35 zabili Paunisi a tylko 17 zolnierze.) Biali mieli tylko 1 rannego zolnierza, oraz 1 rannego i 1 zabitego cywila. Tym zabitym cywilem byla biala kobieta przetrzymywana w wiosce indianskiej jako jeniec. Bent i Grinnell, ktorzy rozmawiali z wieloma Czejenami, twierdzili ze tylko 9 Indian zostalo zabitych (6 Czejenow, 2 Lakotow i 1 Arapaho).

    Po klesce pod Summit Springs stoczono tylko cztery niewielkie potyczki z Indianami i walki zupelnie ucichly na srodkowych preriach. Najwaleczniejsza czesc Czejenow zwana Zolnierze Psy (ang: Dog Soldiers) juz nigdy nie odzyskala swej sily a skalpy zdarte z ich glow pod Summit Springs ozdobily pasy Paunisow.

  • ~

    Ataki na budowniczych kolei i na pociagi.

    .

    Amerykanie spodziewali sie klopotow ze strony Indian przy budowie linii kolejowych przez ich ziemie. W tym celu czesc armii amerykanskiej miala za zadanie obrone budowniczych linii przed atakami ze strony Lakotow i Czejenow. (Komancze, Kiowa, Apacze, i inne plemiona pozostawily w spokoju budowniczych). Gdy w koncu polozono tory i pierwsze pociagi przejechaly po nich, Lakoci i Czejeni rozpoczeli ataki na nie. Ataki te odbily sie glosnym echem w prasie amerykanskiej i zostaly pozniej pokazane w kilku filmach fabularnych. Dwa z nich obejrzalem jeszcze w Polsce: "Moja mala ptaszyno" (ang: My Little Chickadee) i starsza wersja "W 80 dni dookola swiata" (ang: Around the World in 80 Days). Ten drugi film opowiada przygody angielskiego gentlemana Fogga i jego sluzacego podczas trwajacej 80 dni podrozy dookola swiata. Podczas przejazdu przez Polnocna Ameryke, a konkretnie pociagiem przez prerie, atakuja ich Indianie. Juz w nowszych filmach pod tym samym tytulem nie ma tego epizodu. No ale wrocmy z krainy filmu fabularnego i fikcji do historii.

    Juz podczas trwania wojny secesyjnej w USA utworzono firme, ktorej celem bylo wybudowanie kolei przez kontynent, laczacej duze miasta lezace na wschodzie kraju z Kalifornia, gdzie odkryto zloto, rozwijal sie handel i rolnictwo. Budowe linii kolejowej rozpoczeto z dwoch miejsc rownoczesnie, na wschodzie Union Pacific znad rzeki Missouri, a na zachodzie Central Pacific znad zatoki San Francisco. Ci pierwsi kladli tory przez prerie a ci drudzy przez gory, a do spotkania tych dwoch grup, a zarazem zakonczenia budowy pierwszej transkontynentalnej linii kolejowej, doszlo w Maju 1869 niedaleko Promontory Summit w stanie Utah.
    W dodatku wybudowano poludniowa odnoge tej linii laczacej miasta w Kansas z miastem Denver w stanie Colorado. Poczatkowo ta linia nazywala sie Leavenworth, Pawnee and Western Railroad ale w 1863 nazwe zmieniono na Union Pacific - Eastern Division. Budowa postepowala szybko, na jesieni 1866 polozono tory do miasteczka Junction City, a w 1867 dotarla do miasteczka Salina. W 1869 zmieniono nazwe tejze linii na Kansas Pacific.
    Union Pacific, biegnaca wzdluz rzeki Platte, i Kansas Pacific biegnaca wzdluz rzeki Smoky Hill, przeciely srodkowe prerie i obszary obfitujace w bizony na polowe. Kolej w znacznym stopniu przyczynila sie do naplywu osadnikow i mysliwych na ziemie Indian. Indianie nazywali pociag Zelaznym Koniem (ang: Iron Horse). Tylko poczatkowo wojownicy, i ich wierzchowce, bali sie wydajacych dziwne dzwieki poteznych lokomotyw.

    W 1867 pociagi Kansas Pacific zatrzymywaly sie na nastepujacych stacjach
    polozonych na terenach zajmowanych przez Czejenow i Pd. Oglalow :
    - Fort Riley
    - Junction City
    - Chapman's Creek
    - Abilene
    - Solomon River
    - Salina
    - Spring Creek (tory dotarly do tego miejsca w Kwietniu 1867)
    - Fort Harker
    - Ellsworth
    - Buffalo Creek
    - Wilson's Creek
    - Bunker Hill
    - Fossil Station
    - Fort Hays (budowniczy kolei dotarli tu na jesieni 1867)
    Potem poprowadzono tory jeszcze bardziej na zachod.


    VIDEO : budowa lini transkontynentalnej w USA w latach 1860-ych.

    .
    Na zachod od Fortu Harker w stanie Kansas budowniczy kolei byli czesto atakowani przez Czejenow i Poludniowych Oglalow. Doszlo do tego ze 24 Czerwca 1867 okolo 1.000 budowniczych odmowilo wyjscia na prerie aby ukladac tory obawiajac sie atakow. W atakach ginelo zwykle kilku bialych, ponadto Indianie uprowadzali nieco koni i mulow. Choc straty nie byly ciezkie to jednak czestotliwosc z jaka Indianie nekali bialych uniemozliwiala normalna prace. 27 Czerwca 1867 sam oboz budowniczych zostal zaatakowany.
    Gubernator Crawford zaczal nalegac na Generala Shermana, dowodcy armii aby pozwolil mu zorganizowac regiment ochotnikow do ochrony budowniczych kolei. Sherman sie zgodzil. W ten sposob powstal 19-ty Pulk Kawalerii Kansas. Ten oddzial natychmiast po sformowaniu wyruszyl na prerie. Dwie kompanie znalezy slady Indian i ruszyly ich tropem nad rzeke Republican. Po drodze napotkali oddzial 10-go Pulku Kawalerii (zlozonego z murzynow) i wspolnie poszli sladami Indian. 21 Sierpnia 1867 zolnierze zostali zaskoczeni naglym atakiem. Nastepnego dnia doszlo do kolejnego ataku w ktorym zginelo 3 zolnierzy a rannych bylo 35. Indianie strasznie zmasakrowali ciala zabitych. Zolnierze stracili entuzjazm do kontynuowania kampanii i szybko wrocili do Fortu Harker. (Hyde na str. 259 w The Fighting Cheyennes: "Next day the Indians attacked in force, killing 3 men, whose bodies fell into the Indians' hands, and wounding 35 others. The troops fell back hastily toward Fort Harker.")
    Aby ukarac Indian w pole wyruszyl General Custer z 7-ym Pulkiem Kawalerii. Oddzial Custera opuscil Fort Hays i przejechal obszary zamieszkane przez Czejenow i Poludniowych Oglala az do rzeki Platte. Tam zatrzymal sie na ranczu Jacka Morrowa, niedaleko Fortu MacPherson.
    General Custer Zabojca Paunisow
wodz Poludniowych Oglala Wkrotce doszlo do spotkania Custera z wodzami wrogich Indian w Forcie McPherson. Najwazniejszym z wodzow reprezentujacych Indian byl Zabojca Paunisow (widoczny na fotografii -->). Wodzowie powiedzieli generalowi ze sa dobrymi Indianami. Custer dal sie nabrac i rozdal im prezenty. Zadowoleni Oglala i Czejeni opuscili fort i wrocili do swoich. Potem przybyl przelozony Custera, General Sherman, ktory byl niezadowolony z tego co sie stalo. Sherman watpil w pokojowe intencje Zabojcy Paunisow i rozkazal Custerowi aby odszukal Indian i przyprowadzil ich do fortu.
    Custer nakazal swym zolnierzom uzupelnienie zapasow i opuszczenie fortu. Po kilku dniach Custer ze swym oddzialem dotarl nad rzeke Republican, na tereny przez ktore poprzednio przechodzil. 24 Czerwca 1867 Indianie podjeli probe zabrania koni ale zolnierze byli czujni. Jedynie jeden ze straznikow stracil karabin i amunicje. Indianie zostali odpedzeni. Custer w swym pamietnikach przesadzil z dramatyzmem i stratami Indian, czyniac z drobnej potyczki duza bitwe.
    W miedzyczasie glowne sily Indian zebraly sie na pobliskim wzgorzu. Biali dostrzegli sygnaly jakie Indianie przesylali przy pomocy lusterek. Wkrotce do wzgorza zaczely przybywac kolejne grupy wojownikow. (Hyde na str. 259 w The Fighting Cheyennes: "After this the main body of the Indians drew off to a hill about a mile from camp, where they formed a line and, signaling with mirrors, were soon joined by other parties of Indians, who seemed to come from every direction.")
    Custer wyslal w ich kierunku jednego ze swych zwiadowcow, czlowieka o nazwisku Gay. Gay ruszyl powoli w strone wzgorza gdzie siedzialo na koniach setki wojownikow. Potem zaczal jechac zygzakiem, co w jezyku znakow Indian prerii oznaczalo pokojowe intencje. Nastepnie zatrzymal sie i po chwili zaczal jezdzic w kolo. To z kolei oznaczalo ze by chcial z nimi porozmawiac. Kilku wojownikow zjechalo ze wzgorza. Obie strony zgodzily sie na spotkanie Generala Custera z wodzami.
    Custer w towarzystwie malej grupki oficerow ruszyl na spotkanie z wodzami. Ci jednak pojawili sie w towarzystwie dwukrotnie wiekszej liczby wojownikow. To budzilo duzy niepokoj wsrod oficerow. Zabojca Paunisow powiedzial ze by chcial otrzymac od zolnierzy zywnosc i ... amunicje ! Custer spokojnie odmowil i ze swej strony probowal dowiedziec sie od wodzow gdzie miesci sie ich wioska. To nie bardzo mu sie udalo. Po tym niezbyt udanym spotkaniu obie strony odeszly do swoich.
    Custer nakazal Kapitanowi Hamiltonowi z grupa zolnierzy pojscie sladami wodzow majac nadzieje ze w ten sposob dowie sie o polozeniu ich wioski. Indianie jednak byli czujni i z planow generala nic nie wyszlo. Otoz grupa wojownikow zaatakowala oddzial Hamiltona i zmusila go do zatrzymania sie. Wkrotce kolejne grupy Indian przybyly i zmusily Hamiltona do szybkiego odwrotu. Takze tabory oddzialy Custera zostaly zaatakowane przez Indian. Te wrogie akcje byly dzielem Poludniowych Oglala.
    Gdy Custer byl nd rzeka Republican, General Sheridan wyslal do niego Porucznika Kiddera z 10 zolnierzami z Fortu Sedgwick aby dostarczyl rozkazy. Prowadzil ich jeden z przyjaznych Lakotow o nazwisku Czerwony Koralik. Niestety Kidder natknal sie na grupe wrogich Indian. Wedlug jednych byli to Polnocni Oglala ktorzy przybyli znad rzeki Prochowej aby odwiedzic Poludniowych Oglala. A wedlug drugich byli Brule Lakoci ktorzy polowali w tej okolicy na bizony. Mi sie wydaje ze mogla to byc grupa mieszana, Poludniowych Oglala i nieco Bruli, poniewaz ich wodzem byl Zabojca Paunisow. Oprocz nich w walce wzielo udzial 12 wojownikow Zolnierzy Psow z plemienia Czejenow. Lakoci mieli walczyc w tej bitwie pieszo, czolgajac sie i strzelajac z pozycji lezacej, podczas gdy Czejeni krazyli konno naookolo strzelajac do zolnierzy ukrytych we wglebieniu terenu. Zwiadowcy Custera znalezli ich ciala strasznie zmasakrowane. Tkwily w nich dziesiatki strzal. Czerwony Koralik tez zostal zabity. Po stronie atakujacych Indian straty byly niewielkie. Lakoci mieli tylko 2 zabitych, jednych z nich byl Zolty Kon.

    Ataki na Union Pacific rozpoczely sie od ataku Lakotow i Czejenow na budowniczych kolei w Sierpniu 1867. Mialo to miejsce kilka mil na wschod od stacji Plum Creek. (Nie mylic jej ze stacja dylizansow o tej samej nazwie i tez lezacej nad Platte. Stacja dylizansow lezala po poludniowej stronie rzeki i istniala w latach 1859-66. Nidaleko niej miala miejsce masakra karawany osadnikow i atak na dylizans. Stacja kolejowa Plum Creek lezala po polnocnej stronie rzeki i byla wybudowana w 1866. Obecnie jest tam miasteczko Lexington.)

    W 1867 Lakoci zaatakowali pociag Union Pacific na zachod od Fortu Kearny, w powiecie Dawson, stan Nebraska. (In 1867 the Sioux pushed eastward and attacked a Union Pacific railroad train in Dawson County, Nebraska.)

    W dniu 29 Kwietnia 1868 Lakoci zaatakowali pracownikow kolei naprawiajacych tory niedaleko stacji strumienia Buffalo Creek, ktory jest doplywem Platte. Indianie zabili 3 bialych i znikneli zanim pojawil sie oddzial wojska z polozonego 40 km na wschod Fortu Kearny.

    Atak Indian Sjuksow
na pociag w 1870 Ilustracja obok pochodzi z gazety amerykanskiej z 1870 roku pokazujacej atak Lakotow na pociag Union Pacific, ktory mial miejsce 14 Czerwca 1870 na wschod od miasteczka Cheyenne. Pociag jechal z miasta Omaha lezacego nad Missouri, na zachod przez Cheyenne do Kalifornii.

    W celu ochrony linii kolejowej Union Pacific i jej pracownikow przed atakami Lakotow wybudowano forty D.A.Russell niedaleko miasta Cheyenne, Fort Sanders niedaleko Laramie, Fort Fred Steele obok miejsca gdzie tory przechodza przez Polnocna Platte, i Fort Rawlins. Wyslano tez duze wzmocnienia dla Fortu Bridger. (To solve the problem, the Military established forts to protect the railroad and its workers. Thus, there were established Fort D.A.Russell near Cheyenne, Fort sanders south of present day Laramie, Fort Fred Steele where the railroad crossed the North Platte, and Fort Rawlins. Fort Bridger was activated and expanded.)

    Wojownicy Paunisow 
jako zwiadowcy armii 
amerykanskiej w wojnie
przeciw Siouxom i Czejenom.
Obraz Howarda Terpninga. Ponadto zorganizowano batalion zwiadowcow zlozony z Paunisow, ktorzy jak nikt inny znali te ziemie. Dowodztwo nad oddzialem dano braciom Frankowi i Lutherowi North, ktorych Paunisi lubili i szanowali. Na przyklad gdy podczas jednej z akcji na poludniowy-zachod od fortu Kearny w 1866, kon dowodcy batalionu zostal trafiony i jezdziec spadl na ziemie, Paunisi sformowali ochronne kolo wokol niego i ogniem karabinowym odparli ataki Lakotow i Czejenow.

    W Styczniu 1866 dwie kompanie wojska i 50 zwiadowcow Paunisow zostali wyslani z Fortu Kearny na Missouri na poludnie aby znalesc i rozbic wrogich Indian. Zwiadowcami dowodzil Frank North, ale na wyprawe zabral sie takze jego brat Luther. Gdy oddzial dotarl nad rzeke Republican skrecil na zachod i pomaszerowal do strumienia Francuza (ang: Frenchman's). Tam rozlozono sie obozem z ktorego przez kolejne dni wysylano patrole. Poniewaz tereny te obfitowaly w jelenie, indyki i bizony wiec nie brakowalo im swiezego miesa. Pewnego dnia jeden z patroli natknal sie na grupe okolo 150 Lakotow i Czejenow. Gdy o tym dowiedzial sie Frank North natychmiast ruszyl przeciwko nim z reszta swych zwiadowcow. Mimo trzykrotnej przewagi liczebnej uzbrojeni w luki i strzaly Lakoci i Czejeni nie wyszli zwyciesko z tej akcji przeciwko 50 uzbrojonym w nowoczesne karabiny Spencera Paunisow. Lakoci byli zaskoczeni tym ze Paunisi znajdowali sie na tych ziemiach.

    Przez kolejne lata Paunisi razem z zolnierzami bronili budowniczych kolei oraz ich obozow przed wrogimi Indianami. (Na przyklad obozu w Granitowym Kanionie na zachod od miasteczka Cheyenne.) Za swe zaslugi Paunisi mogli jezdzic koleja w Nebrasce za darmo. A do tego dochodzily darmowe posilki na stacjach kolejowych. Owi zwiadowcy wzieli tez udzial u boku armii w bitwie niedaleko Summit Springs, ktora zlamala sile walecznych Czejenow. Batalion Zwiadowcow Paunisow jest jednym z najbardziej znanych oddzialow w historii Dzikiego Zachodu i tzw. wojen indianskich. Niestety w Polsce jest bardzo malo informacji na ten temat.

    PS.
    Linie kolejowe powstawaly szybciej i taniej w USA niz w Europie. Skutkiem ubocznym tego byla nizsza jakosc torow amerykanskich a to z kolei powodowalo ograniczenia w szybkosci poruszania sie pociagow. (Oczywiscie mowa o XIX wieku.) Na przyklad pociag Union Pacific zwykle jechal z predkoscia 35 mil na godzine, czyli ok. 50 km/godz., i to po prawie plaskiej prerii. Jesli z jakichs powodow pociag chcial jechac szybciej niz zwykle to owszem mogl, byle by nie przekroczyl maksymalnie dozwolonej predkosci 45 mil na godzine. Dla porownania pociagi w Wielkiej Brytanii jezdzily wtedy z predkoscia 50 mil na godzine a mogly i znacznie szybciej.
    Jednak ze wzgledu na dlugosc i trudnosc terenu przez ktory biegla (potezne gory i rozlegle pustynie) transkontynentalna linia kolejowa w USA, uwazano ja wtedy za jeden z cudow technologicznych swiata, na rowni z piramidami w Egipcie. Jesli chodzi o dlugosc to odcinek wschodni od miasta Omaha nad Missouri do miasta Ogden nad Jeziorem Slonym w stanie Utah wynosil 1.032 mile. Odcinek zachodni od Ogden do miasta Sacramento nad zatoka San Francisco w Kalifornii 724 mile. W sumie daje to dystans 1.774 mile, czyli 2.838 km !

    .


    Fragment komedii "My Little Chickadee" (pol. Moja Mala Ptaszyno)
    pokazywanej wiele lat temu w Polsce. W tym fragmencie jest pokazany
    atak Indian na pociag. O jaki szczep chodzi nie wiadomo, z wygladu
    wojownicy przypominaja mi bardziej Arapahow niz Lakotow czy Czejenow.
    ~
    Mimo ze w USA zyje setki tysiecy Indian to Amerykanie przez wiele lat
    zatrudniali do odtwarzania rol Indian bialych aktorow i statystow.
    Rola Indian w westernach ograniczala sie do "bycia zastrzelonym"
    przez bohaterskiego bialego, ktorego prawie kazdy strzal byl celny.
    Taktyka Indian w westernach jest bezmyslna a ich straty wielokrotnie
    wieksze. Sa oni albo obiektem smiechu albo politowania.


    Fragment slynnego filmu "W 80 dni dookola swiata" z roku 1956.
    Atak Indian na pociag.

    ~

    Bibliografia i linki.

    John Monnett - "The Battle of Beecher Island and the Indian War of 1867-69"
    Marvin Garfield - "Defense of the Kansas Frontier 1868-1869"
    George Hyde - "Red Cloud's Folk"
    Michael Blake - "Indian Yell"
    George Custer - "My Life on the Plains"
    Paul Norman Beck - "The first Sioux war: the Grattan Fight and Blue Water Creek, 1854-1856"
    Robert Utley - "The Lance and the Shield. The Life and Times of Sitting Bull."
    Guy Gibbon - "The Sioux: the Dakota nd Lakota nations"
    James Olson - "Red Cloud and the Sioux Problem"
    George Hyde - "Indians of the High Plains: from the prehistoric period to the coming of the Europeans"
    Mari Sandoz - "Crazy Horse - the strange man of the Oglala"
    Catherine Price - "The Oglala people, 1841-1879: a political history"
    Frank Linderman - "Plenty Coups - chief of the Crows"
    Louise Barry - "The Beginning of the West."
    Remi Nadeau - "Fort Laramie and the Sioux"
    LeRoy Hafen, Francis Young - "Fort Laramie and the Pageant of the West 1834-90"
    Gregory Michno - "A Fate Worse Than Death: Indian Captives in the West 1830-85"
    Gregory Michno - "The Mystery of E Troop"
    William Kessel, Robert Wooster - "Encyclopedia of Native American Wars and Warfare"
    Ronald Becher - "Massacre along the Medicine Road: A Social History of the Indian War of 1864 in Nebraska Territory"
    George Bird Grinnell - "The Fighting Cheyennes"
    Merrill Mattes - "The great Platte River road [...]"
    Francis Parkman - "The Oregon Trail"
    Ron Field - "Forts of the American Frontier 1820-91. Central and Northern Plains."

    .

    .

    Inne artykuly o Lakotach:

  • Wprowadzenie - Popularnosc i liczebnosc Lakotow.
    Ich wyglad, wzrost i mowa. Ich lowiska ( + mapa ).
    Podzial plemienia na szczepy, podszczepy i grupy.
    Koczowniczy tryb zycia. Polowanie na bizony.
    Pierwsze kontakty z "bladymi twarzami".
    Traperzy, handlarze, osadnicy. Forty.

  • Czesc 1 - Plemiona sasiadujace z Lakotami: Paunisi, Czejeni, Szoszoni.
    Ich ziemie, wodzowie i podzial na szczepy. Wojny miedzyplemienne.
    Zdobywanie koni i skalpow, zaliczanie uderzen coups, obrona wiosek.

  • Czesc 2 - Pierwsze klopoty z Amerykanami.
    Wielka wojna wzdluz rzeki Platte.
    Zawarcie traktatu pokojowego.

  • Czesc 4 - Wojna Czerwonej Chmury o Szlak Bozemana
    wiodacy do zlotonosnych gor Montany. Lata 1864-1868.

  • Czesc 5 - Walki na polnocnych preriach.
    Popis odwagi wodza Siedzacego Byka.

  • Czesc 6 - Bitwy nad Rosebud i Little Bighorn.
    Najwieksze zwyciestwo Indian preryjnych
    (+ mapy pokazujace poszczegolne fazy obu bitew)

  • Czesc 7 - Ostatnie walki Lakotow i Czejenow. Wielka kampania armii USA.
    Statystyka wojen indianskich. Ktore plemie mialo najlepszych wojownikow ?

  • Czesc 8 - Lakoci w Kanadzie i w rezerwatach w USA.

    .

    .

  • Zbynio Olszewski, USA
    contact

    Inne moje strony:
    Napoleon, His Army and Enemies (jez. ang.)